Nasz stadion na Euro i Sting - zobacz zdjęcia!
20.09.2010
, aktualizacja: 20.09.2010 23:31
Wspaniały wieczór na Bułgarskiej! Tym razem o emocje zadbali jednak nie piłkarze, lecz Sting, którego koncert uświetnił otwarcie pierwszej areny Euro 2012 w Polsce.
ZOBACZ TAKŻE
- Komplet na meczu Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej? (15-11-10, 23:00)
- Kolejka na tysiące fanów i 10 godzin (26-09-10, 20:13)
- Bulgarska street. You simply have to be there![WIDEO] (23-09-10, 13:36)
- Cztery godziny stania po bilety na Lecha [WIDEO] (22-09-10, 14:45)
- Koncert Stinga: odszkodowania za ubrania? (21-09-10, 19:52)
- Smerfy przeciw Gargamelowi - spór o zamek (21-09-10, 09:00)
- Sting zagrał, Poznań zaszalał (21-09-10, 07:23)
- Stadion Miejski w Poznaniu otwarty! - relacja (20-09-10, 14:41)
- NIK zbada stadion? Radny składa wniosek (19-09-10, 20:13)
- Mydelniczka z trzęsawiska. Czyli nasz stadion (18-09-10, 12:00)
- Inspektor nadzoru budowlanego: Stadion OK (17-09-10, 19:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Koncert Stinga w Poznaniu na otwarcie Stadionu Miejskiego (22-09-10, 08:00)
Zgodnie z zapowiedziami władz miasta, prace wykończeniowe przy Bułgarskiej trwały do ostatniej chwili. Okolice stadionu nawet podczas koncertu wciąż były placem budowy. Mimo to poniedziałkowy wieczór przy Bułgarskiej potwierdził, że doczekaliśmy się obiektu na europejskim poziomie. A koncert Stinga był tego symbolicznym potwierdzeniem.
Artysta przyleciał do Poznania już w niedzielę po południu. Dla niego był to długo oczekiwany dzień odpoczynku - trasa koncertowa promująca jego najnowszą płytę "Symphonicities" liczy aż 78 koncertów, zazwyczaj granych dzień po dniu, a to ogromny wysiłek fizyczny. Po przybyciu z Mińska gwiazda udała się wprost do hotelu Blow Up Hall - tam artysta spędził noc. Poniedziałek to już praca: próba i wieczorem koncert. Ale kilku szczęśliwcom udało się zdobyć autograf artysty.
Stadion przy ul. Bułgarskiej był wczoraj od południa mekką fanów Stinga, którzy zjechali do Poznania z całego kraju. - W Polsce rzadko są koncerty gwiazd takiego formatu - mówił Paweł z Wrocławia. - Na szczęście od razu zarezerwowaliśmy bilety. Nasza koleżanka miała mniej szczęścia i już ich nie dostała - dodaje jego dziewczyna Ewa. - Przechodzą mnie dreszcze, mam ciarki na rękach, jak słucham takiej muzyki. Ale może to dlatego, że kobiety mają wrażliwe dusze.
W piknikowej atmosferze, pomiędzy stoiskami gastronomicznymi można było zakupić jeszcze bilety (oczywiście w wyższej cenie). Klęli tylko sprzedawcy foliowych płaszczy. Bo pogoda dopisała.
Wielkie otwarcie Stadionu Miejskiego rozpoczęło się dokładnie trzynaście minut przed godziną 18. Wtedy z głośników na pustawym jeszcze obiekcie popłynęła muzyka grupy Indios Bravos. Z minuty na minutę tłum gęstniał, a kiedy Anna Maria Jopek kończyła swoje "Szepty i łzy", na stadionie było już kilkanaście tysięcy widzów. Na miejscach dla VIP-ów można było dostrzec m.in. ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, czy sportu - Adama Giersza.
I wreszcie, kilkanaście minut po 20, wśród ogłuszającej wrzawy publiczności, na scenę wyszedł Sting. Zgodnie z oczekiwaniami zaczął od "If I Ever Lose My Faith In You", po którym po polsku przywitał fanów: - Dobry wieczór!
Zaraz potem z głośników popłynęło słynne "Englishman In New York" i szaleństwo na trybunach i płycie stadionu sięgnęło zenitu. Każdy kolejny utwór publiczność nagradzała owacją na stojąco. A były tam zarówno hity z repertuaru The Police jak i solowe utwory Stinga. Nie mogło zabraknąć "Roxanne", "Fields of Gold" czy "Mad about You".
Publiczność była zachwycona - zarówno koncertem, jak i stadionem. - Tutaj wszystko brzmi i wygląda jak w wielkiej hali. Do tego z widokiem na księżyc - komentowali fani. Nieco chaosu wkradło się w przerwie, gdy do toalet utworzyły się ogromne kolejki. Wszyscy mieli wrażenie, że toalet jest po prostu za mało.
Sting grał prawie do godz. 23. Na koniec poprosił, by na scenę wyszedł gospodarz obiektu: - Ryszard Grobelny.
Prezydent wspólnie ze Stingiem i ministrem sportu Adamem Gierszem oficjalnie i symbolicznie otworzyli stadion. Wieczór zakończył się pokazem fajerwerków.
Po występie były lider The Police udał się do Berlina - dziś zagra tam koncert.
Artysta przyleciał do Poznania już w niedzielę po południu. Dla niego był to długo oczekiwany dzień odpoczynku - trasa koncertowa promująca jego najnowszą płytę "Symphonicities" liczy aż 78 koncertów, zazwyczaj granych dzień po dniu, a to ogromny wysiłek fizyczny. Po przybyciu z Mińska gwiazda udała się wprost do hotelu Blow Up Hall - tam artysta spędził noc. Poniedziałek to już praca: próba i wieczorem koncert. Ale kilku szczęśliwcom udało się zdobyć autograf artysty.
Stadion przy ul. Bułgarskiej był wczoraj od południa mekką fanów Stinga, którzy zjechali do Poznania z całego kraju. - W Polsce rzadko są koncerty gwiazd takiego formatu - mówił Paweł z Wrocławia. - Na szczęście od razu zarezerwowaliśmy bilety. Nasza koleżanka miała mniej szczęścia i już ich nie dostała - dodaje jego dziewczyna Ewa. - Przechodzą mnie dreszcze, mam ciarki na rękach, jak słucham takiej muzyki. Ale może to dlatego, że kobiety mają wrażliwe dusze.
W piknikowej atmosferze, pomiędzy stoiskami gastronomicznymi można było zakupić jeszcze bilety (oczywiście w wyższej cenie). Klęli tylko sprzedawcy foliowych płaszczy. Bo pogoda dopisała.
Wielkie otwarcie Stadionu Miejskiego rozpoczęło się dokładnie trzynaście minut przed godziną 18. Wtedy z głośników na pustawym jeszcze obiekcie popłynęła muzyka grupy Indios Bravos. Z minuty na minutę tłum gęstniał, a kiedy Anna Maria Jopek kończyła swoje "Szepty i łzy", na stadionie było już kilkanaście tysięcy widzów. Na miejscach dla VIP-ów można było dostrzec m.in. ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego, czy sportu - Adama Giersza.
I wreszcie, kilkanaście minut po 20, wśród ogłuszającej wrzawy publiczności, na scenę wyszedł Sting. Zgodnie z oczekiwaniami zaczął od "If I Ever Lose My Faith In You", po którym po polsku przywitał fanów: - Dobry wieczór!
Zaraz potem z głośników popłynęło słynne "Englishman In New York" i szaleństwo na trybunach i płycie stadionu sięgnęło zenitu. Każdy kolejny utwór publiczność nagradzała owacją na stojąco. A były tam zarówno hity z repertuaru The Police jak i solowe utwory Stinga. Nie mogło zabraknąć "Roxanne", "Fields of Gold" czy "Mad about You".
Publiczność była zachwycona - zarówno koncertem, jak i stadionem. - Tutaj wszystko brzmi i wygląda jak w wielkiej hali. Do tego z widokiem na księżyc - komentowali fani. Nieco chaosu wkradło się w przerwie, gdy do toalet utworzyły się ogromne kolejki. Wszyscy mieli wrażenie, że toalet jest po prostu za mało.
Sting grał prawie do godz. 23. Na koniec poprosił, by na scenę wyszedł gospodarz obiektu: - Ryszard Grobelny.
Prezydent wspólnie ze Stingiem i ministrem sportu Adamem Gierszem oficjalnie i symbolicznie otworzyli stadion. Wieczór zakończył się pokazem fajerwerków.
Po występie były lider The Police udał się do Berlina - dziś zagra tam koncert.
- 37 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Nasz stadion na Euro i Sting - zobacz zdjęcia!
tomashec
21.09.10, 07:40
fajnie, wiara lała do umywalek kiłbasy lapami podawali. Gratuluje fimie cateringowej podejścia do sprawy. zysk zysk zysk»
-
Nasz stadion na Euro i Sting - zobacz zdjęcia!
czerwonylech
21.09.10, 09:14
Ludzieeee!... powariowaliscie? Zapaść umysłowa czy co? Ten jak mu tam sting to stare,tandetne,wyleniałe dziadzisko,którego nikt powazny nie powiniem dopuszczac do mikrofonu,no chyba że do »
-
Nasz stadion na Euro i Sting - zobacz zdjęcia!
jaroposnan
22.09.10, 16:40
Koncert imponujący trzeba przyznać. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się az takiego widowiska. Wystarczy zresztą zobaczyć - www.poznanska.tv/artykul/142. Będzie co wspominać!»
Najczęściej czytane24 htydzień








więcej zdjęć