Sąd: Mały Ebi musi wrócić do Holandii

Piotr Żytnicki, Sylwia Sałwacka
06.11.2009 , aktualizacja: 07.11.2009 01:04
A A A Drukuj
Koniec wojny o porwanie dziecka. W piątek poznański sąd uznał, że Ebi nie może zostać z matką w Polsce, lecz ma wrócić do ojca do Holandii.
Lipiec 2009. Walka o małego Ebiego. Matka wyjechała z Holandii, a ojciec oskarżył ją o uprowadzenie dziecka
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G
Lipiec 2009. Walka o małego Ebiego. Matka wyjechała z Holandii, a ojciec oskarżył ją o uprowadzenie dziecka
ZOBACZ TAKŻE
Szesnastomiesięczny Ebi jest synem Polki i Holendra. Walka o chłopca zaczęła się w marcu, kiedy Polka wróciła do Śremu. Jej mąż został w miasteczku Maarssen. Trzy tygodnie po wyjeździe wniósł sprawę do holenderskich władz o wydanie syna. Powoływał się na międzynarodową konwencję haską o uprowadzeniu dziecka - tę historię opisujemy od kilku miesięcy.

Pierwsza rozprawa w Polsce o uprowadzenie Euzebiusza odbyła się pod koniec czerwca w sądzie w Śremie pod Poznaniem. Dennis potwierdził, że to on odszedł od żony, i przyznał, że jeśli Anna wróci do Maarssen, będzie musiała sobie sama wynająć w mieście mieszkanie. Polka jednak przegrała i od tego czasu ukrywa się z dzieckiem. W piątek sąd w Poznaniu odrzucił jej apelację.

Sędzia Michał Wysocki argumentował:- To nie sąd odrywa dziecko od matki, to matka pierwsza oderwała je od ojca. Dziecko urodziło się w Holandii, tam mieszkali rodzice, więc matka nie mogła samodzielnie wyjechać z dzieckiem. A obowiązkiem sądu jest przywrócić stan poprzedni. To, że mąż nie chciał z nią mieszkać, nie znaczy jeszcze, że wyganiał ją z samej Holandii.

Artur Łata, prawnik Polki, przekonywał sąd, że dziecko powinno zostać z matką, bo od urodzenia to ona wychowywało syna: - Gdzie jest dziś środowisko naturalne chłopca? Tu. Bo dziecko połowę życia spędziło w Polsce.

Do ostatniej chwili adwokat prosił sąd o powołanie biegłych psychologów, którzy oceniliby relacje dziecka z matką i ojcem (sugerował to psycholog). Ale sąd wniosek odrzucił. - W Holandii toczy się sprawa o prawo opieki nad Euzebiuszem. Ta sprawa dotyczy jedynie uprowadzenia - uzasadniał sędzia Wysocki.

Sąd w piątek proponował, by rodzice dogadali się między sobą. Aby nie rozdzielać dziecka i matki, proponował, by w ciągu tygodnia Ebi wrócił z Anną do Holandii. Razem mogliby zamieszkać w wynajętym tam mieszkaniu. Do zakończenia sprawy o opiekę nad dzieckiem ojciec mógłby natomiast odwiedzać syna, zabierać go na spacery, a na noc oddawać matce.

Prawnicy Holendra odrzucili propozycję. Twierdzili, że ich klient nie ma zaufania do żony. W tej sytuacji sąd podtrzymał decyzję o wydaniu dziecka ojcu. Alina Chmielewska, matka Anny (płacze): - Jesteśmy wstrząśnięci. Sąd zadbał o interes ojca, a nie interes dziecka. Ebi jest związany z Anną. Jak tylko Anna gdzieś wychodzi, woła "Gdzie mama, gdzie mama?" Córka nie ma w Holandii ani mieszkania, ani pracy, ani oszczędności. Jeśli tam wróci, z czego będzie żyć? Jest Polką, nie wierzę, że wygra przed holenderskim sądem sprawę o przyznanie opieki nad dzieckiem, holenderscy prawnicy już nas o tym uprzedzają.

To nie koniec problemów Polki, w Holandii czeka ją sprawa karna za uprowadzenie dziecka. Co jeśli Anna nie odda syna i będzie nadal się ukrywać?

Mecenas Michał Stryjski (reprezentuje Holendra): - Na pewno w poniedziałek mój klient nie zgłosi się jeszcze na policję, ale też nie będziemy czekać miesiąc.

W piątek Anny nie było w sądzie. Nie udało nam się z nią skontaktować. Miesiąc temu tłumaczyła nam: - Nie zamierzałam wyjeżdżać z Holandii. Ale 7 marca zadzwoniła mama, że ojciec źle się czuje. Zabrałam synka i wyjechałam do rodziców. Myślałam, że będę w Polsce tydzień, dwa, a potem wrócę do Holandii. Że Dennisowi przejdzie. Wcześniej już dwa razy wyrzucał mnie z domu. Ale 10 marca mąż powiedział mi przez telefon, że wymienił zamki w drzwiach. Kiedy podałam go o alimenty, rozpętał wojnę.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów