Grabaż też przeciw ACTA: Bo wolność jest jedna

Michał Danielewski
26.01.2012 , aktualizacja: 25.01.2012 19:53
A A A Drukuj
- Też korzystam z netu, też cenię swoją w nim anonimowość i nie życzę sobie, by ktoś kładł swój brudny paluch na tej części mojej wolności - mówi Krzysztof "Grabaż" Grabowski.
Krzysztof
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Krzysztof "Grabaż" Grabowski
Co to jest ACTA? To międzynarodowa umowa dotyczące zwalczania podrabianych towarów i piractwa. Jej krytycy zarzucają jej m.in., że uzgadniana była podczas tajnych negocjacji i stwarza poważne ryzyko naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych. Od kilku dni w internecie i na ulicach, także w Poznaniu, trwają masowe protesty przeciwko ratyfikacji przez Polskę kontrowersyjnej umowy. Dziś na godz. 17 zaplanowano kolejną pikietę. Umowie ACTA sprzeciwia się również Krzysztof „Grabaż” Grabowski, lider Strachów na Lachy i Pidżamy Porno

Rozmowa z Krzysztofem "Grabażem" Grabowskim

Michał Danielewski: Jesteś jedną z niewielu postaci ze szczytu polskiego show-biznesu, która jednoznacznie opowiedziała się przeciwko ACTA - inni albo milczą, albo są za. Odezwał się w tobie punkowiec? Bo przecież jesteś okradany przez piractwo internetowe.

Krzysztof „Grabaż” Grabowski: No tak. Ale wyobraź sobie sytuację, którą ja sobie wyobraziłem. Państwo odpowiada w Polsce za koleje, za służbę zdrowia i jeszcze za parę innych rzeczy, które w tym kraju mocno kuleją. A kuleją z takiego powodu, że jesteśmy opętani przez zgraję nierobów, nieuków, darmozjadów i leni czerpiących kasę z wyzyskiwania nas wszystkich. Kiedy sobie pomyślałem, że teraz za internet będzie również odpowiadała jakaś państwowa agenda, to włosy mi stanęły dęba, choć mam je w tej chwili przycięte przy samej skórze. Sama idea czy ustawa może być dobra, ale ile takich szczytnych i fajnych idei rozbija się o ich najsłabszy punkt: człowieka, który ma je wprowadzać w życie? Teraz jest taka ekipa rządząca, za trzy lata będzie inna, więc kompletnie nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie. Wolność natomiast jest niezbywalna, jedna i oczywista. Codziennie z niej korzystasz. Taka sytuacja jest dla mnie dużo czytelniejsza. Nie wierzę w państwo po prostu.

Można na to odpowiedzieć, że ACTA jest właśnie próbą poprawy działania państwa, że po jej wprowadzeniu prawa autorskie będą chronione lepiej i skuteczniej.

- Ale jeszcze raz ci mówię: obojętnie co wymyślą politycy, to spieprzą, bo zwyczajnie spieprzą wszystko, czego się dotkną. I widzisz to na każdym kroku, każdego dnia, w każdej dziedzinie życia, której dysponentem jest państwo.

Jednak, jak przypuszczam, to mocno niekomfortowa sytuacja dla artysty, kiedy odbiorcy ściągają za darmo jego płyty ze stron internetowych. Wolisz tracić kasę i wkurzać się na to, jak ludzie korzystają z wolności, niż opowiedzieć się za jakąś regulacją tej sfery życia?

- Wiesz, gdybyśmy tak tę sprawę rozpatrywali, to ja w ogóle musiałbym przestać pisać piosenki. Jeśli wychodziłbym na scenę z myślą, że gram dla złodziei, którzy mnie okradają, to ciężko byłoby mi ten zawód wykonywać. A ja to robię, bo po prostu to kocham i nie wyobrażam sobie innego życia. Piractwo to ciemna strona wolności i cena, którą trzeba za nią zapłacić. Więc ja ją płacę i tyle. Też korzystam z netu, też cenię swoją w nim anonimowość i nie życzę sobie, by ktoś kładł swój brudny paluch na tej części mojej wolności.

Sprzeciw wobec ACTA jest prawdopodobnie największym zbiorowym protestem młodych ludzi, jaki wydarzył się w Polsce po 1989 roku. Myślisz, że jest szansa, by przerodził się w coś więcej? W masowy ruch obywatelski na przykład.

- Dla mnie to jest na razie buncik. Nie bunt, tylko właśnie buncik. W ogóle to młode pokolenie jest społecznie mocno nierychliwe. Dopiero kiedy zaraza przekracza próg mieszkania, wykonują gwałtowne gesty. W ogóle cały ruch oburzonych mnie śmieszy - on nie powinien nazywać się ruchem oburzonych, tylko "ruchem na maksa wkurwionych". Gdybym ja funkcjonował na podobnych zasadach jak młodzież, która kończy teraz studia i pracuje na jakichś infoliniach lub próbuje dostać się na jedno miejsce do pracy jako ekspedient / sprzedawca, to po prostu byłbym wkurwiony na maksa i ciskał wszystkim, co miałbym pod ręką. Więc ja protestujących doskonale rozumiem i prawie w każdej akcji ich popieram.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów