Klapa PPP w Poznaniu. Miasto chce zbyt wiele?

Maria Bielicka
05.12.2011 , aktualizacja: 04.12.2011 20:32
A A A Drukuj
Plany były piękne: budowa parkingów park&ride, basenów w każdej dzielnicy, a nawet remonty kamienic. Wszystko za pieniądze prywatnych inwestorów. Tyle że ci się do Poznania nie garną. - Bo miasto dba tylko o swój interes, a zasady partnerstwa publiczno-prywatnego są takie, że druga strona też coś musi dostać - komentują eksperci.
Parking pod pl. Wolności to bodaj jedyny przykład udanego projektu PPP w Poznaniu
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Parking pod pl. Wolności to bodaj jedyny przykład udanego projektu PPP w Poznaniu
Partnerstwo publiczno-prywatne (PPP) najczęściej polega na tym, że prywatna firma wykłada pieniądze na inwestycję na miejskim gruncie, a potem przez kilkadziesiąt lat czerpie z niej zyski. Po określonym w umowie czasie inwestycja przechodzi na własność miasta. Poznań miał duży apetyt na takie projekty, bo budżet jest bardzo napięty. Trudno też o kredyt, bo zadłużenia nie można już zwiększać.

Władze miasta chciały budować z inwestorami m.in. parkingi. Ale poza otwartym kilka lat temu obiektem pod placem Wolności, kolejne przedsięwzięcia, czyli parkingi typu park&ride na Miłostowie i przy pętli tramwajowej na Sobieskiego, już nie wypaliły. Potencjalni partnerzy zażądali bowiem gwarancji, że na inwestycjach nie stracą. Miasto odmówiło, więc zrezygnowali. Nie znalazł się też chętny na wybudowanie parkingu pod placem Bernardyńskim - spółka, która długo negocjowała z miastem, w kwietniu wycofała się.

Nie powiódł się również projekt remontu kamienic w ramach PPP. Dzięki prywatnym inwestorom blask miały odzyskać dwie kamienice przy ul. Działyńskich (stoją puste już od 2006 r.), jedna na Wieniawskiego i cztery na Garbarach - w sumie około 100 mieszkań. - Już z analiz wynikało, że koszty remontów są tak wysokie, że nakłady nie zwróciłyby się nawet, gdyby inwestorowi udało się całą powierzchnię wynająć na biura - mówi Jarosław Pucek, dyrektor Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych. - W tej sytuacji rekomendowaliśmy sprzedaż - dodaje.

Sukcesem nie zakończy się także ambitny plan budowy w ramach PPP basenów w każdej dzielnicy Poznania. W pierwszej kolejności miała powstać kryta pływalnia na os. Rzeczypospolitej. W lutym okazało się, że tylko dwie firmy zainteresowały się inwestycją. Jedna się wycofała, z drugą prowadzone są negocjacje, ale nie posuwają się naprzód, bo zainteresowana budową spółka zażądała partycypacji miasta w kosztach utrzymania obiektu. Miasto się na to nie zgodziło, ale teraz myśli, jak uatrakcyjnić ofertę. - Analizujemy, czy istnieje możliwość bardziej intensywnej zabudowy działki przeznaczonej pod inwestycję. Myślimy też o tym, by wykupić lekcje pływania dla dzieci z poznańskich szkół. I liczymy, że inwestor zrezygnuje z oczekiwań finansowych - mówi Bartosz Guss, wicedyrektor wydziału gospodarki nieruchomościami UM.

Skąd te niepowodzenia projektów PPP? - Miasto musi nie tylko liczyć swoje zyski, ale też przeanalizować inwestycję pod kątem partnera biznesowego i proponować dodatkowe korzyści, zanim jeszcze ogłosi przetarg. W przeciwnym razie trudno liczyć na zainteresowanie ofertą - komentuje Jarosław Zysnarski, prezes firmy Doradca Consultants Ltd., który śledzi rozwój PPP w Polsce. - Prawdę mówiąc, zrobiliśmy analizę i rzeczywiście wyszło nam, że inwestor może mieć kłopot z domknięciem projektu, ale liczyliśmy, że uczestnikom konkursu uda się zbilansować koszty w oparciu o dodatkowe inwestycje - przyznaje Guss.

Jarosław Zysnarski uważa też, że dziś rodzimi inwestorzy oczekują zwrotu kosztów nie w ciągu 30 lat, ale w ciągu 10 czy 15, bo na taki okres banki dają kredyty. - Na inwestowanie z kilkudziesięcioletnią perspektywą stać tylko dużych graczy - tłumaczy. I podkreśla, że bardzo ważne jest elastyczne podejście samorządów, zwłaszcza w czasie kryzysu.

Do podobnych wniosków doszli też nasi urzędnicy: - Rzeczywiście na brak zainteresowania ze strony partnerów nie możemy narzekać, ale niestety nie godzą się oni na nasze warunki - potwierdza Marcin Przyłębski, dyrektor Biura Obsługi Inwestorów i Promocji Inwestycji w poznańskim magistracie. - Prawdopodobnie będziemy musieli zmienić strategię.

Zdaniem Przyłębskiego powodzeniem może zakończyć się plan budowy z inwestorem spalarni odpadów w Karolinie. - Tu zainteresowanie jest duże, bo atrakcją jest dotacja unijna w wysokości 300 mln zł.

Miasto liczy też na współpracę z prywatnymi podmiotami przy budowie komunalnych budynków. W zamian za oddanie inwestorowi swoich gruntów miasto dostanie część mieszkań i lokali użytkowych wybudowanych na tych działkach. O zainteresowaniu inwestorów komunalką świadczy choćby przykład Murowanej Gośliny. Tam gmina oddała w zarządzanie 160 mieszkań komunalnych prywatnej firmie, która teraz odpowiada za remonty i buduje nowe lokale. W zamian do 2034 r. zarabia na czynszach.

Partnerstwo publiczno-prywatne w Europie ma już długie tradycje. W latach 2000-2009 łączna wartość projektów zrealizowanych w tej formule w Europie wyniosła blisko 180 mld euro. Liderem w tej dziedzinie jest Wielka Brytania, która w latach 2001-2007 wdrożyła aż 506 projektów o łącznej wartości ponad 42 mld euro. Stanowiły one 10-15 proc. wszystkich publicznych inwestycji w tym kraju.

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

  • Klapa PPP w Poznaniu. Miasto chce zbyt wiele? xaliemorph 05.12.11, 08:18

    Potencjalni partnerzy zażądali bowiem gwarancji, że na inwestycjach nie stracą. Miasto odmówiło, więc zrezygnowali.To się nazywa biznes. Brak jakiegokolwiek ryzyka, tylko trzeba mieć »

  • Klapa PPP w Poznaniu. Miasto chce zbyt wiele? echterposener 05.12.11, 10:49

    Nie wiem skąd Warszawa bierze pieniądze na parkingi Park&Ride ale tam takowe powstają. Poznańska wersja Park&Ride chyba właśnie powstała przy końcu ul.Grudzieniec - tuż przy Pułaskiego; »

  • Klapa PPP w Poznaniu. Miasto chce zbyt wiele? emissarius 05.12.11, 11:55

    Tak naprawdę - artykuł powinien nosić tytuł - "Całkowita klapa PPP w Poznaniu". Nie mamy bowiem żadnej inwestycji zrealizowanej w całości w oparciu o tę formułę. Chyba, że weźmiemy pod uwagę»