Sprawa strzelaniny na Bałtyckiej nie kończy się
11.03.2010
, aktualizacja: 11.03.2010 17:56
Policjantów oskarżonych o bezprawne ostrzelanie samochodu, wskutek czego zginął 19-latek, sądy uniewinniały już dwa razy. Ale droga do zakończenia tej historii nagle się wydłużyła.
ZOBACZ TAKŻE
- Czy sąd oczyści policjantów z Bałtyckiej? (22-09-11, 19:55)
- Opinia ws. strzelaniny korzystna dla policjantów (29-07-11, 09:00)
- Dożywocia dla zabójców młodego homoseksualisty (30-06-11, 00:00)
- Psychopata brutalnie zabił psa w melinie na Dębcu (11-03-10, 18:01)
- Strzelanina na Bałtyckiej wróci do sądu? (30-06-11, 00:00)
- Strzelanina na Bałtyckiej: policjanci niewinni (30-06-11, 00:00)
Wczoraj sąd apelacyjny miał zdecydować, czy policjanci zostaną prawomocnie oczyszczeni z zarzutów. Mógł też postanowić, że sprawa wróci do sądu okręgowego, a policjanci po raz trzeci zasiądą na ławie oskarżonych.
Prawnicy obu stron spodziewali się rozstrzygnięcia na pierwszej rozprawie, bo sędziowie zapoznawali się z aktami sprawy ponad trzy miesiące. Ci jednak nabrali tylko wątpliwości. - W aktach brakuje czegoś, co już w śledztwie powinno ukierunkować działania prokuratury. To opinia biegłego specjalisty od operacji policyjnych - stwierdził sędzia Przemysław Strach.
Tragedia na ul. Bałtyckiej zdarzyła się sześć lat temu. Policjanci z wydziału kryminalnego próbowali zatrzymać samochód, którym jechało dwóch 19-latków. Podejrzewali, że to właśnie poszukiwani groźni przestępcy. Na skrzyżowaniu podbiegli z bronią do ich auta. Ale wtedy kierowca staranował nieoznakowany radiowóz i ruszył na policjantów. Ci otworzyli ogień. 19-letniego Łukasza Targosza zastrzelili, a jego kolegę Dawida Lisa trafili w kręgosłup - chłopak do końca życia pozostanie sparaliżowany.
Prokuratura oskarżyła czterech policjantów o przekroczenie uprawnień i zażądała dla nich kary więzienia. Cztery lata temu poznański sąd po raz pierwszy uniewinnił funkcjonariuszy, ale sąd apelacyjny uchylił wyrok. Powód? Sąd okręgowy nie wyjaśnił, dlaczego jednym świadkom uwierzył, a innym nie.
W lipcu ub.r. policjantów uniewinniono po raz drugi. Uzasadnienie tego wyroku - obszerniejsze i pełniejsze od pierwszego - wyjaśniało wcześniejsze wątpliwości.
Prokuratura i rodziny poszkodowanych złożyły jednak kolejną apelację. Jednym z zarzutów był brak opinii biegłego specjalisty od prowadzenia operacji policyjnych. - Cóż wyznacza prawidłowość działań policyjnych? Tylko prawo, nie żadne zwyczaje czy obyczaje. A od oceny, czy złamano prawo, jest sąd, nie biegły - mówiła wczoraj adwokat Małgorzata Heller-Kaczmarska, broniąca jednego z policjantów. I pytała: - Dlaczego w trakcie procesu druga strona nie wnosiła o tę opinię?
Sędzia Przemysław Strach uznał jednak, że opinia rzeczywiście jest potrzebna: - Jako sędzia nie mogę sobie wyobrażać, jak ma wyglądać zatrzymanie przestępcy, tylko na podstawie filmów sensacyjnych, które widziałem. Tak jak bez pomocy biegłego nie potrafię ocenić pracy chirurga podczas operacji, tak samo przestańmy się oszukiwać, że mogę oceniać zachowanie policjantów. Oni też mają swoją sztukę, umiejętności, wrodzone talenty. Jeśli ta opinia nic nie wniesie, to nic się nie stanie. Ale może sprawić, że przy ocenie tej sprawy będziemy mądrzejsi.
Sąd zacznie teraz poszukiwanie biegłego. Oczekiwanie na opinię może potrwać kolejnych kilka miesięcy. Oskarżeni policjanci przez dwa i pół roku (do pierwszego uniewinnienia) byli zawieszeni w obowiązkach służbowych i nie mogli pracować. Obecnie trzech spośród czterech wciąż pracuje w policji.
Prawnicy obu stron spodziewali się rozstrzygnięcia na pierwszej rozprawie, bo sędziowie zapoznawali się z aktami sprawy ponad trzy miesiące. Ci jednak nabrali tylko wątpliwości. - W aktach brakuje czegoś, co już w śledztwie powinno ukierunkować działania prokuratury. To opinia biegłego specjalisty od operacji policyjnych - stwierdził sędzia Przemysław Strach.
Tragedia na ul. Bałtyckiej zdarzyła się sześć lat temu. Policjanci z wydziału kryminalnego próbowali zatrzymać samochód, którym jechało dwóch 19-latków. Podejrzewali, że to właśnie poszukiwani groźni przestępcy. Na skrzyżowaniu podbiegli z bronią do ich auta. Ale wtedy kierowca staranował nieoznakowany radiowóz i ruszył na policjantów. Ci otworzyli ogień. 19-letniego Łukasza Targosza zastrzelili, a jego kolegę Dawida Lisa trafili w kręgosłup - chłopak do końca życia pozostanie sparaliżowany.
Prokuratura oskarżyła czterech policjantów o przekroczenie uprawnień i zażądała dla nich kary więzienia. Cztery lata temu poznański sąd po raz pierwszy uniewinnił funkcjonariuszy, ale sąd apelacyjny uchylił wyrok. Powód? Sąd okręgowy nie wyjaśnił, dlaczego jednym świadkom uwierzył, a innym nie.
W lipcu ub.r. policjantów uniewinniono po raz drugi. Uzasadnienie tego wyroku - obszerniejsze i pełniejsze od pierwszego - wyjaśniało wcześniejsze wątpliwości.
Prokuratura i rodziny poszkodowanych złożyły jednak kolejną apelację. Jednym z zarzutów był brak opinii biegłego specjalisty od prowadzenia operacji policyjnych. - Cóż wyznacza prawidłowość działań policyjnych? Tylko prawo, nie żadne zwyczaje czy obyczaje. A od oceny, czy złamano prawo, jest sąd, nie biegły - mówiła wczoraj adwokat Małgorzata Heller-Kaczmarska, broniąca jednego z policjantów. I pytała: - Dlaczego w trakcie procesu druga strona nie wnosiła o tę opinię?
Sędzia Przemysław Strach uznał jednak, że opinia rzeczywiście jest potrzebna: - Jako sędzia nie mogę sobie wyobrażać, jak ma wyglądać zatrzymanie przestępcy, tylko na podstawie filmów sensacyjnych, które widziałem. Tak jak bez pomocy biegłego nie potrafię ocenić pracy chirurga podczas operacji, tak samo przestańmy się oszukiwać, że mogę oceniać zachowanie policjantów. Oni też mają swoją sztukę, umiejętności, wrodzone talenty. Jeśli ta opinia nic nie wniesie, to nic się nie stanie. Ale może sprawić, że przy ocenie tej sprawy będziemy mądrzejsi.
Sąd zacznie teraz poszukiwanie biegłego. Oczekiwanie na opinię może potrwać kolejnych kilka miesięcy. Oskarżeni policjanci przez dwa i pół roku (do pierwszego uniewinnienia) byli zawieszeni w obowiązkach służbowych i nie mogli pracować. Obecnie trzech spośród czterech wciąż pracuje w policji.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Sprawa strzelaniny na Bałtyckiej nie kończy się
p3nisista
11.03.10, 19:22
Taa niech sądy i rodzice "grzecznych chłopców" jeszcze bardziej zastrasząpolicjantów, a co tydzień będziemy czytać jak grupa "grzecznych,niesprawiających problemów wychowawczych chłopców" »
-
Sprawa strzelaniny na Bałtyckiej nie kończy się
rockville
11.03.10, 23:01
Czy ten policjant, ktory strzelal (na Piatkowie ) do zlodzieja telefonu komorkowego to jeden z tych, co ostrzelali samochod na Baltyckiej ?»
Najczęściej czytane24 htydzień




