Konflikt w Bridgestone. Będzie pikieta związkowców
07.01.2012
, aktualizacja: 06.01.2012 20:48
Dialogu ze związkiem zawodowym, zmian w wewnętrznych regulaminach firmy oraz poszanowania praw pracowniczych domagają się pracownicy zakładowej Solidarności.
ZOBACZ TAKŻE
- Bridgestone kontra związki - wojny ciąg dalszy (13-01-12, 19:05)
- Związkowcy pikietowali a zarząd Bridgestone się dziwił (09-01-12, 17:00)
- Pamiętajcie! Tramwaje od poniedziałku rzadziej (07-01-12, 20:00)
- Niezdrowo wokół COŚ. Kolejne badania potwierdzają (07-01-12, 11:41)
- Wreszcie są zasady naboru do szkół średnich (07-01-12, 11:00)
- Policja uderza w 'Gazetę'. Dlaczego? (07-01-12, 08:32)
W poniedziałek pod bramą poznańskiego zakładu produkcji opon koncernu Bridgestone przy ul. Bałtyckiej odbędzie się pikieta związkowców. - Dopóki kierownictwo fabryki stanowili Japończycy, nie było najgorzej, ale odkąd przekazali zarządzanie Polakom, pogorszyło się. Firma działa tu od 12 lat, ale dopiero w ubiegłym roku sytuacja dojrzała do tego, żeby założyć organizację związkową - opowiada Marcin Steinke, przewodniczący komisji zakładowej NSZZ "Solidarność".
Bridgestone to jeden z największych inwestorów w Poznaniu. Firma zatrudnia 1,3 tys. osób i jako jedna z nielicznych zdaje się nie wiedzieć, co to kryzys. Trwa rozbudowa zakładu, do pracy przyjmowani są nowi ludzie. Fabryka osiągnęła już zakładany maksymalny poziom produkcji - 24 tys. opon na dobę. - To wszystko prawda, nie możemy narzekać na to, że nam np. nie płacą. Ale na tym dobrym wizerunku są też rysy - mówi Steinke.
Co takiego nie podoba się związkowcom? - Pracodawca unika dialogu ze związkiem, czyli społecznym partnerem. Każda propozycja związku dotycząca jakichkolwiek zmian w wewnętrznych regulaminach jest odrzucana. A niektóre przepisy mamy bardzo restrykcyjne. Jeśli ktoś np. będzie na zwolnieniu dłużej niż sześć dni, traci całą premię, i to przez dwa miesiące - mówi Steinke.
Zarząd firmy jest zaskoczony zapowiadaną pikietą. - Zarzut unikania dialogu odbieramy jako coś bardzo dziwnego, ponieważ spotykamy się ze związkowcami ilekroć o to zostaniemy poproszeni. Związek przedstawił propozycje zmian w regulaminie, a my odpowiedzieliśmy. W przedstawionym stanowisku argumentowaliśmy, że nie możemy zgodzić się na takie propozycje, które spowodują wzrost kosztów pracy. Braku naszej zgody na pewne pomysły nie można jednak nazwać unikaniem dialogu - mówi Paweł Nowaczyk, dyrektor ds. personalnych. - Dopiero co w czwartek odbyło się też spotkanie negocjacyjne w ramach rozmów płacowych - podkreśla. Dyrektor odpowiada też na zarzut restrykcyjnego obcinania premii: - W naszym zakładzie mamy przyjęty program premiujący pracowników, którzy wyróżniają się regularną obecnością w pracy. Działa od dawna, i to świetnie. Dość powiedzieć, że mamy zaledwie 2,5 proc. absencję w pracy. Stoimy na stanowisku, że premia, z definicji, jest czymś ekstra, a nie częścią płacy zasadniczej.
Bridgestone to jeden z największych inwestorów w Poznaniu. Firma zatrudnia 1,3 tys. osób i jako jedna z nielicznych zdaje się nie wiedzieć, co to kryzys. Trwa rozbudowa zakładu, do pracy przyjmowani są nowi ludzie. Fabryka osiągnęła już zakładany maksymalny poziom produkcji - 24 tys. opon na dobę. - To wszystko prawda, nie możemy narzekać na to, że nam np. nie płacą. Ale na tym dobrym wizerunku są też rysy - mówi Steinke.
Co takiego nie podoba się związkowcom? - Pracodawca unika dialogu ze związkiem, czyli społecznym partnerem. Każda propozycja związku dotycząca jakichkolwiek zmian w wewnętrznych regulaminach jest odrzucana. A niektóre przepisy mamy bardzo restrykcyjne. Jeśli ktoś np. będzie na zwolnieniu dłużej niż sześć dni, traci całą premię, i to przez dwa miesiące - mówi Steinke.
Zarząd firmy jest zaskoczony zapowiadaną pikietą. - Zarzut unikania dialogu odbieramy jako coś bardzo dziwnego, ponieważ spotykamy się ze związkowcami ilekroć o to zostaniemy poproszeni. Związek przedstawił propozycje zmian w regulaminie, a my odpowiedzieliśmy. W przedstawionym stanowisku argumentowaliśmy, że nie możemy zgodzić się na takie propozycje, które spowodują wzrost kosztów pracy. Braku naszej zgody na pewne pomysły nie można jednak nazwać unikaniem dialogu - mówi Paweł Nowaczyk, dyrektor ds. personalnych. - Dopiero co w czwartek odbyło się też spotkanie negocjacyjne w ramach rozmów płacowych - podkreśla. Dyrektor odpowiada też na zarzut restrykcyjnego obcinania premii: - W naszym zakładzie mamy przyjęty program premiujący pracowników, którzy wyróżniają się regularną obecnością w pracy. Działa od dawna, i to świetnie. Dość powiedzieć, że mamy zaledwie 2,5 proc. absencję w pracy. Stoimy na stanowisku, że premia, z definicji, jest czymś ekstra, a nie częścią płacy zasadniczej.
- 40 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Konflikt w Bridgestone. Będzie pikieta związkowców
shedows1969
07.01.12, 11:16
Buta i pycha to synonim polskiego zakompleksionego, nie obytego, słabo wykształconego polskiego szefa, co stanowisko zdobył przez znajomości a nie umiejętności. Pracownicy nie dajcie się , »
-
Konflikt w Bridgestone. Będzie pikieta związkowców
geniun1
07.01.12, 13:40
Chcesz żeby firma zbankrutowała załóż Związki Zawodowe (wiem co mówię)»
Najczęściej czytane24 htydzień




