Konflikt w Bridgestone. Będzie pikieta związkowców

Lech Bojarski
07.01.2012 , aktualizacja: 06.01.2012 20:48
A A A Drukuj
Dialogu ze związkiem zawodowym, zmian w wewnętrznych regulaminach firmy oraz poszanowania praw pracowniczych domagają się pracownicy zakładowej Solidarności.
Pikieta przeciwko łamaniu praw pracowniczych w Bridgestone przed poznańskim sądem pracy w 2005 roku
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
Pikieta przeciwko łamaniu praw pracowniczych w Bridgestone przed poznańskim sądem pracy w 2005 roku
W poniedziałek pod bramą poznańskiego zakładu produkcji opon koncernu Bridgestone przy ul. Bałtyckiej odbędzie się pikieta związkowców. - Dopóki kierownictwo fabryki stanowili Japończycy, nie było najgorzej, ale odkąd przekazali zarządzanie Polakom, pogorszyło się. Firma działa tu od 12 lat, ale dopiero w ubiegłym roku sytuacja dojrzała do tego, żeby założyć organizację związkową - opowiada Marcin Steinke, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ "Solidarność".

Bridgestone to jeden z największych inwestorów w Poznaniu. Firma zatrudnia 1,3 tys. osób i jako jedna z nielicznych zdaje się nie wiedzieć, co to kryzys. Trwa rozbudowa zakładu, do pracy przyjmowani są nowi ludzie. Fabryka osiągnęła już zakładany maksymalny poziom produkcji - 24 tys. opon na dobę. - To wszystko prawda, nie możemy narzekać na to, że nam np. nie płacą. Ale na tym dobrym wizerunku są też rysy - mówi Steinke.

Co takiego nie podoba się związkowcom? - Pracodawca unika dialogu ze związkiem, czyli społecznym partnerem. Każda propozycja związku dotycząca jakichkolwiek zmian w wewnętrznych regulaminach jest odrzucana. A niektóre przepisy mamy bardzo restrykcyjne. Jeśli ktoś np. będzie na zwolnieniu dłużej niż sześć dni, traci całą premię, i to przez dwa miesiące - mówi Steinke.

Zarząd firmy jest zaskoczony zapowiadaną pikietą. - Zarzut unikania dialogu odbieramy jako coś bardzo dziwnego, ponieważ spotykamy się ze związkowcami ilekroć o to zostaniemy poproszeni. Związek przedstawił propozycje zmian w regulaminie, a my odpowiedzieliśmy. W przedstawionym stanowisku argumentowaliśmy, że nie możemy zgodzić się na takie propozycje, które spowodują wzrost kosztów pracy. Braku naszej zgody na pewne pomysły nie można jednak nazwać unikaniem dialogu - mówi Paweł Nowaczyk, dyrektor ds. personalnych. - Dopiero co w czwartek odbyło się też spotkanie negocjacyjne w ramach rozmów płacowych - podkreśla. Dyrektor odpowiada też na zarzut restrykcyjnego obcinania premii: - W naszym zakładzie mamy przyjęty program premiujący pracowników, którzy wyróżniają się regularną obecnością w pracy. Działa od dawna, i to świetnie. Dość powiedzieć, że mamy zaledwie 2,5 proc. absencję w pracy. Stoimy na stanowisku, że premia, z definicji, jest czymś ekstra, a nie częścią płacy zasadniczej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 40 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów