Jak zginął syn wzorcowego nazisty
17.12.2011
, aktualizacja: 16.12.2011 12:27
Gdy Atrhur Greiser uciekał z Kraju Warty w styczniu 1945 roku, uparł się, by odwiedzić grób syna na poznańskim cmentarzu. A po drodze do Starej Rzeszy zatrzymał się pod Międzychodem - w miejscu jego tragicznego wypadku
ZOBACZ TAKŻE
- Zdobycz sprzed 93 lat: ponad sto samolotów! (06-01-12, 19:00)
- 199 lat temu urodził się Hipolit Cegielski (06-01-12, 10:00)
- Kiedy moje zdjęcie się sprzedaje, jest mi wstyd (18-12-11, 10:00)
- Niewyjaśnione śmierci. Przypadek Jerzego Karwackiego (11-12-11, 07:00)
- Okupacja w kolorze. Zobacz unikatowe zdjęcia
Późny wieczór 20 grudnia 1939 roku pod Międzychodem (wówczas Birnbaum). Drogą prowadzącą przez las jedzie samochód bez włączonych świateł. W środku: niemiecki porucznik, kierowca i trzynastoletni chłopiec. Kiedy auto wjeżdża na niestrzeżony przejazd kolejowy, z ciemności wyłania się rozpędzona lokomotywa.
Pasażerowie samochodu nie mają żadnych szans. Wśród ofiar jest Erhardt Greiser, jedyny syn hitlerowskiego namiestnika okupowanej Wielkopolski.
Dzieci śmierci
W końcu 1918 roku Arthur Greiser - Niemiec urodzony w 1897 roku w Środzie - uciekał z ogarniętej powstaniem Wielkopolski. 21 lat później wrócił triumfalnie w rodzinne strony. Zjawił się w Środzie we wrześniu 1939 roku, zaraz po opanowaniu przez Niemców Wielkopolski. Hitler mianował go gauleiterem - namiestnikiem nowego okręgu Rzeszy.
Greiser od razu dał Polakom do zrozumienia, gdzie jest teraz ich miejsce. - Każdy Polak, który podniesie rękę na Niemca, będzie wymazany z rejestru osób żyjących na świecie. W 24 godziny stanie się dzieckiem śmierci! - pogroził.
"Często powtarzał te zdania. Pamiętam, jak Greiser przyjechał do Mogilna. Szedłem wtedy z pracy, przechodziłem przez Rynek i zatrzymałem się, obawiając się łapanki. I też wówczas słyszałem, jak zapowiedział, że jeśli Polak podniesie rękę na Niemca, będzie "in vierundzwanzig Stunden Kind des Todes" (w 24 godziny dzieckiem śmierci) - opowiadał "Gazecie" w 2000 roku specjalizujący się w dziejach niemieckiej okupacji w Wielkopolsce prof. Czesław Łuczak (profesor zmarł 2002 roku).
W chwili objęcia funkcji namiestnika Greiser od czterech lat był mężem pianistki Marii Born. To była jego druga żona. Z pierwszego małżeństwa miał syna Erhardta i córki Ingrid i Rotraut. Po rozwodzie córki zostały przy matce, a syn we wrześniu 1939 roku rozpoczął naukę w elitarnej nazistowskiej szkole średniej pod Feldafing (Bawaria).
W grudniu 1939 roku Greiser zaprosił Erhardta do Poznania na świąteczne ferie. Według prof. Łuczaka chciał mu pokazać kraj, którym rządził.
"Greiser wysłał samochód z kierowcami do Frankfurtu nad Odrą, by oszczędzić synowi podróży kiepskimi kolejami w nowym Gau (okręgu). Samochód podwiózł najpierw jego kolegę do rodzinnej posiadłości. Chłopak prosił, by Erhardt spędził noc u niego, ale ten chciał jak najszybciej zobaczyć się z ojcem" - pisze Catherine Epstein, amerykańska historyk, autorka najnowszej biografii Greisera pt. "Wzorcowy nazista".
Gestapo sugeruje zamach
Po tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym ustalono, że pociąg jechał bez włączonych świateł.
"Gestapo sugerowało, że był to zamach na życie gauleitera. Być może chodziło o zdobycie pretekstu do masowych egzekucji Polaków. Ale Greiser zachował się wyjątkowo spokojnie" - mówił "Gazecie" prof. Łuczak.
O tym, że ze śmiercią młodego Greisera mógł mieć związek polski ruch oporu, pisał po wojnie zachodnioniemiecki historyk Ludwig Denne. Były to jednak tylko sugestie, niepoparte dowodami.
Aleksandra Pietrowicz, historyczka z IPN w Poznaniu, specjalizująca się w temacie okupacji hitlerowskiej: - Pojawiły się sugestie, że mogła za tym stać polska organizacji związana z dywersją pozafrontową. Wspominano coś o gwoździach na szosie, ale to się nie potwierdziło.
W końcu 1939 roku w Poznaniu działały już pierwsze konspiracyjne organizacje niepodległościowe. Były jednak zbyt słabe, by zorganizować zamach na syna Greisera. Nie jest zresztą pewne, czy w ogóle rozważały taki krok. Byłby to przecież zamach na dziecko.
Czy polski ruch oporu próbował kiedykolwiek zabić samego Greisera?
Prof. Łuczak: "Żadne dokumenty tego nie potwierdzają. Zbrojna konspiracja w Wielkopolsce była dość słaba, w dodatku Niemcy dobrze się w niej orientowali. Poza tym Greiser był mocno strzeżony. W czasie wojny mieszkałem w Mogilnie niedaleko torów. Zawsze, gdy Greiser przejeżdżał pociągiem do Bydgoszczy, policja wchodziła do okolicznych domów i pilnowała mieszkańców, aby nikt nie podszedł bliżej niż 100 metrów od toru".
Przez kolejne lata powstało kilka wersji dotyczących śmierci syna Greisera.
"Według współcześnie krążących plotek zginął on w drodze na zimowe spotkanie Hitlerjugend, albo jadąc motocyklem z Gdańska do Poznania; była też wersja, według której wypadek spowodował pijany funkcjonariusz gestapo. Jednak członkowie rodziny Greisera niezależnie od siebie twierdzą, że Erhardt zginął w wypadku, wracając do domu ze szkoły" - pisze Epstein we "Wzorcowym naziście".
Wzmiankowana przez prof. Łuczaka spokojna reakcja Greisera zdaje się potwierdzać tezę, że była to zwykła katastrofa komunikacyjna, a nie zamach. Policja i gestapo dokładnie zbadały przyczyny wypadku i nie znalazły dowodów na ingerencję obcych sił.
Pasażerowie samochodu nie mają żadnych szans. Wśród ofiar jest Erhardt Greiser, jedyny syn hitlerowskiego namiestnika okupowanej Wielkopolski.
Dzieci śmierci
W końcu 1918 roku Arthur Greiser - Niemiec urodzony w 1897 roku w Środzie - uciekał z ogarniętej powstaniem Wielkopolski. 21 lat później wrócił triumfalnie w rodzinne strony. Zjawił się w Środzie we wrześniu 1939 roku, zaraz po opanowaniu przez Niemców Wielkopolski. Hitler mianował go gauleiterem - namiestnikiem nowego okręgu Rzeszy.
Greiser od razu dał Polakom do zrozumienia, gdzie jest teraz ich miejsce. - Każdy Polak, który podniesie rękę na Niemca, będzie wymazany z rejestru osób żyjących na świecie. W 24 godziny stanie się dzieckiem śmierci! - pogroził.
"Często powtarzał te zdania. Pamiętam, jak Greiser przyjechał do Mogilna. Szedłem wtedy z pracy, przechodziłem przez Rynek i zatrzymałem się, obawiając się łapanki. I też wówczas słyszałem, jak zapowiedział, że jeśli Polak podniesie rękę na Niemca, będzie "in vierundzwanzig Stunden Kind des Todes" (w 24 godziny dzieckiem śmierci) - opowiadał "Gazecie" w 2000 roku specjalizujący się w dziejach niemieckiej okupacji w Wielkopolsce prof. Czesław Łuczak (profesor zmarł 2002 roku).
W chwili objęcia funkcji namiestnika Greiser od czterech lat był mężem pianistki Marii Born. To była jego druga żona. Z pierwszego małżeństwa miał syna Erhardta i córki Ingrid i Rotraut. Po rozwodzie córki zostały przy matce, a syn we wrześniu 1939 roku rozpoczął naukę w elitarnej nazistowskiej szkole średniej pod Feldafing (Bawaria).
W grudniu 1939 roku Greiser zaprosił Erhardta do Poznania na świąteczne ferie. Według prof. Łuczaka chciał mu pokazać kraj, którym rządził.
"Greiser wysłał samochód z kierowcami do Frankfurtu nad Odrą, by oszczędzić synowi podróży kiepskimi kolejami w nowym Gau (okręgu). Samochód podwiózł najpierw jego kolegę do rodzinnej posiadłości. Chłopak prosił, by Erhardt spędził noc u niego, ale ten chciał jak najszybciej zobaczyć się z ojcem" - pisze Catherine Epstein, amerykańska historyk, autorka najnowszej biografii Greisera pt. "Wzorcowy nazista".
Gestapo sugeruje zamach
Po tragicznym wypadku na przejeździe kolejowym ustalono, że pociąg jechał bez włączonych świateł.
"Gestapo sugerowało, że był to zamach na życie gauleitera. Być może chodziło o zdobycie pretekstu do masowych egzekucji Polaków. Ale Greiser zachował się wyjątkowo spokojnie" - mówił "Gazecie" prof. Łuczak.
O tym, że ze śmiercią młodego Greisera mógł mieć związek polski ruch oporu, pisał po wojnie zachodnioniemiecki historyk Ludwig Denne. Były to jednak tylko sugestie, niepoparte dowodami.
Aleksandra Pietrowicz, historyczka z IPN w Poznaniu, specjalizująca się w temacie okupacji hitlerowskiej: - Pojawiły się sugestie, że mogła za tym stać polska organizacji związana z dywersją pozafrontową. Wspominano coś o gwoździach na szosie, ale to się nie potwierdziło.
W końcu 1939 roku w Poznaniu działały już pierwsze konspiracyjne organizacje niepodległościowe. Były jednak zbyt słabe, by zorganizować zamach na syna Greisera. Nie jest zresztą pewne, czy w ogóle rozważały taki krok. Byłby to przecież zamach na dziecko.
Czy polski ruch oporu próbował kiedykolwiek zabić samego Greisera?
Prof. Łuczak: "Żadne dokumenty tego nie potwierdzają. Zbrojna konspiracja w Wielkopolsce była dość słaba, w dodatku Niemcy dobrze się w niej orientowali. Poza tym Greiser był mocno strzeżony. W czasie wojny mieszkałem w Mogilnie niedaleko torów. Zawsze, gdy Greiser przejeżdżał pociągiem do Bydgoszczy, policja wchodziła do okolicznych domów i pilnowała mieszkańców, aby nikt nie podszedł bliżej niż 100 metrów od toru".
Przez kolejne lata powstało kilka wersji dotyczących śmierci syna Greisera.
"Według współcześnie krążących plotek zginął on w drodze na zimowe spotkanie Hitlerjugend, albo jadąc motocyklem z Gdańska do Poznania; była też wersja, według której wypadek spowodował pijany funkcjonariusz gestapo. Jednak członkowie rodziny Greisera niezależnie od siebie twierdzą, że Erhardt zginął w wypadku, wracając do domu ze szkoły" - pisze Epstein we "Wzorcowym naziście".
Wzmiankowana przez prof. Łuczaka spokojna reakcja Greisera zdaje się potwierdzać tezę, że była to zwykła katastrofa komunikacyjna, a nie zamach. Policja i gestapo dokładnie zbadały przyczyny wypadku i nie znalazły dowodów na ingerencję obcych sił.
1
2
następne »
- 19 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
Jak zginął syn wzorcowego nazisty
renepoznan
18.12.11, 19:36
www.youtube.com/watch?v=4LW6ESfEkkk&feature=related»
Najczęściej czytane24 htydzień




