Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w 1977 roku?
03.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 17:10
Limuzyny z szachem Iranu jadą do klubu Trojka (dziś Jędruś) na os. Armii Krajowej. W tle blok z os. Bohaterów II wojny światowej
- To było wielkie wydarzenie! Wziąłem aparat i poszedłem pod Dom Kultury "Trojka". Ale ochrona odsuwała publiczność. Żeby zrobić zdjęcie szachinszachowi i cesarzowej, musiałem podskoczyć - opowiada Stefan Lamęcki, wówczas 45-letni mieszkaniec Osiedla Manifestu Lipcowego
ZOBACZ TAKŻE
- Jak poznaniacy zapamiętali wizytę szacha Iranu (10-02-12, 12:09)
- Jak zmieniły się Rataje od czasów irańskiego szacha?
- ,,Jak tam z tą wojną? - tym żył Poznań (05-02-12, 12:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Zima na Warcie, 1932, 1935 i dziś [ZDJĘCIA] (07-02-12, 13:00)
Kto pamięta serial Stanisława Barei "Alternatywy 4"? A wizytę gości z całego świata w bloku zarządzanym przez gospodarza Anioła?
Coś podobnego zdarzyło się w Poznaniu latem 1977 r. W roli szanownych gości wystąpili Jego Wysokość Szachinszach Iranu Mohammad Reza Pahlavi Aryamehr i jego żona - cesarzowa Iranu Farah Pahlavi. Jako przykład osiedla socjalistycznej szczęśliwości pokazano poznańskie Rataje. Byli też oczywiście zaszczyceni "gospodarze domu".
Doktoraty za ropę
W latach 70. ub. wieku Polska Rzeczpospolita Ludowa pod przywództwem towarzysza Edwarda Gierka uchodziła za dynamicznie rozwijający się kraj, otwarty na kontakty z państwami "o odmiennych systemach politycznych i ekonomicznych".
W tym samym czasie w Azji gwałtownie modernizował się Iran, popychany do przodu - czasem wręcz brutalnie - przez wykształconego za Zachodzie, liberalnego szachinszacha Mohammada Rezę Pahlavi (jego panowanie i upadek opisał sugestywnie Ryszard Kapuściński w książce "Szachinszach"). Iran posiadał złoża ropy, które nęciły nie tylko Zachód - także kraje "socjalistycznej wspólnoty". Na irańską ropę liczyli też rządzący socjalistyczną Polską.
W sierpniu 1977 r. szachinszach Iranu z małżonką wylądowali na warszawskim Okęciu. Przylecieli na zaproszenie władz PRL z przyjacielską, pięciodniową wizytą. Zamieszkali w pałacu w Wilanowie, który stał się rezydencją gości na czas wizyty w Polsce.
W Warszawie szachinszach rozmawiał z Gierkiem. Złożył też wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza. Prasa polska podkreślała, że wizyta ma być "nowym, cennym impulsem do dalszego rozwoju". Choć podczas wizyty padło wiele frazesów o "wiecznej przyjaźni polsko-irańskiej", w tle chodziło o sprawy bardziej prozaiczne. Komuniści gotowi byli posunąć się nawet do mistyfikacji, byle zjednać sobie władcę roponośnego kraju.
Tą mistyfikacją były tytuły doktorów honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, które władze PRL postanowiły nadać parze szanownych gości. O zaszczytach dla pary cesarskiej zdecydowano tuż przed jej wizytą. Trwały jednak wakacje i nie można było zwołać senatu uczelni ani znaleźć promotorów. Oba wyróżnienia przyznano więc poza senatem i bez wcześniejszych decyzji odpowiednich wydziałów.
Oba doktoraty miały być walutą, za którą zamierzano kupić irańską ropę. Po śmierci szachinszacha władze uczelni uznały jednak, że wręczenie tytułów Pahlavim odbyło się nielegalnie - i skreślono ich z listy uhonorowanych.
Uśmiechy od poznaniaków
23 sierpnia 1977 r., w drugim dniu oficjalnej wizyty w Polsce, cesarska para odwiedziła Poznań. O 10.25 samolot specjalny wylądował na Ławicy udekorowanej flagami szachinszacha i Cesarstwa Iranu. Gościom towarzyszył przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński.
"Dostojnych gości witają gospodarze miasta i województwa Jerzy Zasada i Władysław Śleboda. Staropolskim zwyczajem Ich Cesarskim Mościom wręczono chleb i sól, a młodzież w barwnych strojach regionalnych obdarowała ich kwiatami" - donosiła następnego dnia "Gazeta Zachodnia", organ Komitetu Wojewódzkiego PZPR.
Kolumna samochodów w konwoju milicjantów na motorach przejechała przez centrum miasta, witana przez zgromadzonych wzdłuż trasy poznaniaków. Tuż za rondem Kopernika na gości czekał transparent "Serdecznie witamy w Poznaniu".
Szachinszach zatrzymał się przy mieszkańcach, zamieniając z nimi podobno kilka słów.
Potem goście pojechali do zakładów Cegielskiego. Obejrzeli zakładowe muzeum, a potem zwiedzili hale fabryczne. "Oglądają nowoczesne, wyposażone na najwyższym poziomie światowym - węzły produkcyjne" - relacjonowała "Zachodnia". Szachinszacha zainteresowały wysokoprężne silniki okrętowe. Gospodarze nie omieszkali wspomnieć, że obrabiarki z Cegielskiego mają już renomę w Iranie. Na koniec dostojni goście wpisali się do księgi pamiątkowej.
- Pamiętam piękną, trzydziestokilkuletnią żonę szachinszacha - opowiada Edward Skrzypczak, wówczas główny inżynier Cegielskiego. - To była dobrze przygotowana wizyta. Co dała Cegielskiemu? Kontrakty na obrabiarki za kilkaset tysięcy dolarów. Sprzedaliśmy Iranowi w sumie kilkadziesiąt obrabiarek. Płacili twardą walutą, to było coś!
Kolejnym punktem wizyty był Stary Rynek. Pod ratuszem szachinszach otrzymał "prastarym zwyczajem" symboliczny klucz do stolicy Wielkopolski. Jak zapewnił gospodarzy podczas spotkania w Sali Renesansowej, "ten wzruszający moment za zawsze pozostanie w pamięci zarówno jego, jak i Cesarzowej Iranu".
Po śniadaniu, wydanym przez przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej Jerzego Zasadę, Ich Cesarskie Moście wysłuchały koncertu Poznańskich Słowików pod dyrekcją Stefana Stuligrosza. Po wpisie do księgi pamiątkowej Ratusza para cesarska wyruszyła na zwiedzanie Poznania. W towarzystwie przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego obejrzała Stare Miasto. Licznie zgromadzeni poznaniacy obdarowali gości kwiatami i "serdecznymi uśmiechami".
Pocałunek cesarzowej
Ze starówki szachinszach z małżonką "udali się do dzielnicy mieszkaniowej Rataje".
Coś podobnego zdarzyło się w Poznaniu latem 1977 r. W roli szanownych gości wystąpili Jego Wysokość Szachinszach Iranu Mohammad Reza Pahlavi Aryamehr i jego żona - cesarzowa Iranu Farah Pahlavi. Jako przykład osiedla socjalistycznej szczęśliwości pokazano poznańskie Rataje. Byli też oczywiście zaszczyceni "gospodarze domu".
Doktoraty za ropę
W latach 70. ub. wieku Polska Rzeczpospolita Ludowa pod przywództwem towarzysza Edwarda Gierka uchodziła za dynamicznie rozwijający się kraj, otwarty na kontakty z państwami "o odmiennych systemach politycznych i ekonomicznych".
W tym samym czasie w Azji gwałtownie modernizował się Iran, popychany do przodu - czasem wręcz brutalnie - przez wykształconego za Zachodzie, liberalnego szachinszacha Mohammada Rezę Pahlavi (jego panowanie i upadek opisał sugestywnie Ryszard Kapuściński w książce "Szachinszach"). Iran posiadał złoża ropy, które nęciły nie tylko Zachód - także kraje "socjalistycznej wspólnoty". Na irańską ropę liczyli też rządzący socjalistyczną Polską.
W sierpniu 1977 r. szachinszach Iranu z małżonką wylądowali na warszawskim Okęciu. Przylecieli na zaproszenie władz PRL z przyjacielską, pięciodniową wizytą. Zamieszkali w pałacu w Wilanowie, który stał się rezydencją gości na czas wizyty w Polsce.
W Warszawie szachinszach rozmawiał z Gierkiem. Złożył też wieniec na Grobie Nieznanego Żołnierza. Prasa polska podkreślała, że wizyta ma być "nowym, cennym impulsem do dalszego rozwoju". Choć podczas wizyty padło wiele frazesów o "wiecznej przyjaźni polsko-irańskiej", w tle chodziło o sprawy bardziej prozaiczne. Komuniści gotowi byli posunąć się nawet do mistyfikacji, byle zjednać sobie władcę roponośnego kraju.
Tą mistyfikacją były tytuły doktorów honoris causa Uniwersytetu Warszawskiego, które władze PRL postanowiły nadać parze szanownych gości. O zaszczytach dla pary cesarskiej zdecydowano tuż przed jej wizytą. Trwały jednak wakacje i nie można było zwołać senatu uczelni ani znaleźć promotorów. Oba wyróżnienia przyznano więc poza senatem i bez wcześniejszych decyzji odpowiednich wydziałów.
Oba doktoraty miały być walutą, za którą zamierzano kupić irańską ropę. Po śmierci szachinszacha władze uczelni uznały jednak, że wręczenie tytułów Pahlavim odbyło się nielegalnie - i skreślono ich z listy uhonorowanych.
Uśmiechy od poznaniaków
23 sierpnia 1977 r., w drugim dniu oficjalnej wizyty w Polsce, cesarska para odwiedziła Poznań. O 10.25 samolot specjalny wylądował na Ławicy udekorowanej flagami szachinszacha i Cesarstwa Iranu. Gościom towarzyszył przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński.
"Dostojnych gości witają gospodarze miasta i województwa Jerzy Zasada i Władysław Śleboda. Staropolskim zwyczajem Ich Cesarskim Mościom wręczono chleb i sól, a młodzież w barwnych strojach regionalnych obdarowała ich kwiatami" - donosiła następnego dnia "Gazeta Zachodnia", organ Komitetu Wojewódzkiego PZPR.
Kolumna samochodów w konwoju milicjantów na motorach przejechała przez centrum miasta, witana przez zgromadzonych wzdłuż trasy poznaniaków. Tuż za rondem Kopernika na gości czekał transparent "Serdecznie witamy w Poznaniu".
Szachinszach zatrzymał się przy mieszkańcach, zamieniając z nimi podobno kilka słów.
Potem goście pojechali do zakładów Cegielskiego. Obejrzeli zakładowe muzeum, a potem zwiedzili hale fabryczne. "Oglądają nowoczesne, wyposażone na najwyższym poziomie światowym - węzły produkcyjne" - relacjonowała "Zachodnia". Szachinszacha zainteresowały wysokoprężne silniki okrętowe. Gospodarze nie omieszkali wspomnieć, że obrabiarki z Cegielskiego mają już renomę w Iranie. Na koniec dostojni goście wpisali się do księgi pamiątkowej.
- Pamiętam piękną, trzydziestokilkuletnią żonę szachinszacha - opowiada Edward Skrzypczak, wówczas główny inżynier Cegielskiego. - To była dobrze przygotowana wizyta. Co dała Cegielskiemu? Kontrakty na obrabiarki za kilkaset tysięcy dolarów. Sprzedaliśmy Iranowi w sumie kilkadziesiąt obrabiarek. Płacili twardą walutą, to było coś!
Kolejnym punktem wizyty był Stary Rynek. Pod ratuszem szachinszach otrzymał "prastarym zwyczajem" symboliczny klucz do stolicy Wielkopolski. Jak zapewnił gospodarzy podczas spotkania w Sali Renesansowej, "ten wzruszający moment za zawsze pozostanie w pamięci zarówno jego, jak i Cesarzowej Iranu".
Po śniadaniu, wydanym przez przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej Jerzego Zasadę, Ich Cesarskie Moście wysłuchały koncertu Poznańskich Słowików pod dyrekcją Stefana Stuligrosza. Po wpisie do księgi pamiątkowej Ratusza para cesarska wyruszyła na zwiedzanie Poznania. W towarzystwie przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego obejrzała Stare Miasto. Licznie zgromadzeni poznaniacy obdarowali gości kwiatami i "serdecznymi uśmiechami".
Pocałunek cesarzowej
Ze starówki szachinszach z małżonką "udali się do dzielnicy mieszkaniowej Rataje".
1
2
następne »
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
35 głosów
-
Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w 1977 roku?
paladin4
08.02.12, 17:20
Kolejna nagonka na Iran Gadzinówka nie ma wstydu ani sumienia»
-
Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w 1977 roku?
spinaker206
11.02.12, 17:02
Pamiętam tę wizytę, widziałem przejazd 27 Grudnia w pobliżu dzisiejszej siedziby redakcji GW. Wydaje mi się, że jechali w otwartym samochodzie, wielki kabriolet. Gdzieś chyba mam małą »
-
Dziś doktoraty daje się za klepanie po plecach
redaktorpajacewicz
11.02.12, 20:10
Wielce oburzony redaktorzyna bredzi coś o doktoratach za ropę. Tylko ze tam przynajmniej było coś za coś, dla kraju, nasza współpraca z takim krajami jak Iran, Irak Syria, Algieria etc »
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć