Proces o zęby trwa pięć lat. I końca nie widać
18.11.2009
, aktualizacja: 17.11.2009 21:49
16 biegłych odmówiło wydania opinii w procesie stomatolog oskarżonej o błąd w sztuce lekarskiej. Jeśli w ciągu dwóch lat sąd nie znajdzie chętnego, sprawa się przedawni
- Mamy do czynienia z przykładem poważnej patologii w wymiarze sprawiedliwości - uważa Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Fundacja poprosiła prezesa sądu, by nadzorował proces.
We wrześniu 2001 r. pani Honorata chciała wymienić koronkę i założyć plombę w prywatnym gabinecie na Wildzie. Dentystka zaproponowała jej dodatkowe zabiegi. - Żeby polepszyć estetykę - wspomina pacjentka. Przez trzy miesiące odwiedzała gabinet. Kilka tysięcy złotych kosztowało ją m.in. założenie sześciu koronek, wypełnienie czterech zębów i leczenie kanałowe. - Ale nie byłam zadowolona - opowiada. - Po ostatniej wizycie czułam silny ból. Lekarka powiedziała, że jak mi się nie podoba, mogę złożyć na nią skargę. Tak zrobiłam.
W 2003 r. sąd lekarski uznał, że ostatni zabieg - założenie protez dwóch zębów - dentystka wykonała niezgodnie z regułami obowiązującymi w protetyce. I ukarał ją upomnieniem.
Stomatolog zwróciła część pieniędzy za leczenie. - Ale po tych zabiegach zaczęłam chorować. Bolała mnie głowa i zatoki - mówi pani Honorata. Zawiadomiła prokuraturę. A ta oskarżyła lekarkę o spowodowanie rozstroju zdrowia kobiety.
Proces toczy się od pięciu lat. Półtora roku temu sąd postanowił powołać biegłego, by ocenił, jaki wpływ miały błędy dentystki na zdrowie pacjentki. Zwracał się do 16 ekspertów. Wszyscy odmówili. Dlaczego?
* Katedra i Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku - jest tak obciążona sprawami, że kolejnej się nie podejmie.
* Centrum Stomatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu - żaden lekarz nie chce być biegłym w tej sprawie.
* Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie - nie ma konsultanta z zakresu stomatologii. Podobnie jak zakłady w Kielcach, Bydgoszczy, Wrocławiu i Poznaniu.
* Prof. Honorata Shaw z Zakładu Biomateriałów i Stomatologii Doświadczalnej w Poznaniu - ma zbyt dużo obowiązków. Tak samo jak prof. Jerzy Sokalski z Katedry i Kliniki Chirurgii Stomatologii w Poznaniu.
* Zakład Protetyki Stomatologicznej w Bydgoszczy - nie zajmuje się wydawaniem opinii na potrzeby sądu.
* Zakład Medycyny Sądowej w Lublinie - nie wydaje opinii dotyczących błędów w sztuce lekarskich.
- Mamy problem ze znalezieniem biegłych w wąskich specjalizacjach, do których należy stomatologia - przyznaje Piotr Gerke, prezes Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto, w którym toczy się proces. - Jest ich niewielu i są tak zawaleni pracą, że na ich pomoc trzeba czekać po kilkanaście miesięcy.
Sąd ma niewiele czasu, bo przewinienie dentystki przedawni się za dwa lata. - A tylko wyrok daje pani Honoracie możliwość uzyskania odszkodowania potrzebnego do dalszego leczenia - mówi Bodnar.
Wskazuje też na problem systemowy: - Obowiązki biegłych nie są jasno sprecyzowane. Nie wiadomo, jakie sankcje im grożą za odmowę wydania opinii. Często poszukiwanie biegłego ogranicza się do tego, że sekretarz sądowy dzwoni po Polsce i jest zbywany lakonicznymi odpowiedziami. A zgodnie z prawem opinie wydawać może nie tylko biegły sądowy, ale też każda osoba, która ma wiedzę w danej dziedzinie. Odmówić może tylko ten, kto nie ma odpowiednich kwalifikacji, aparatury, albo ma nadmiar obowiązków. I to właśnie wykorzystują lekarze.
Dzisiaj listę biegłych z różnych dziedzin tworzy osobno każdy sąd okręgowy. A - zdaniem Bodnara - żeby usprawnić szukanie biegłych, Ministerstwo Sprawiedliwości powinno stworzyć ogólnopolski rejestr. Taki, w którym sąd będzie mógł sprawdzić obciążenie każdego biegłego.
Sędzia Gerke: - Globalizowanie listy biegłych jest ciekawym pomysłem, jednak rodzi problemy. Biegły, który wydaje opinię dla sądu z drugiego końca Polski, będzie musiał później jechać na rozprawę.
A jak skończy się sprawa pani Honoraty? - Wciąż szukamy biegłych. Zrobiliśmy burzę mózgów. Przeglądamy notesy z kontaktami - mówi sędzia Gerke. - I jestem dobrej myśli.
We wrześniu 2001 r. pani Honorata chciała wymienić koronkę i założyć plombę w prywatnym gabinecie na Wildzie. Dentystka zaproponowała jej dodatkowe zabiegi. - Żeby polepszyć estetykę - wspomina pacjentka. Przez trzy miesiące odwiedzała gabinet. Kilka tysięcy złotych kosztowało ją m.in. założenie sześciu koronek, wypełnienie czterech zębów i leczenie kanałowe. - Ale nie byłam zadowolona - opowiada. - Po ostatniej wizycie czułam silny ból. Lekarka powiedziała, że jak mi się nie podoba, mogę złożyć na nią skargę. Tak zrobiłam.
W 2003 r. sąd lekarski uznał, że ostatni zabieg - założenie protez dwóch zębów - dentystka wykonała niezgodnie z regułami obowiązującymi w protetyce. I ukarał ją upomnieniem.
Stomatolog zwróciła część pieniędzy za leczenie. - Ale po tych zabiegach zaczęłam chorować. Bolała mnie głowa i zatoki - mówi pani Honorata. Zawiadomiła prokuraturę. A ta oskarżyła lekarkę o spowodowanie rozstroju zdrowia kobiety.
Proces toczy się od pięciu lat. Półtora roku temu sąd postanowił powołać biegłego, by ocenił, jaki wpływ miały błędy dentystki na zdrowie pacjentki. Zwracał się do 16 ekspertów. Wszyscy odmówili. Dlaczego?
* Katedra i Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Gdańsku - jest tak obciążona sprawami, że kolejnej się nie podejmie.
* Centrum Stomatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu - żaden lekarz nie chce być biegłym w tej sprawie.
* Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie - nie ma konsultanta z zakresu stomatologii. Podobnie jak zakłady w Kielcach, Bydgoszczy, Wrocławiu i Poznaniu.
* Prof. Honorata Shaw z Zakładu Biomateriałów i Stomatologii Doświadczalnej w Poznaniu - ma zbyt dużo obowiązków. Tak samo jak prof. Jerzy Sokalski z Katedry i Kliniki Chirurgii Stomatologii w Poznaniu.
* Zakład Protetyki Stomatologicznej w Bydgoszczy - nie zajmuje się wydawaniem opinii na potrzeby sądu.
* Zakład Medycyny Sądowej w Lublinie - nie wydaje opinii dotyczących błędów w sztuce lekarskich.
- Mamy problem ze znalezieniem biegłych w wąskich specjalizacjach, do których należy stomatologia - przyznaje Piotr Gerke, prezes Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto, w którym toczy się proces. - Jest ich niewielu i są tak zawaleni pracą, że na ich pomoc trzeba czekać po kilkanaście miesięcy.
Sąd ma niewiele czasu, bo przewinienie dentystki przedawni się za dwa lata. - A tylko wyrok daje pani Honoracie możliwość uzyskania odszkodowania potrzebnego do dalszego leczenia - mówi Bodnar.
Wskazuje też na problem systemowy: - Obowiązki biegłych nie są jasno sprecyzowane. Nie wiadomo, jakie sankcje im grożą za odmowę wydania opinii. Często poszukiwanie biegłego ogranicza się do tego, że sekretarz sądowy dzwoni po Polsce i jest zbywany lakonicznymi odpowiedziami. A zgodnie z prawem opinie wydawać może nie tylko biegły sądowy, ale też każda osoba, która ma wiedzę w danej dziedzinie. Odmówić może tylko ten, kto nie ma odpowiednich kwalifikacji, aparatury, albo ma nadmiar obowiązków. I to właśnie wykorzystują lekarze.
Dzisiaj listę biegłych z różnych dziedzin tworzy osobno każdy sąd okręgowy. A - zdaniem Bodnara - żeby usprawnić szukanie biegłych, Ministerstwo Sprawiedliwości powinno stworzyć ogólnopolski rejestr. Taki, w którym sąd będzie mógł sprawdzić obciążenie każdego biegłego.
Sędzia Gerke: - Globalizowanie listy biegłych jest ciekawym pomysłem, jednak rodzi problemy. Biegły, który wydaje opinię dla sądu z drugiego końca Polski, będzie musiał później jechać na rozprawę.
A jak skończy się sprawa pani Honoraty? - Wciąż szukamy biegłych. Zrobiliśmy burzę mózgów. Przeglądamy notesy z kontaktami - mówi sędzia Gerke. - I jestem dobrej myśli.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Proces o zęby trwa pięć lat. I końca nie widać
marek426
18.11.09, 23:55
Swego czasu byłem na tzw.liście biegłych. Za opracowane na rzecz sądu opinie przez 5lat nie otrzymałem należnego wynagrodzenia -sąd był niewypłacalny Dziś wraz z ustawowymi odsetkami mógłbym»
Najczęściej czytane24 htydzień





