Trzeba jednak pamiętać, że samo żelastwo ma potężne gabaryty. Dlatego najwyżej położony punkt wygiętej w kształt rybiego grzbietu kratownicy znajduje się teraz 56 metrów nad ziemią - około 2 metrów niżej niż szczyt dawnych jupiterów, z których słynął stadion Lecha.
Przez cały weekend przy pomocy zamontowanych na stadionie kamer można było obserwować w internecie podnoszenie żelastwa ważącego tyle, co trzy mosty.
Skomplikowany proces jest już i tak spóźniony. W piątek udało się podnieść kratownicę na wysokość zaledwie 2 metrów. W sobotę poszło szybciej - i gdy zapadały ciemności (po zmroku nie można już prowadzić takich prac) konstrukcja zawisła na samej górze.
Teraz do 15 listopada trzeba przenieść sprzęt i podnośniki na drugą stronę stadionu oraz dźwignąć drugą, lżejszą już kratownicę, nad przeciwległą trybunę.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań