, ostatnia aktualizacja 2012-01-29 21:31:45.0
Setki osób z całej Polski nie mogły doczekać się wejścia do poznańskiej hali Arena, by wysłuchać jednej z ikon metalu progresywnego - Dream Theater. Koncert miał się rozpocząć o godz. 20, ale fani marzli na zewnątrz jeszcze kilkadziesiąt minut później.
- Skandal. Mróz jak pod Stalingradem, a organizatorzy nie wpuszczają publiczności do środka. Występ Dream Theater miał się rozpocząć o godz. 20, wcześniej zagrać miał jeszcze suport. Sporo ludzi pojawiło się więc pod Areną dużo wcześniej. Tyle, że drzwi do Areny są zamknięte, a nikt z organizatorów nie wyszedł nawet na zewnątrz powiedzieć co się dzieje i kiedy fani będą mogli wejść do środka. A na koncert przyjechały setki ludzi z całej Polski, wielu z nich postanowiło już wrócić do domów - mówił o godz. 20.25 Adam Olszak, jeden z zmarzniętych fanów, który przed Areną czekał na koncert Dream Theater.
Jedną z osób, która zrezygnowała z koncertu jest Edwin Nowak z Piły. - Ponad dwie godziny czekaliśmy na strasznym mrozie, wyganiano nas z recepcji, korytarza, szatni. Pojawiła się plotka o kłopotach ze sprzętem, ale nic więcej nie było wiadomo. Zamiast się rozchorować, wolałem wracać - tłumaczy Nowak, który jest już w drodze do domu.
Kilka minut po godz. 20.30 drzwi do Areny otwarto. Koncert rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem.
To jedyny występ w Polsce tej grupy w tym roku.
Jedną z osób, która zrezygnowała z koncertu jest Edwin Nowak z Piły. - Ponad dwie godziny czekaliśmy na strasznym mrozie, wyganiano nas z recepcji, korytarza, szatni. Pojawiła się plotka o kłopotach ze sprzętem, ale nic więcej nie było wiadomo. Zamiast się rozchorować, wolałem wracać - tłumaczy Nowak, który jest już w drodze do domu.
Kilka minut po godz. 20.30 drzwi do Areny otwarto. Koncert rozpoczął się z godzinnym opóźnieniem.
To jedyny występ w Polsce tej grupy w tym roku.
