Rewolucja na kolei: Pociąg co pół godziny

Joanna Bosakowska
22.03.2010 , aktualizacja: 22.03.2010 10:09
A A A Drukuj
Koniec z długimi postojami pociągów. Co pół godziny będą kursować wahadłowo do Wrześni, Gniezna, Szamotuł czy Obornik. To zalążek poznańskiej kolei aglomeracyjnej
Dworzec PKP w Poznaniu
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Dworzec PKP w Poznaniu
W Berlinie S-Bahn jeździ w godzinach szczytu co 90 s, w Trójmieście Szybka Kolej Miejska co 7-8 min, np. między Gdynią a Gdańskiem. A u nas? Rano, między godz. 5 a 8, pociągi jeżdżą średnio co godzinę, częściej tylko na najbardziej oblężonych trasach - z Mosiny, Gniezna, Jarocina i Wrześni.

Urząd Marszałkowski chce, by pociągi jeździły częściej, a tabor był lepiej wykorzystany. - Dziś pociąg jedzie z punktu A do B, tam stoi kilka godzin, potem wraca. Efekt jest taki, że w ciągu doby pokonuje ok. 250 km - mówi Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu. - My chcemy, żeby jeździł niemal na okrągło, w ruchu wahadłowym: dojedzie do celu, zabiera pasażerów i wraca, bez zbędnych postojów. Dzięki temu przy tej samej ilości taboru będziemy mogli zwiększyć częstotliwość kursowania pociągów.

- Od ośmiu lat dojeżdżam z Pobiedzisk do Poznania. Przybyło nam nieco pociągów, ale lepiej by było, gdyby jeździły częściej. Miałbym większy wybór. Tym bardziej że do pracy nie jeżdżę na stałą godzinę - mówi Jacek Nawrot, jeden z pasażerów. I dodaje: - Jak najbardziej popieram pomysł naszych urzędników.

Zmiany mają wejść od nowego rozkładu jazdy, czyli od grudnia. Z miast w promieniu 30-40 km od Poznania pociągi mają jeździć co 30 min. - W dodatku będą tylko przejeżdżać przez Poznań i kończyć podróż gdzie indziej - zaznacza Kriger.

I tak np. z Gniezna pociąg ma jechać bezpośrednio do Kościana, z Murowanej Gośliny do Grodziska, z Wrześni do Nowego Tomyśla, ze Środy Wlkp. do Obornik lub Szamotuł. Dzięki temu będzie można się dostać pociągiem z jednej strony Poznania na drugą, z Garbar na Dębiec czy z Krzesin na Wolę. - Nie trzeba będzie się przesiadać do innego pociągu czy komunikacji miejskiej - mówi Kriger.

- Jestem za, ale pasażerowie mogą się dziwić, dlaczego pociąg jedzie tylko do Kościana, a nie dalej do Leszna? - mówi jeden z maszynistów. - Lepiej by było, gdyby skład kursował między stacjami węzłowymi, np. Gnieznem a Lesznem.

Zmiana w organizacji ruchu pociągów to pierwszy etap budowania kolei aglomeracyjnej. Od kilku lat mówi się też o wspólnym bilecie na pociąg i komunikację miejską. Pomysł nabiera kształtów. - Rozmawiamy z bankami i firmami informatycznymi nad systemem, który będzie najlepszy. Chcemy wprowadzić tzw. karty bezdotykowe, nie trzeba będzie kasować biletów, wystarczy przybliżyć kartę do terminalu, a ten odciągnie kwotę za przejazd - opowiada Kriger.

Na najbliższe lata planowane są inwestycje, które ułatwią pasażerom życie: mają powstawać nowe przystanki - już w tym roku Czerwonak Osiedle i Murowana Goślina Zielone Wzgórza.

Powrócił pomysł budowy linii na Ławicę. Ze względu na koszty (50 mln zł) urząd szuka inwestora prywatnego, który zbuduje tor i przystanki. W zamian będzie mógł pobierać opłaty od przewoźników, którzy będą chcieli dowozić pasażerów z dworca PKP na Ławicę. Prywatna firma miałaby też zbudować kolejowy łącznik między Jasinem a Swarzędzem i przystanek przy Centrum Logistyczno-Inwestycyjnym, który pozwoli na bezpośrednie połączenie z Poznaniem przez Franowo i Starołękę. - W Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Swarzędzu pracuje kilka tysięcy ludzi, trzeba im zapewnić szybki transport - tłumaczy Kriger.

Budowa poznańskiej kolei aglomeracyjnej potrwa kilka lat. W tym czasie na tory wyjadą nowoczesne pociągi, które za blisko pół miliarda kupuje Urząd Marszałkowski. Przetarg ma być rozstrzygnięty w maju. Ma też wówczas działać własna spółka samorządu - Koleje Wielkopolskie.

W tym roku na przewozy regionalne urząd przeznacza aż 100 mln zł.

Podziel się

  • 33 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów