Wysterylizowana, bo nie stosowałaby antykoncepcji

Piotr Żytnicki, vis
03.12.2009 , aktualizacja: 03.12.2009 21:07
A A A Drukuj
- Lekarze mieli prawo wysterylizować Wiolettę Woźną, bo przy kolejnej ciąży jej życie byłoby zagrożone - twierdzi prokurator, umarzając śledztwo. Adwokatka Woźnej: - Składam zażalenie
Powrót małej Róży do domu w Błotach Wielkich. Rodzicom - Violetcie Woźnej i Władysławowi Szwakowi - decyzją sądu odebrano noworodka w szóstym dniu życia. Teraz dziewczynka wróciła do biologicznych rodziców
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G
Powrót małej Róży do domu w Błotach Wielkich. Rodzicom - Violetcie Woźnej i Władysławowi Szwakowi - decyzją sądu odebrano noworodka w szóstym dniu życia. Teraz dziewczynka wróciła do biologicznych rodziców
Tą historią żył cały kraj. Sąd odebrał córkę Wioletcie Woźnej parę dni po jej narodzinach, uzasadniając to nieporadnością rodziców i bałaganem w domu. Po interwencjach m.in. rzecznika praw dziecka Róża wróciła do domu.

Podczas porodu Woźną wysterylizowano. Kobieta mówiła, że dowiedziała się o tym dopiero po przeczytaniu szpitalnego wypisu. Sprawą zajęła się prokuratura, która przez trzy miesiące sprawdzała, czy lekarze złamali prawo. Woźna twierdziła, że nie zgadzała się na sterylizację. Lekarze - że podpisała zgodę na cesarskie cięcie i rozszerzenie zabiegu, jeśli w trakcie operacji pojawi się zagrożenie jej życia lub zdrowia.

Wczoraj prokuratura umorzyła śledztwo, opierając się na opinii prof. Romualda Dębskiego z Kliniki Położnictwa i Ginekologii CMKP w Warszawie. - Wynika z niej, że sterylizacja była medycznie uzasadniona - twierdzi prokurator Krzysztof Burdziński, który prowadził śledztwo.

Prokuratura tłumaczy, że ciąża Woźnej była zagrożona, w trakcie cesarskiego cięcia pojawiły się komplikacje i krwotok, pacjentce groziło wycięcie macicy, lekarka zatamowała krwotok, ale przecięła jajowody. - Musiała, bo krew już była w jajowodach - tłumaczy prokurator.

Okazuje się jednak, że sterylizacja nie była konieczna, by ratować życie kobiety. - Można było zatamować krwotok bez przecinania jajowodów - mówi "Gazecie" prof. Dębski. Dlaczego więc napisał, że sterylizacja była uzasadniona? - Bo zagrożenie mogłaby stanowić kolejna ciąża - odpowiada. - Jestem pewien, że pani Woźna nie stosowałaby antykoncepcji i przy następnej ciąży dzieci zostałyby bez matki. Lekarka wybrała mniejsze zło. A czy miała prawo podjąć taką decyzję za pacjentkę? Niech to oceniają prawnicy.

Czy lekarze, podejmując decyzję o sterylizacji bez wiedzy pacjentki, nie złamali prawa? Prokurator bagatelizuje ten wątek. - Zabieg był zasadny z medycznego punktu widzenia - powtarza tylko.

A co z prawem pacjenta do informacji? Woźna twierdzi, że po operacji niczego jej w szpitalu nie wyjaśniono. Ten wątek nie zainteresował prokuratora.

Pełnomocniczka Woźnej mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska zapowiada, że złoży zażalenie na decyzję prokuratury.

Podziel się

  • 98 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów