Paluszek i główka, europosła wymówka
25.05.2009
, aktualizacja: 25.05.2009 19:12
Europoseł Witold Tomczak jest w formie. Jeździ po całej Wielkopolsce na spotkania wyborcze. Ale oficjalnie jest ciężko chory. Nie stawia się na rozprawach w sądzie, gdzie jest oskarżonym. Za miesiąc jego sprawa się przedawni
ZOBACZ TAKŻE
- Ani paluszek, ani główka. Tomczak wraca do sądu (30-06-11, 00:00)
- Chory jak eurodeputowany Witold Tomczak (01-07-11, 00:00)
- Tylko Tomczaka żal... (25-05-09, 23:00)
Europoseł jest oskarżony o znieważenie policjantów, którzy zatrzymali go do kontroli drogowej, gdy jechał pod prąd. Sprawa ciągnie się już 10 lat i za miesiąc - dokładnie 27 czerwca - przedawni się. Chyba że zapadnie wyrok. Problem w tym, że Tomczak unika sądu. A na prowadzenie sprawy pod swoją nieobecność się nie zgodził.
Choroby polityka zaczęły się w połowie marca. Dzień przed rozprawą Tomczak przysłał do sądu zwolnienie lekarskie. Sprawę przełożono na 20 kwietnia. Ale wtedy poseł znów zachorował. Tak samo było 27 kwietnia. I wreszcie w ostatni piątek. Tomczak wysyła zwolnienie - od czwartku ma być w szpitalu.
Tyle że już w sobotę - dzień po rozprawie, która się nie odbyła - pojawia się na spotkaniu wyborczym w Obornikach Wielkopolskich. A w niedzielę najpierw agituje w Domu Akcji Katolickiej w Swarzędzu, a wieczorem w poznańskim Domu Technika.
W wyborach do europarlamentu Tomczak otwiera wielkopolską listę Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka. Na niedzielnym spotkaniu obok jego ulotek leżą egzemplarze "Naszego Dziennika". Dla każdego uczestnika prezent - darmowy różaniec. Poseł nie wygląda na chorego. Chodzi po sali, wita się z sympatykami. Gdy mówię, że jestem z "Gazety Wyborczej" i pytam o jego zdrowie, obrusza się: - Tylko po to pan tu przyszedł? Nic więcej pana nie interesuje?
Po chwili tłumaczy: - Tak. Byłem w szpitalu. Mam poważne problemy z kolanem. Nie jestem już pierwszej młodości. Grozi mi wszczepienie endoprotezy.
- I musiał pan pójść do szpitala dzień przed rozprawą?
- Tak. To nie mogło czekać - odpowiada Tomczak.
Nie chce powiedzieć, co dokładnie mu się stało. A poprzednie trzy zwolnienia lekarskie? - To jest moja tajemnica i tajemnica lekarska - podkreśla Tomczak. - Przepraszam. Musimy już zaczynać - kończy rozmowę i idzie w kierunku mównicy, ostentacyjnie kulejąc.
Sędzia Małgorzata Zimorska-Abdulajew, która próbuje osądzić europosła, powołała biegłego lekarza, który ma sprawdzić zwolnienia Tomczaka. Wystawiali je lekarze z Wrocławia, Warszawy i Brzegu. Biegły jeszcze nie przysłał odpowiedzi. Nieoficjalnie wiadomo, że chciał zbadać europosła, ale "odbił się od drzwi" jego domu.
Renata Kubiak, prezes Sądu Rejonowego w Ostrowie Wielkopolskim: - Biegły ma się wypowiedzieć na temat aktualnego stanu zdrowia Witolda Tomczaka oraz jego zdolności do udziału w postępowaniu sądowym na rozprawach. Ma również zweryfikować rzetelność zaświadczeń lekarskich dotyczących jego absencji na wcześniejszych rozprawach.
"Gazeta": - Nie możecie poprosić policji o doprowadzenie oskarżonego do sądu?
Kubiak: - Nie ma takiej możliwości, bo Witold Tomczak przedstawia zaświadczenia od lekarza medycyny sądowej.
Janusz Wojciechowski - obrońca Tomczaka - w piątek pojawił się w sądzie. O chorobie klienta nie wiedział. - No cóż, choroba nie wybiera. Poseł Tomczak bardzo przeżywa całą tę rozprawę. To odbija się na jego zdrowiu - tłumaczy i zapewnia, że zwolnienia nie są wybiegami obrony.
Sąd odroczył rozprawę do 15 czerwca. - Jeśli będę zdrowy, to oczywiście się stawię - obiecuje Tomczak, na którego stronie internetowej można znaleźć rozpiskę spotkań wyborczych do 1 czerwca. Europoseł chce zjechać całą Wielkopolskę, m.in. Krotoszyn, Gniezno, Kalisz, Leszno.
Tymczasem już 12 dni po terminie najbliższej rozprawy sprawa się przedawni. Jak to możliwe, że nie mogła zakończyć się przez 10 lat? Z 30 rozpraw odbyła się mniej niż połowa. Problem miała już prokuratura. Tomczak najpierw zażądał, by sprawę przeniesiono z Ostrowa Wlkp. do Warszawy. Zgodził się na jej prowadzenie, mimo że chronił go immunitet (był posłem AWS), ale w 2001 r. zmienił zdanie. Sprawa została wznowiona, gdy Sejm uznał, że wcześniejszej zgody Tomczak wycofać nie mógł.
Akt oskarżenia trafił do sądu pod koniec 2001 r. W ciągu ośmiu lat sprawa nie zakończyła się wyrokiem. Tomczak - już jako europoseł - znów zasłaniał się immunitetem. Trzeba było czekać na jego uchylenie. Jakby tego było mało, w 2007 r. odszedł sędzia prowadzący sprawę i nowa sędzia musiała zapoznać się z aktami. Sam Tomczak pojawił się dopiero na 22. rozprawie - 15 listopada 2008 r.
Na ostatnią rozprawę poseł przysłał wniosek o wyłączenie sędzi Zimorskiej-Abdulajew. Powód? Do obecnego na sali księdza zwróciła się "proszę pana", a nie "proszę księdza". I Tomczak uznał, że sędzia lekceważy jego uczucia religijne. Skargę na nią wysłał też do biskupa diecezji kaliskiej Stanisława Napierały oraz do arcybiskupa Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.
- 21 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Paluszek i główka, europosła wymówka
polo7778
26.05.09, 13:44
To zwyczajna granda ze tak moze byc,a co na to prokuratura?Wychodzi na to ,ze ma "lewe"zwolnienie lekarskie.Tylko w Polsce mozna sie tak migac 10-lat?To pewne ze ma dobre "chody" !»
-
właśnie dlatego proponuję bojkot tych wyborów
pyruszka
26.05.09, 16:41
właśnie dlatego, że ciężko odnaleźć choćby jedno ziarno wśród tych jakżelicznych plew (być może tego ziarenka nawet nie ma :(właśnie dlatego ja nie idę głosować...szkoda energii i żałowania,»
Najczęściej czytane24 htydzień




