Sąd: Mały Ebi musi wrócić do Holandii
06.11.2009
, aktualizacja: 07.11.2009 01:04
Koniec wojny o porwanie dziecka. W piątek poznański sąd uznał, że Ebi nie może zostać z matką w Polsce, lecz ma wrócić do ojca do Holandii.
ZOBACZ TAKŻE
- Mały Ebi spotkał się z tatą (24-12-09, 12:00)
Szesnastomiesięczny Ebi jest synem Polki i Holendra. Walka o chłopca zaczęła się w marcu, kiedy Polka wróciła do Śremu. Jej mąż został w miasteczku Maarssen. Trzy tygodnie po wyjeździe wniósł sprawę do holenderskich władz o wydanie syna. Powoływał się na międzynarodową konwencję haską o uprowadzeniu dziecka - tę historię opisujemy od kilku miesięcy.
Pierwsza rozprawa w Polsce o uprowadzenie Euzebiusza odbyła się pod koniec czerwca w sądzie w Śremie pod Poznaniem. Dennis potwierdził, że to on odszedł od żony, i przyznał, że jeśli Anna wróci do Maarssen, będzie musiała sobie sama wynająć w mieście mieszkanie. Polka jednak przegrała i od tego czasu ukrywa się z dzieckiem. W piątek sąd w Poznaniu odrzucił jej apelację.
Sędzia Michał Wysocki argumentował:- To nie sąd odrywa dziecko od matki, to matka pierwsza oderwała je od ojca. Dziecko urodziło się w Holandii, tam mieszkali rodzice, więc matka nie mogła samodzielnie wyjechać z dzieckiem. A obowiązkiem sądu jest przywrócić stan poprzedni. To, że mąż nie chciał z nią mieszkać, nie znaczy jeszcze, że wyganiał ją z samej Holandii.
Artur Łata, prawnik Polki, przekonywał sąd, że dziecko powinno zostać z matką, bo od urodzenia to ona wychowywało syna: - Gdzie jest dziś środowisko naturalne chłopca? Tu. Bo dziecko połowę życia spędziło w Polsce.
Do ostatniej chwili adwokat prosił sąd o powołanie biegłych psychologów, którzy oceniliby relacje dziecka z matką i ojcem (sugerował to psycholog). Ale sąd wniosek odrzucił. - W Holandii toczy się sprawa o prawo opieki nad Euzebiuszem. Ta sprawa dotyczy jedynie uprowadzenia - uzasadniał sędzia Wysocki.
Sąd w piątek proponował, by rodzice dogadali się między sobą. Aby nie rozdzielać dziecka i matki, proponował, by w ciągu tygodnia Ebi wrócił z Anną do Holandii. Razem mogliby zamieszkać w wynajętym tam mieszkaniu. Do zakończenia sprawy o opiekę nad dzieckiem ojciec mógłby natomiast odwiedzać syna, zabierać go na spacery, a na noc oddawać matce.
Prawnicy Holendra odrzucili propozycję. Twierdzili, że ich klient nie ma zaufania do żony. W tej sytuacji sąd podtrzymał decyzję o wydaniu dziecka ojcu. Alina Chmielewska, matka Anny (płacze): - Jesteśmy wstrząśnięci. Sąd zadbał o interes ojca, a nie interes dziecka. Ebi jest związany z Anną. Jak tylko Anna gdzieś wychodzi, woła "Gdzie mama, gdzie mama?" Córka nie ma w Holandii ani mieszkania, ani pracy, ani oszczędności. Jeśli tam wróci, z czego będzie żyć? Jest Polką, nie wierzę, że wygra przed holenderskim sądem sprawę o przyznanie opieki nad dzieckiem, holenderscy prawnicy już nas o tym uprzedzają.
To nie koniec problemów Polki, w Holandii czeka ją sprawa karna za uprowadzenie dziecka. Co jeśli Anna nie odda syna i będzie nadal się ukrywać?
Mecenas Michał Stryjski (reprezentuje Holendra): - Na pewno w poniedziałek mój klient nie zgłosi się jeszcze na policję, ale też nie będziemy czekać miesiąc.
W piątek Anny nie było w sądzie. Nie udało nam się z nią skontaktować. Miesiąc temu tłumaczyła nam: - Nie zamierzałam wyjeżdżać z Holandii. Ale 7 marca zadzwoniła mama, że ojciec źle się czuje. Zabrałam synka i wyjechałam do rodziców. Myślałam, że będę w Polsce tydzień, dwa, a potem wrócę do Holandii. Że Dennisowi przejdzie. Wcześniej już dwa razy wyrzucał mnie z domu. Ale 10 marca mąż powiedział mi przez telefon, że wymienił zamki w drzwiach. Kiedy podałam go o alimenty, rozpętał wojnę.
Pierwsza rozprawa w Polsce o uprowadzenie Euzebiusza odbyła się pod koniec czerwca w sądzie w Śremie pod Poznaniem. Dennis potwierdził, że to on odszedł od żony, i przyznał, że jeśli Anna wróci do Maarssen, będzie musiała sobie sama wynająć w mieście mieszkanie. Polka jednak przegrała i od tego czasu ukrywa się z dzieckiem. W piątek sąd w Poznaniu odrzucił jej apelację.
Sędzia Michał Wysocki argumentował:- To nie sąd odrywa dziecko od matki, to matka pierwsza oderwała je od ojca. Dziecko urodziło się w Holandii, tam mieszkali rodzice, więc matka nie mogła samodzielnie wyjechać z dzieckiem. A obowiązkiem sądu jest przywrócić stan poprzedni. To, że mąż nie chciał z nią mieszkać, nie znaczy jeszcze, że wyganiał ją z samej Holandii.
Artur Łata, prawnik Polki, przekonywał sąd, że dziecko powinno zostać z matką, bo od urodzenia to ona wychowywało syna: - Gdzie jest dziś środowisko naturalne chłopca? Tu. Bo dziecko połowę życia spędziło w Polsce.
Do ostatniej chwili adwokat prosił sąd o powołanie biegłych psychologów, którzy oceniliby relacje dziecka z matką i ojcem (sugerował to psycholog). Ale sąd wniosek odrzucił. - W Holandii toczy się sprawa o prawo opieki nad Euzebiuszem. Ta sprawa dotyczy jedynie uprowadzenia - uzasadniał sędzia Wysocki.
Sąd w piątek proponował, by rodzice dogadali się między sobą. Aby nie rozdzielać dziecka i matki, proponował, by w ciągu tygodnia Ebi wrócił z Anną do Holandii. Razem mogliby zamieszkać w wynajętym tam mieszkaniu. Do zakończenia sprawy o opiekę nad dzieckiem ojciec mógłby natomiast odwiedzać syna, zabierać go na spacery, a na noc oddawać matce.
Prawnicy Holendra odrzucili propozycję. Twierdzili, że ich klient nie ma zaufania do żony. W tej sytuacji sąd podtrzymał decyzję o wydaniu dziecka ojcu. Alina Chmielewska, matka Anny (płacze): - Jesteśmy wstrząśnięci. Sąd zadbał o interes ojca, a nie interes dziecka. Ebi jest związany z Anną. Jak tylko Anna gdzieś wychodzi, woła "Gdzie mama, gdzie mama?" Córka nie ma w Holandii ani mieszkania, ani pracy, ani oszczędności. Jeśli tam wróci, z czego będzie żyć? Jest Polką, nie wierzę, że wygra przed holenderskim sądem sprawę o przyznanie opieki nad dzieckiem, holenderscy prawnicy już nas o tym uprzedzają.
To nie koniec problemów Polki, w Holandii czeka ją sprawa karna za uprowadzenie dziecka. Co jeśli Anna nie odda syna i będzie nadal się ukrywać?
Mecenas Michał Stryjski (reprezentuje Holendra): - Na pewno w poniedziałek mój klient nie zgłosi się jeszcze na policję, ale też nie będziemy czekać miesiąc.
W piątek Anny nie było w sądzie. Nie udało nam się z nią skontaktować. Miesiąc temu tłumaczyła nam: - Nie zamierzałam wyjeżdżać z Holandii. Ale 7 marca zadzwoniła mama, że ojciec źle się czuje. Zabrałam synka i wyjechałam do rodziców. Myślałam, że będę w Polsce tydzień, dwa, a potem wrócę do Holandii. Że Dennisowi przejdzie. Wcześniej już dwa razy wyrzucał mnie z domu. Ale 10 marca mąż powiedział mi przez telefon, że wymienił zamki w drzwiach. Kiedy podałam go o alimenty, rozpętał wojnę.
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Sąd: Mały Ebi musi wrócić do Holandii
anarchisten
06.11.09, 20:54
To jak to jest? Matka nie może wziąć dziecka i wyjechać? Jak w sumie możnaporwać własne dziecko? Przecież to jej dziecko więc o jakie porwanie chodzi?No ja bym za ch...a dziecka nie oddał. I»
-
Sąd: Mały Ebi musi wrócić do Holandii
uleksiu
07.11.09, 00:39
to już polscy prawnicy nie potrafią załatwić tych holenderskich sk...?»
Najczęściej czytane24 htydzień





