Miejski Aquanet chce wystawić na sprzedaż budynek dawnej przepompowni. To znaczna część zabytkowego kompleksu Starej Gazowni. Jak przyznaje Paweł Chudziński, prezes Aquanetu - obiekt właśnie wyceniają rzeczoznawcy. W czerwcu będzie przetarg.
- Było tyle dyskusji o zagospodarowaniu tego terenu, kończyły się na niczym. Ten budynek nie jest naszej spółce potrzebny, niszczeje niewykorzystany, postanowiliśmy go sprzedać - tłumaczy prezes.
Co to oznacza? Możliwe, że koniec wszelkich dyskusji. Jeżeli przepompownię kupi prywatny inwestor i urządzi tam biuro, ulokuje firmę albo - dajmy na to - hurtownię płytek, całe miejsce przepadnie dla miasta, dla poznaniaków.
- Stara Gazownia tworzy całość i nie powinna być rozczłonkowana. Nie da się jej wówczas sensownie zagospodarować - przyznaje to sam dyrektor miejskiego wydziału urbanistyki i architektury, Andrzej Nowak. - Może plany Aquanetu powinny stać się dla miasta impulsem do stworzenia spójnej koncepcji zagospodarowania całego terenu?
Dwa lat temu władze miasta ogłosiły konkurs na zagospodarowanie Starej Gazowni. Powstało wiele ciekawych projektów - są na papierze. Teraz miasto ze spokojem patrzy, jak miejska spółka wystawia kawałek całości na sprzedaż.
Ostatni taki industrial
Stara Gazownia to sześć hektarów przestrzeni z niepowtarzalnym klimatem. Idealnie położone: kilka minut spacerem od Starego Rynku. Jedno z magicznych miejsc Poznania.
- To bardzo cenny teren. Nie tylko ze względu na świetne położenie, ale też dzięki wybitnej, postindustrialnej architekturze. Idealne miejsce na centrum sztuki. Zwłaszcza że sąsiaduje ze starym korytem Warty, gdzie mogłyby się odbywać koncerty i plenerowe spektakle - podkreśla Andrzej Kurzawski, architekt, przewodniczący poznańskiego SARP.
To praktycznie ostatni taki "industrial", o którego zagospodarowanie na cele kultury włodarze Poznania mogliby powalczyć. Teren nie jest wprawdzie własnością miasta, ale wciąż należy do państwowych spółek (podzielony między: Gaz-System i PGNiG oraz jego spółkę Wielkopolskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego) i miejskiego Aquanetu.
- Nam ten teren nie jest potrzebny, nie będziemy w niego inwestować. Chętnie się włączymy w dyskusję o przyszłości gazowni. Ale z koncepcją zagospodarowania powinno wyjść miasto i zaprosić do debaty wszystkich właścicieli terenu - mówi Leszek Łuczak, rzecznik prasowy Wielkopolskiego Operatora Systemu Dystrybucyjnego.
To zadanie władzy
Wiceprezydent Jerzy Stępień był zaskoczony, kiedy pytaliśmy go o sprzedaż starej przepompowni. Nic nie wiedział. Z kolei wiceprezydent Poznania Maciej Frankiewicz widzi to tak: - Jeżeli mielibyśmy wstrzymać sprzedaż przepompowni, to przecież nie po to, żeby dalej mieć w tym miejscu ruinę. A zainwestowanie w ten teren to kwestia dziesiątek milionów. Póki co, mamy na głowie rozbudowę Biblioteki Raczyńskich, która kosztuje 100 mln zł. To nasz priorytet. Do 2013 r. na pewno żadnego innego, dużego projektu kulturalnego nie zrealizujemy, nie ma na to szans. Możliwe, że ktoś to kupi i powstanie tam coś fajnego.
Ale możliwe, że powstanie coś zupełnie niefajnego.
- Trzeba odwrócić tę kolejność. To nie inwestor ma decydować o kształcie miasta, ale władze powinny mieć wizję i szukać ludzi, którzy ją zrealizują. W Poznaniu brakuje nam przestrzeni publicznej. To miejskie władze są od tego, żeby ją stworzyć i o nią dbać - uważa Kurzawski. - Miasto powinno ten teren kupić, stworzyć dla niego koncepcję zagospodarowania i całość ewentualnie sprzedać. A nie pozbywać się na zasadzie: kupi ten, kto da więcej.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań