Ganowicz: Przyłączmy Gazownię do Poznania
17.06.2008
, aktualizacja: 16.06.2008 21:52
Opinia Przewodniczącego Rady Miasta Poznania.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie sprzedawajcie Starej Gazowni! (17-06-08, 00:00)
Od dwóch tygodni śledzę na łamach "Gazety" dyskusję dotyczącą terenów Starej Gazowni i nie zamierzałem się w niej wypowiadać, ponieważ jestem przekonany, że ważniejsze od prowadzenia niekończących się dyskusji jest podjęcie konkretnych działań. Dziś zabieram głos wywołany do odpowiedzi przez pana Jarosława Piotrowskiego [artykuł byłego redaktora naczelnego "Głosu Wielkopolskiego" drukowaliśmy w piątek - przyp. red.], by jasno przedstawić swoje stanowisko.
Podobnie jak uczestnicy dyskusji w "GW", jestem przekonany, że tereny Gazowni to ważny fragment Poznania i należy zagospodarować go w sposób chroniący niezaprzeczalne walory architektury, a jednocześnie jak najlepiej wykorzystać dla mieszkańców Poznania. Najważniejszy cel to otwarcie terenów zabytkowej architektury przemysłowej i włączenie ich do wspólnej przestrzeni miejskiej. Istotne jest też nawiązanie do toczącej się wciąż dyskusji o zagospodarowaniu terenów starego koryta Warty. Żeby podjąć to wyzwanie, trzeba zastanowić się, jak ten fragment Poznania ma wyglądać i jakie funkcje realizować. Jest to ważne zadanie dla Miasta. Pisząc Miasto dużą literą, mam na myśli nas wszystkich, bo Miasto to przecież my wszyscy: mieszkańcy miasta, tu żyjący, tu mieszkający, tu uczący się, pracujący i tworzący. Między innymi z tego powodu odpowiada mi myśl artykułu Włodzimierza Nowaka, rozpoczynającego dyskusję o Gazowni, ponieważ apeluje on o powołanie wspólnej reprezentacji tych wszystkich, którzy chcą o Gazowni twórczo myśleć. W zaplanowaniu przestrzeni Gazowni ważny jest udział władz Poznania, ale też dużą rolę muszą odegrać zarówno przedstawiciele środowisk twórczych, jak i właściciele terenu czy potencjalni inwestorzy. W wypowiedziach publikowanych w ostatnim tygodniu w "Gazecie" wspominane są rozmaite przedsięwzięcia realizowane w poprzemysłowych obiektach w innych miastach, polskich i europejskich. We wszystkich przykładach dobrych realizacji na terenach podobnych do Gazowni, wprost lub w tle, pojawiają się liderzy środowisk, którzy te przedsięwzięcia inspirują i realizują. Potrzeba nam w Poznaniu takich liderów!
W dyskusji o sposobie wykorzystania terenów miejskich, zwłaszcza tak niezwykłych jak Gazownia, istotny jest udział władz miejskich. Samorząd ma w ręku ważne narzędzie, jakim jest plan zagospodarowania przestrzennego. Mam nadzieję, że na najbliższej sesji, na początku lipca br., Rada Miasta podejmie uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego terenów Gazowni. Potrzebna będzie wtedy publiczna dyskusja wszystkich zainteresowanych środowisk. W mądrej debacie widzę szanse na określenie kształtu przestrzennego Gazowni, rewitalizację obiektów zabytkowych oraz na zaproponowanie programu funkcjonalnego tej części Poznania. Być może o ostatecznym kształcie planu zagospodarowania przestrzennego powinien zdecydować konkurs.
Toczona wokół przyszłego planu zagospodarowania dyskusja dotyczyć powinna nie tylko idei, ale też praktycznych sposobów realizacji tych idei, czyli finansowania. Wiem, że narażam się w tej chwili na zarzut bycia "buchalterem", ale realizowanie idei kosztuje. Jestem jednak przekonany, że są sposoby, by znaleźć środki na inwestycje i utrzymanie miejsca, które będzie miało charakter nie tylko komercyjny. Pamiętajmy też, że nie można w tej dyskusji pominąć właścicieli terenów Gazowni. Dlatego właśnie, w najbliższych dniach, zamierzam spotkać się z nimi, aby podjąć rozmowę o tym, co wspólnie możemy uczynić.
Nie jestem takim pesymistą jak pan Jarosław Piotrowski i nie ulegam pesymistycznym nastrojom większości wypowiedzi na łamach "Gazety". Chciałbym, żeby teren Gazowni stał się szczególnym miejscem w Poznaniu i ufam, że jest to możliwe. Ale miejsc takich nie da się odgórnie zadekretować. One powstają w czasie, dzięki szczególnym ludziom. Podejmijmy więc wspólny wysiłek i zdobądźmy się na wzajemną życzliwość.
Podobnie jak uczestnicy dyskusji w "GW", jestem przekonany, że tereny Gazowni to ważny fragment Poznania i należy zagospodarować go w sposób chroniący niezaprzeczalne walory architektury, a jednocześnie jak najlepiej wykorzystać dla mieszkańców Poznania. Najważniejszy cel to otwarcie terenów zabytkowej architektury przemysłowej i włączenie ich do wspólnej przestrzeni miejskiej. Istotne jest też nawiązanie do toczącej się wciąż dyskusji o zagospodarowaniu terenów starego koryta Warty. Żeby podjąć to wyzwanie, trzeba zastanowić się, jak ten fragment Poznania ma wyglądać i jakie funkcje realizować. Jest to ważne zadanie dla Miasta. Pisząc Miasto dużą literą, mam na myśli nas wszystkich, bo Miasto to przecież my wszyscy: mieszkańcy miasta, tu żyjący, tu mieszkający, tu uczący się, pracujący i tworzący. Między innymi z tego powodu odpowiada mi myśl artykułu Włodzimierza Nowaka, rozpoczynającego dyskusję o Gazowni, ponieważ apeluje on o powołanie wspólnej reprezentacji tych wszystkich, którzy chcą o Gazowni twórczo myśleć. W zaplanowaniu przestrzeni Gazowni ważny jest udział władz Poznania, ale też dużą rolę muszą odegrać zarówno przedstawiciele środowisk twórczych, jak i właściciele terenu czy potencjalni inwestorzy. W wypowiedziach publikowanych w ostatnim tygodniu w "Gazecie" wspominane są rozmaite przedsięwzięcia realizowane w poprzemysłowych obiektach w innych miastach, polskich i europejskich. We wszystkich przykładach dobrych realizacji na terenach podobnych do Gazowni, wprost lub w tle, pojawiają się liderzy środowisk, którzy te przedsięwzięcia inspirują i realizują. Potrzeba nam w Poznaniu takich liderów!
W dyskusji o sposobie wykorzystania terenów miejskich, zwłaszcza tak niezwykłych jak Gazownia, istotny jest udział władz miejskich. Samorząd ma w ręku ważne narzędzie, jakim jest plan zagospodarowania przestrzennego. Mam nadzieję, że na najbliższej sesji, na początku lipca br., Rada Miasta podejmie uchwałę o przystąpieniu do sporządzenia planu zagospodarowania przestrzennego terenów Gazowni. Potrzebna będzie wtedy publiczna dyskusja wszystkich zainteresowanych środowisk. W mądrej debacie widzę szanse na określenie kształtu przestrzennego Gazowni, rewitalizację obiektów zabytkowych oraz na zaproponowanie programu funkcjonalnego tej części Poznania. Być może o ostatecznym kształcie planu zagospodarowania przestrzennego powinien zdecydować konkurs.
Toczona wokół przyszłego planu zagospodarowania dyskusja dotyczyć powinna nie tylko idei, ale też praktycznych sposobów realizacji tych idei, czyli finansowania. Wiem, że narażam się w tej chwili na zarzut bycia "buchalterem", ale realizowanie idei kosztuje. Jestem jednak przekonany, że są sposoby, by znaleźć środki na inwestycje i utrzymanie miejsca, które będzie miało charakter nie tylko komercyjny. Pamiętajmy też, że nie można w tej dyskusji pominąć właścicieli terenów Gazowni. Dlatego właśnie, w najbliższych dniach, zamierzam spotkać się z nimi, aby podjąć rozmowę o tym, co wspólnie możemy uczynić.
Nie jestem takim pesymistą jak pan Jarosław Piotrowski i nie ulegam pesymistycznym nastrojom większości wypowiedzi na łamach "Gazety". Chciałbym, żeby teren Gazowni stał się szczególnym miejscem w Poznaniu i ufam, że jest to możliwe. Ale miejsc takich nie da się odgórnie zadekretować. One powstają w czasie, dzięki szczególnym ludziom. Podejmijmy więc wspólny wysiłek i zdobądźmy się na wzajemną życzliwość.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Szkoły katolickie? Miasto mówi "nie"
- Bardzo tanio do Berlina. Nawet za złotówkę



