Budują zachodnią obwodnicę, a na środku stoi słup
11.08.2010
, aktualizacja: 10.08.2010 21:50
Drogowcy w takim pośpiechu budują zachodnią obwodnicę Poznania, że aż mogą się spóźnić z oddaniem jej do użytku. Bo choć układają już asfalt, to nie wiadomo kiedy uporają się z pewnym słupem energetycznym, który stoi akurat na środku trasy.
ZOBACZ TAKŻE
- Wielkopolski tydzień: Śródka - zmarnowana szansa (14-08-10, 08:00)
- Odnowią Letni Dworzec za pięć milionów (13-08-10, 16:46)
- Murale upiększą miasto? Przywieź pomysł dla Poznania (11-08-10, 18:02)
- Dziś Porsche Open na Eurosporcie (11-08-10, 13:16)
- Plankton się błąka, czyli SLD szuka kandydata (01-07-11, 00:00)
- W tramwajach kobiety w ciąży muszą stać (11-08-10, 09:00)
- Chaos komunikacyjny na Śródce, kilometrowe korki (10-08-10, 21:57)
- Będzie kara za SMS-y z obietnicami? (10-08-10, 21:55)
- Radio Merkury bez Niny Nowakowskiej (10-08-10, 21:53)
To ma być jedna z najważniejszych inwestycji drogowych na Euro 2012 w Wielkopolsce. Budowa zachodniej obwodnicy Poznania w ciągu drogi ekspresowej S11 trwa już od roku. Na razie wykonawca pracuje na 14-kilometrowym odcinku pomiędzy drogą krajową nr 92 (węzeł Swadzim) a autostradą A2 (węzeł Głuchowo). Rosną wiadukty, na sporych fragmentach trasy jest już ułożony asfalt na dwóch jezdniach.
Ale dopiero gdy przyjrzeć się dokładniej, można dostrzec rzeczy naprawdę niezwykłe. Na świeżutkim odcinku w pobliżu węzła Zakrzewo (skrzyżowanie obwodnicy z drogą nr 307 Poznań-Buk) znaleźliśmy 25-metrowy słup energetyczny, który dumnie stoi na środku jednej z wyasfaltowanych już jezdni. Podłączony do sieci, nietknięty. Asfalt ułożony po jednej i drugiej stronie stalowej konstrukcji kończy się kilka metrów przed nią.
Jak to możliwe, że drogowcy zabrali się do pracy, nie usuwając uprzednio kolizyjnej instalacji? Jak to możliwe, że budowali jezdnię kawałkami, po jednej i drugiej stronie, pozostawiając kawałek gruntu ze słupem? I w końcu, jak to możliwe, że słup do dziś stoi w swoim miejscu?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczy to wszystko pośpiechem. - Bo jak było hasło, że budujemy drogi na Euro, to trzeba było działać szybko - mówi Piotr Chodorowski, wicedyrektor GDDKiA w Poznaniu.
Zazwyczaj drogowcy, ogłaszając przetarg na budowę jakiejś trasy, zlecają wykonawcy również usunięcie tzw. kolizji w pasie drogowym - łączy energetycznych, wodociągów, linii telekomunikacyjnych itp. Ale w przypadku zachodniej obwodnicy Poznania i przecinających ją linii energetycznych wysokiego napięcia od 100 do 400 kV tak się nie stało. Dlaczego? - Nie mieliśmy gotowych dokumentacji przebudowy linii - nie ukrywa Piotr Chodorowski.
Drogowcy wybrali więc wykonawcę trasy, firmę Skanska, i osobno ogłosili przetargi na zaprojektowanie i wykonanie przebudowy kolizyjnych linii. Których zresztą na całym 14-kilometrowym odcinku jest 12. Raz łącza wiszą zbyt nisko i trzeba podwyższyć słupy, w innym przypadku słup stoi na gruncie pod planowane miejsca obsługi podróżnych. A jeszcze innym razem słup stoi pośrodku planowanej drogi. I trzeba go przestawić.
Zgodnie z planem GDDKiA do końca czerwca tego roku wszystkie tzw. kolizje energetyczne miały być usunięte. Ale chętnych w przetargach udało się znaleźć tylko na część z nich. Słupa na środku drogi nikt ruszać nie chciał. Więc teraz GDDKiA zleci usunięcie go z wolnej ręki wykonawcy obwodnicy, firmie Skanska. A to oznacza, że pewnie będzie drożej. Już od dwóch miesięcy trwają negocjacje w tej sprawie i wciąż strony nie doszły do porozumienia. - Cena jest dość wysoka - przyznaje dyr. Chodorowski. - Poprosiliśmy o szczegółowe kosztorysy, które przedstawimy do akceptacji inżynierowi kontraktu. Liczymy, że część kolizji usuniemy w październiku i listopadzie, a pozostałe wiosną przyszłego roku - dodaje.
Kierowcy mieli jeździć budowanym odcinkiem obwodnicy w połowie przyszłego roku. GDDKiA przyznaje już, że z powodu kolizji energetycznych cała inwestycja może się opóźnić nawet o kilka miesięcy.
Ale dopiero gdy przyjrzeć się dokładniej, można dostrzec rzeczy naprawdę niezwykłe. Na świeżutkim odcinku w pobliżu węzła Zakrzewo (skrzyżowanie obwodnicy z drogą nr 307 Poznań-Buk) znaleźliśmy 25-metrowy słup energetyczny, który dumnie stoi na środku jednej z wyasfaltowanych już jezdni. Podłączony do sieci, nietknięty. Asfalt ułożony po jednej i drugiej stronie stalowej konstrukcji kończy się kilka metrów przed nią.
Jak to możliwe, że drogowcy zabrali się do pracy, nie usuwając uprzednio kolizyjnej instalacji? Jak to możliwe, że budowali jezdnię kawałkami, po jednej i drugiej stronie, pozostawiając kawałek gruntu ze słupem? I w końcu, jak to możliwe, że słup do dziś stoi w swoim miejscu?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad tłumaczy to wszystko pośpiechem. - Bo jak było hasło, że budujemy drogi na Euro, to trzeba było działać szybko - mówi Piotr Chodorowski, wicedyrektor GDDKiA w Poznaniu.
Zazwyczaj drogowcy, ogłaszając przetarg na budowę jakiejś trasy, zlecają wykonawcy również usunięcie tzw. kolizji w pasie drogowym - łączy energetycznych, wodociągów, linii telekomunikacyjnych itp. Ale w przypadku zachodniej obwodnicy Poznania i przecinających ją linii energetycznych wysokiego napięcia od 100 do 400 kV tak się nie stało. Dlaczego? - Nie mieliśmy gotowych dokumentacji przebudowy linii - nie ukrywa Piotr Chodorowski.
Drogowcy wybrali więc wykonawcę trasy, firmę Skanska, i osobno ogłosili przetargi na zaprojektowanie i wykonanie przebudowy kolizyjnych linii. Których zresztą na całym 14-kilometrowym odcinku jest 12. Raz łącza wiszą zbyt nisko i trzeba podwyższyć słupy, w innym przypadku słup stoi na gruncie pod planowane miejsca obsługi podróżnych. A jeszcze innym razem słup stoi pośrodku planowanej drogi. I trzeba go przestawić.
Zgodnie z planem GDDKiA do końca czerwca tego roku wszystkie tzw. kolizje energetyczne miały być usunięte. Ale chętnych w przetargach udało się znaleźć tylko na część z nich. Słupa na środku drogi nikt ruszać nie chciał. Więc teraz GDDKiA zleci usunięcie go z wolnej ręki wykonawcy obwodnicy, firmie Skanska. A to oznacza, że pewnie będzie drożej. Już od dwóch miesięcy trwają negocjacje w tej sprawie i wciąż strony nie doszły do porozumienia. - Cena jest dość wysoka - przyznaje dyr. Chodorowski. - Poprosiliśmy o szczegółowe kosztorysy, które przedstawimy do akceptacji inżynierowi kontraktu. Liczymy, że część kolizji usuniemy w październiku i listopadzie, a pozostałe wiosną przyszłego roku - dodaje.
Kierowcy mieli jeździć budowanym odcinkiem obwodnicy w połowie przyszłego roku. GDDKiA przyznaje już, że z powodu kolizji energetycznych cała inwestycja może się opóźnić nawet o kilka miesięcy.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Budują zachodnią obwodnicę, a na środku stoi słup
mn_poz
11.08.10, 12:00
A myślałem, że po ostatnio opisanym poznańskim sposobie asfaltowania ulic nic mnie już nie zdziwi. A jednak. Okazuje się, że nie tylko w UM mamy kiepskich urzędników. »
-
i co? nadal stoi? wie ktoś?
po-chwa_lony
19.02.11, 09:14
jak w temacie.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć