Prof. Kamela-Sowińska splagiatowała tekst o etyce

Piotr Żytnicki
26.02.2010 , aktualizacja: 26.02.2010 12:18
A A A Drukuj
Aldona Kamela-Sowińska, była szefowa resortu skarbu, wydała książkę o etyce w biznesie. I splagiatowała w niej tekst o uczciwości
4 października 2001. Minister Aldona Kamela-Sowińska podpisuje umowę z Eureko
Fot. Piotr Janowski / AG
4 października 2001. Minister Aldona Kamela-Sowińska podpisuje umowę z Eureko
Za naruszenie praw autorskich Jakub B., prezes jednej z krakowskich fundacji, domaga się przed poznańskim sądem 20 tys. zł i przeprosin na łamach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" i "Forbsa". Proces zacznie się za tydzień. Pozwaną jest Aldona Kamela-Sowińska, profesor ekonomii, była minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka, od pięciu lat rektor prywatnej Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu.

Etyka to nie matematyka

Czerwiec 2007 r. Rektor Kamela-Sowińska organizuje konferencję o "etyce w procesie kształcenia i gospodarowania". Uczelnia drukuje 300 egzemplarzy książki pod takim samym tytułem. Kamela-Sowińska wybiera do niej teksty naukowców i pisze wstęp. A w nim taki fragment: "Etyka to raczej nie górnolotne dywagacje akademickie komplikujące i tak już złożoną rzeczywistość biznesu. Tworzą ją takie podstawowe wartości, jak: uczciwość, prawdomówność, sprawiedliwość - czyli oddanie każdemu, co mu się słusznie należy - poszanowanie cudzej własności oraz pracy. Powyższe zasady mają charakter uniwersalny, ale myli się ten, kto z etyki próbuje zrobić matematykę".

Wstępniak przedrukowuje "Gazeta Małych i Średnich Przedsiębiorstw". Publikuje go też na swoim portalu. Tekst rozlewa się po internecie.

Kwiecień 2009. Internautka o nicku "Sylwia" znajduje na portalu "Edukacji Prawniczej" artykuł Jakuba B. z Krakowa. A w nim słowo w słowo to co napisała poznańska profesor: 38 wierszy, 3448 znaków. "Sylwia" w komentarzu pod tekstem pyta: "Co z tą etyką?" I wkleja link do tekstu Kameli-Sowińskiej.

Jakub B. przypomina sobie, że artykuł opublikował w 2003 r., kiedy był jeszcze studentem. A książkę ze wstępem Kameli-Sowińskiej poznańska uczelnia wydała cztery lata później. Wszystko staje się jasne: to profesor popełniła plagiat.

To nie plagiat, a brak staranności

Jakub B. wynajmuje prawnika, a ten żąda od Kamieli-Sowińskiej 75 tys. zł. Pani profesor pisze list z przeprosinami i proponuje 2 tys. zł honorarium. Jakub B. idzie jednak do sądu. Chce, by ekonomistka ogłosiła w prasie, że "wyraża ubolewanie z powodu wykorzystywania plagiatu w propagowaniu idei etyki w biznesie i życiu publicznym".

Jednak Kamela-Sowińska twierdzi, że plagiatu nie popełniła. Owszem, skopiowała fragment z internetu, ale nie wiedziała, kto jest autorem. - Padłam ofiarą internetu. Mając ponad 150 publikacji na koncie, w życiu świadomie nie przypisałabym sobie cudzych słów. Teraz wiem, że powinnam podać link do źródła. Nie dochowałam odpowiedniej staranności. I do tego się przyznaję - mówi "Gazecie" Kamela-Sowińska. I ostrzega: - Internet może być dobrodziejstwem, ale i zagrożeniem. Ja się o tym przekonałam.

Profesor podlega szczególnie ostrej ocenie

Sam Jakub B. nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Zastrzegł swoje nazwisko i odesłał nas do adwokata Jacka Jonaka. Jednak mimo wielu prób nie udało się nam z nim skontaktować. Dotarliśmy jedynie do pozwu, który złożył w sądzie. Twierdzi w nim, że Kamela-Sowińska musiała wiedzieć, że narusza prawa autorskie. I nie ma znaczenia, w jaki sposób dotarła do tekstu Jakuba B. "Jako wieloletni profesor, a obecnie rektor wyższej uczelni, były minister oraz osoba czynna społecznie, politycznie, naukowo i zawodowo podlega szczególnie ostrej ocenie z punktu widzenia wymaganego w stosunku do niej poziomu staranności" - napisał mec. Jonak.

Kamela-Sowińska zgadza się na przeprosiny, ale tylko w wydawnictwie uczelnianym, które wydrukowało książkę. Dr Rafał Sikorski z kancelarii Sójka&Maciak, który reprezentuje ekonomistkę, zauważa: - Żądanie przeprosin w trzech dużych gazetach nie ma nic wspólnego z naprawieniem szkody. To próba publicznego napiętnowania pani profesor.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że Jacek Jonak, znany warszawski prawnik, w 2001 r. był przewodniczącym rady nadzorczej PZU Życie. I to Kamela-Sowińska doprowadziła do usunięcia go ze stanowiska.

Była minister nie chce dziś o tym rozmawiać. - Nie przypominam sobie pana Jonaka. Zakładam, że nie ma tu wątku osobistego - mówi tylko.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów