Rewolucja na kolei: Pociąg co pół godziny
22.03.2010
, aktualizacja: 22.03.2010 10:09
Koniec z długimi postojami pociągów. Co pół godziny będą kursować wahadłowo do Wrześni, Gniezna, Szamotuł czy Obornik. To zalążek poznańskiej kolei aglomeracyjnej
ZOBACZ TAKŻE
- O zdradzie i szantażu na zjeździe poznańskiej PO (01-07-11, 00:00)
- Będzie więcej pociągów z Poznania do Berlina? (23-03-10, 19:24)
- Pociągiem do Berlina w trzy godziny za 60 zł? (23-03-10, 07:00)
- Ludzkie szczątki leżały na brzegu rzeki (21-03-10, 13:05)
W Berlinie S-Bahn jeździ w godzinach szczytu co 90 s, w Trójmieście Szybka Kolej Miejska co 7-8 min, np. między Gdynią a Gdańskiem. A u nas? Rano, między godz. 5 a 8, pociągi jeżdżą średnio co godzinę, częściej tylko na najbardziej oblężonych trasach - z Mosiny, Gniezna, Jarocina i Wrześni.
Urząd Marszałkowski chce, by pociągi jeździły częściej, a tabor był lepiej wykorzystany. - Dziś pociąg jedzie z punktu A do B, tam stoi kilka godzin, potem wraca. Efekt jest taki, że w ciągu doby pokonuje ok. 250 km - mówi Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu. - My chcemy, żeby jeździł niemal na okrągło, w ruchu wahadłowym: dojedzie do celu, zabiera pasażerów i wraca, bez zbędnych postojów. Dzięki temu przy tej samej ilości taboru będziemy mogli zwiększyć częstotliwość kursowania pociągów.
- Od ośmiu lat dojeżdżam z Pobiedzisk do Poznania. Przybyło nam nieco pociągów, ale lepiej by było, gdyby jeździły częściej. Miałbym większy wybór. Tym bardziej że do pracy nie jeżdżę na stałą godzinę - mówi Jacek Nawrot, jeden z pasażerów. I dodaje: - Jak najbardziej popieram pomysł naszych urzędników.
Zmiany mają wejść od nowego rozkładu jazdy, czyli od grudnia. Z miast w promieniu 30-40 km od Poznania pociągi mają jeździć co 30 min. - W dodatku będą tylko przejeżdżać przez Poznań i kończyć podróż gdzie indziej - zaznacza Kriger.
I tak np. z Gniezna pociąg ma jechać bezpośrednio do Kościana, z Murowanej Gośliny do Grodziska, z Wrześni do Nowego Tomyśla, ze Środy Wlkp. do Obornik lub Szamotuł. Dzięki temu będzie można się dostać pociągiem z jednej strony Poznania na drugą, z Garbar na Dębiec czy z Krzesin na Wolę. - Nie trzeba będzie się przesiadać do innego pociągu czy komunikacji miejskiej - mówi Kriger.
- Jestem za, ale pasażerowie mogą się dziwić, dlaczego pociąg jedzie tylko do Kościana, a nie dalej do Leszna? - mówi jeden z maszynistów. - Lepiej by było, gdyby skład kursował między stacjami węzłowymi, np. Gnieznem a Lesznem.
Zmiana w organizacji ruchu pociągów to pierwszy etap budowania kolei aglomeracyjnej. Od kilku lat mówi się też o wspólnym bilecie na pociąg i komunikację miejską. Pomysł nabiera kształtów. - Rozmawiamy z bankami i firmami informatycznymi nad systemem, który będzie najlepszy. Chcemy wprowadzić tzw. karty bezdotykowe, nie trzeba będzie kasować biletów, wystarczy przybliżyć kartę do terminalu, a ten odciągnie kwotę za przejazd - opowiada Kriger.
Na najbliższe lata planowane są inwestycje, które ułatwią pasażerom życie: mają powstawać nowe przystanki - już w tym roku Czerwonak Osiedle i Murowana Goślina Zielone Wzgórza.
Powrócił pomysł budowy linii na Ławicę. Ze względu na koszty (50 mln zł) urząd szuka inwestora prywatnego, który zbuduje tor i przystanki. W zamian będzie mógł pobierać opłaty od przewoźników, którzy będą chcieli dowozić pasażerów z dworca PKP na Ławicę. Prywatna firma miałaby też zbudować kolejowy łącznik między Jasinem a Swarzędzem i przystanek przy Centrum Logistyczno-Inwestycyjnym, który pozwoli na bezpośrednie połączenie z Poznaniem przez Franowo i Starołękę. - W Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Swarzędzu pracuje kilka tysięcy ludzi, trzeba im zapewnić szybki transport - tłumaczy Kriger.
Budowa poznańskiej kolei aglomeracyjnej potrwa kilka lat. W tym czasie na tory wyjadą nowoczesne pociągi, które za blisko pół miliarda kupuje Urząd Marszałkowski. Przetarg ma być rozstrzygnięty w maju. Ma też wówczas działać własna spółka samorządu - Koleje Wielkopolskie.
W tym roku na przewozy regionalne urząd przeznacza aż 100 mln zł.
Urząd Marszałkowski chce, by pociągi jeździły częściej, a tabor był lepiej wykorzystany. - Dziś pociąg jedzie z punktu A do B, tam stoi kilka godzin, potem wraca. Efekt jest taki, że w ciągu doby pokonuje ok. 250 km - mówi Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu. - My chcemy, żeby jeździł niemal na okrągło, w ruchu wahadłowym: dojedzie do celu, zabiera pasażerów i wraca, bez zbędnych postojów. Dzięki temu przy tej samej ilości taboru będziemy mogli zwiększyć częstotliwość kursowania pociągów.
- Od ośmiu lat dojeżdżam z Pobiedzisk do Poznania. Przybyło nam nieco pociągów, ale lepiej by było, gdyby jeździły częściej. Miałbym większy wybór. Tym bardziej że do pracy nie jeżdżę na stałą godzinę - mówi Jacek Nawrot, jeden z pasażerów. I dodaje: - Jak najbardziej popieram pomysł naszych urzędników.
Zmiany mają wejść od nowego rozkładu jazdy, czyli od grudnia. Z miast w promieniu 30-40 km od Poznania pociągi mają jeździć co 30 min. - W dodatku będą tylko przejeżdżać przez Poznań i kończyć podróż gdzie indziej - zaznacza Kriger.
I tak np. z Gniezna pociąg ma jechać bezpośrednio do Kościana, z Murowanej Gośliny do Grodziska, z Wrześni do Nowego Tomyśla, ze Środy Wlkp. do Obornik lub Szamotuł. Dzięki temu będzie można się dostać pociągiem z jednej strony Poznania na drugą, z Garbar na Dębiec czy z Krzesin na Wolę. - Nie trzeba będzie się przesiadać do innego pociągu czy komunikacji miejskiej - mówi Kriger.
- Jestem za, ale pasażerowie mogą się dziwić, dlaczego pociąg jedzie tylko do Kościana, a nie dalej do Leszna? - mówi jeden z maszynistów. - Lepiej by było, gdyby skład kursował między stacjami węzłowymi, np. Gnieznem a Lesznem.
Zmiana w organizacji ruchu pociągów to pierwszy etap budowania kolei aglomeracyjnej. Od kilku lat mówi się też o wspólnym bilecie na pociąg i komunikację miejską. Pomysł nabiera kształtów. - Rozmawiamy z bankami i firmami informatycznymi nad systemem, który będzie najlepszy. Chcemy wprowadzić tzw. karty bezdotykowe, nie trzeba będzie kasować biletów, wystarczy przybliżyć kartę do terminalu, a ten odciągnie kwotę za przejazd - opowiada Kriger.
Na najbliższe lata planowane są inwestycje, które ułatwią pasażerom życie: mają powstawać nowe przystanki - już w tym roku Czerwonak Osiedle i Murowana Goślina Zielone Wzgórza.
Powrócił pomysł budowy linii na Ławicę. Ze względu na koszty (50 mln zł) urząd szuka inwestora prywatnego, który zbuduje tor i przystanki. W zamian będzie mógł pobierać opłaty od przewoźników, którzy będą chcieli dowozić pasażerów z dworca PKP na Ławicę. Prywatna firma miałaby też zbudować kolejowy łącznik między Jasinem a Swarzędzem i przystanek przy Centrum Logistyczno-Inwestycyjnym, który pozwoli na bezpośrednie połączenie z Poznaniem przez Franowo i Starołękę. - W Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Swarzędzu pracuje kilka tysięcy ludzi, trzeba im zapewnić szybki transport - tłumaczy Kriger.
Budowa poznańskiej kolei aglomeracyjnej potrwa kilka lat. W tym czasie na tory wyjadą nowoczesne pociągi, które za blisko pół miliarda kupuje Urząd Marszałkowski. Przetarg ma być rozstrzygnięty w maju. Ma też wówczas działać własna spółka samorządu - Koleje Wielkopolskie.
W tym roku na przewozy regionalne urząd przeznacza aż 100 mln zł.
- 33 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Rewolucja na kolei: Pociąg co pół godziny
gazetowy5
22.03.10, 14:53
Wszystko pięknie, ale czy ktoś pomyślał o przejazdach kolejowych?! SKM wTrójmieście jedzie po nasypie i przecinające linię ulice przechodzą pod nią!Ze wspomnianego Strzeszyna Greckiego »
-
Rewolucja na kolei: Pociąg co pół godziny
goodwater
22.03.10, 20:07
No to do roboty a nie znowu tylko plany i zapowiedzi !»
-
Rewolucja na kolei: Pociąg co pół godziny
anders76
23.03.10, 15:34
"Chcemy wprowadzić tzw. karty bezdotykowe, nie trzeba będzie kasować biletów,wystarczy przybliżyć kartę do terminalu, a ten odciągnie kwotę za przejazd -opowiada Kriger."No to radze »
Najczęściej czytane24 htydzień




