Wysterylizowana, bo nie stosowałaby antykoncepcji
03.12.2009
, aktualizacja: 03.12.2009 21:07
- Lekarze mieli prawo wysterylizować Wiolettę Woźną, bo przy kolejnej ciąży jej życie byłoby zagrożone - twierdzi prokurator, umarzając śledztwo. Adwokatka Woźnej: - Składam zażalenie
ZOBACZ TAKŻE
- Decyzja sądu: Róża wraca do rodziców! (15-09-09, 14:49)
- Sterylizacja bez pytania. Będą zarzuty? (21-08-10, 10:00)
- Sterylizacja bez pytania: śledztwo do poprawki (25-01-10, 12:23)
- Mamę małej Róży wysterylizowano bez jej zgody (28-08-09, 07:00)
- Zabrano jej czworo dzieci. Czy odbiorą też Różę? (11-08-09, 21:36)
Tą historią żył cały kraj. Sąd odebrał córkę Wioletcie Woźnej parę dni po jej narodzinach, uzasadniając to nieporadnością rodziców i bałaganem w domu. Po interwencjach m.in. rzecznika praw dziecka Róża wróciła do domu.
Podczas porodu Woźną wysterylizowano. Kobieta mówiła, że dowiedziała się o tym dopiero po przeczytaniu szpitalnego wypisu. Sprawą zajęła się prokuratura, która przez trzy miesiące sprawdzała, czy lekarze złamali prawo. Woźna twierdziła, że nie zgadzała się na sterylizację. Lekarze - że podpisała zgodę na cesarskie cięcie i rozszerzenie zabiegu, jeśli w trakcie operacji pojawi się zagrożenie jej życia lub zdrowia.
Wczoraj prokuratura umorzyła śledztwo, opierając się na opinii prof. Romualda Dębskiego z Kliniki Położnictwa i Ginekologii CMKP w Warszawie. - Wynika z niej, że sterylizacja była medycznie uzasadniona - twierdzi prokurator Krzysztof Burdziński, który prowadził śledztwo.
Prokuratura tłumaczy, że ciąża Woźnej była zagrożona, w trakcie cesarskiego cięcia pojawiły się komplikacje i krwotok, pacjentce groziło wycięcie macicy, lekarka zatamowała krwotok, ale przecięła jajowody. - Musiała, bo krew już była w jajowodach - tłumaczy prokurator.
Okazuje się jednak, że sterylizacja nie była konieczna, by ratować życie kobiety. - Można było zatamować krwotok bez przecinania jajowodów - mówi "Gazecie" prof. Dębski. Dlaczego więc napisał, że sterylizacja była uzasadniona? - Bo zagrożenie mogłaby stanowić kolejna ciąża - odpowiada. - Jestem pewien, że pani Woźna nie stosowałaby antykoncepcji i przy następnej ciąży dzieci zostałyby bez matki. Lekarka wybrała mniejsze zło. A czy miała prawo podjąć taką decyzję za pacjentkę? Niech to oceniają prawnicy.
Czy lekarze, podejmując decyzję o sterylizacji bez wiedzy pacjentki, nie złamali prawa? Prokurator bagatelizuje ten wątek. - Zabieg był zasadny z medycznego punktu widzenia - powtarza tylko.
A co z prawem pacjenta do informacji? Woźna twierdzi, że po operacji niczego jej w szpitalu nie wyjaśniono. Ten wątek nie zainteresował prokuratora.
Pełnomocniczka Woźnej mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska zapowiada, że złoży zażalenie na decyzję prokuratury.
Podczas porodu Woźną wysterylizowano. Kobieta mówiła, że dowiedziała się o tym dopiero po przeczytaniu szpitalnego wypisu. Sprawą zajęła się prokuratura, która przez trzy miesiące sprawdzała, czy lekarze złamali prawo. Woźna twierdziła, że nie zgadzała się na sterylizację. Lekarze - że podpisała zgodę na cesarskie cięcie i rozszerzenie zabiegu, jeśli w trakcie operacji pojawi się zagrożenie jej życia lub zdrowia.
Wczoraj prokuratura umorzyła śledztwo, opierając się na opinii prof. Romualda Dębskiego z Kliniki Położnictwa i Ginekologii CMKP w Warszawie. - Wynika z niej, że sterylizacja była medycznie uzasadniona - twierdzi prokurator Krzysztof Burdziński, który prowadził śledztwo.
Prokuratura tłumaczy, że ciąża Woźnej była zagrożona, w trakcie cesarskiego cięcia pojawiły się komplikacje i krwotok, pacjentce groziło wycięcie macicy, lekarka zatamowała krwotok, ale przecięła jajowody. - Musiała, bo krew już była w jajowodach - tłumaczy prokurator.
Okazuje się jednak, że sterylizacja nie była konieczna, by ratować życie kobiety. - Można było zatamować krwotok bez przecinania jajowodów - mówi "Gazecie" prof. Dębski. Dlaczego więc napisał, że sterylizacja była uzasadniona? - Bo zagrożenie mogłaby stanowić kolejna ciąża - odpowiada. - Jestem pewien, że pani Woźna nie stosowałaby antykoncepcji i przy następnej ciąży dzieci zostałyby bez matki. Lekarka wybrała mniejsze zło. A czy miała prawo podjąć taką decyzję za pacjentkę? Niech to oceniają prawnicy.
Czy lekarze, podejmując decyzję o sterylizacji bez wiedzy pacjentki, nie złamali prawa? Prokurator bagatelizuje ten wątek. - Zabieg był zasadny z medycznego punktu widzenia - powtarza tylko.
A co z prawem pacjenta do informacji? Woźna twierdzi, że po operacji niczego jej w szpitalu nie wyjaśniono. Ten wątek nie zainteresował prokuratora.
Pełnomocniczka Woźnej mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska zapowiada, że złoży zażalenie na decyzję prokuratury.
- 98 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Re: Śledztwo ws. sterylizacji mamy Róży zostało u
corpus_delicti
04.12.09, 07:04
Nie...wystarczy amputować jedną... durne porównanie, maratończycy to zazwyczaj rozgarnięci ludzie w przeciwieństwie do p. Wioletty»
-
Wysterylizowana, bo nie stosowałaby antykoncepcji
ethelfeld
04.12.09, 09:29
To skandal, potraktowano kobietę jak bezdomnego psa. W schorniskach dla zwierząt też się steryzlizuje suki, żeby więcej nie reprodukowały. Normalnie jakieś nazistowskie porządki. Lekarka »
-
Wysterylizowana, bo nie stosowałaby antykoncepcji
labrzycki
04.12.09, 09:52
Wiem, że się nie rodzą w beczkach i wiem, że po urodzeniu pewna mama swoje dzieci kolejno do beczek wsadzała, dość głośna makabryczna sprawa, ale pewnie nie pamiętasz. Rodzinka poodbna do »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Szach Iranu na Ratajach. Co tam robił w ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata ...
- Poznań na zdjęciach dawniej i dziś. Lata 70-te
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł
- Minęło 100 dni Term Maltańskich: ...
- Jak Maria Strzałko Poznań konserwowała ...





