Pasażerowie PKP w opałach, bo nie ma kasy na kasy
11.03.2010
, aktualizacja: 15.03.2010 08:53
Już w kwietniu na dworcach w Poznaniu, Pile, Gnieźnie, Koninie i innych wielkopolskich miejscowościach PKP planuje zamknąć ponad 100 kas. Pasażerowie będą skazani na dłuższe kolejki albo kupowanie biletów u konduktora
ZOBACZ TAKŻE
- Rozkład pociągów wywrócony do góry nogami (27-04-11, 20:00)
- Samolotem po bagietki z Poznania do Paryża (14-03-10, 20:57)
- Kładka na Golęcinie wreszcie będzie bezpieczna (10-03-10, 20:42)
- Poznań planuje nowy dworzec za kilkaset milionów (02-03-10, 12:09)
- Miliony złotych na nowe pociągi dla Wielkopolski (01-03-10, 17:53)
- Kolej dużych prędkości w Polsce coraz bardziej realna? (09-02-10, 17:30)
SONDAŻ
Zbigniew i Maria Kowalscy, emeryci, często jeżdżą do Warszawy: - Już teraz zdarzają się długie kolejki. Ludzie się denerwują, spieszą. Poznań to duży dworzec, nie powinno się zamykać kas.
Dawid Gulczyński, student Uniwersytetu Przyrodniczego: - Parę razy kolejka była tak długa, że nie mogłem czekać i kupowałem bilet u konduktora, z dodatkową opłatą.
Zła wiadomość dla pasażerów jest taka, że niebawem kolejki na poznańskim Dworcu Głównym mogą być jeszcze dłuższe. Bo do dyspozycji będą mieli mniej kas. Dlaczego? PKP SA wynajmuje kasy przewoźnikom: spółkom takim jak Przewozy Regionalne albo PKP Intercity. Ale z pierwszym z nich ma problemy. Przewozy Regionalne od roku nie płacą bowiem PKP za wynajem kas. Zaległości przekroczyły już 56 mln zł, dlatego PKP SA wypowiedziały spółce umowę dzierżawy. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, do końca marca z dworców i stacji w całej Polsce zniknie 700 kas Przewozów Regionalnych, z czego ponad 100 w Wielkopolsce.
Rzecznik PKP SA Michał Wrzosek przyznaje, że na całym zamieszaniu ucierpią pasażerowie. - Ale z tego powinny się tłumaczyć Przewozy Regionalne, bo to one nam nie płacą - zaznacza.
Tymczasem Przewozy Regionalne też wystawiają rachunek PKP: żądają 35 mln zł opłat pobranych w latach 90. od pasażerów jadących na gapę w pociągach regionalnych. - Do dziś nie otrzymaliśmy tych pieniędzy - zaznacza Piotr Olszewski, rzecznik spółki Przewozy Regionalne.
PKP ripostuje: - Gdy w 2001 r. doszło do restrukturyzacji PKP, wszystkie spółki, w tym Przewozy Regionalne, startowały z czystym kontem. Skoro więc teraz domagają się od nas jakichś należności z lat wcześniejszych, to może wezmą też na siebie część starych długów? - drwi Wrzosek.
PKP chce likwidować kasy Przewozów Regionalnych, poczynając od największych dworców. Bo są tam również kasy innych przewoźników (głównie PKP Intercity), w których pasażerowie nadal będą mogli kupić bilety na wszystkie pociągi. Na poznańskim dworcu jest 20 kas, z czego do Przewozów Regionalnych należy siedem (cztery w holu głównym i trzy na Dworcu Zachodnim). Właśnie one mogą być zlikwidowane.
Zagrożone są też okienka Przewozów Regionalnych na dworcach m.in. w Pile, Ostrowie Wielkopolskim, Gnieźnie, Koninie (po dwa) oraz Lesznie (jedno). Najbardziej ucierpią jednak mieszkańcy mniejszych miejscowości. Tam kasy Przewozów Regionalnych są często jedynymi działającymi. Co będzie, gdy ich zabraknie? - Pasażerowie będą mogli kupić bilety w pociągu, u konduktora, bez dodatkowych opat - zapewnia Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych. Dodaje, że w grę wchodzą też inne rozwiązania, np. sprzedaż biletów przez internet.
A co z kasjerami? W kasach Przewozów Regionalnych w Wielkopolsce pracuje około 200 osób. Urszula Jeziorna, przewodnicząca Rady Branżowej Przewozów Regionalnych w Poznaniu, zapewnia, że obaw o zwolnienia nie ma: - To nie pierwszy raz, ta przepychanka trwa od dawna. Choć oczywiście to niezdrowa sytuacja. Trudno pracować w takiej atmosferze.
Tymczasem pracownicy PKP SA już zastanawiają się, co zrobić z pustymi kasami po Przewozach Regionalnych. Zwrócili się z propozycją m.in. do samorządów, które są właścicielem zadłużonej spółki, by przejęły kasy. Ale Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego ani myśli zgadzać się na taki układ: - Przecież nie będziemy prowadzić kas za przewoźnika! - irytuje się Henryk Szczefanowicz, wicedyrektor departamentu transportu. Urząd Marszałkowski zapewnia Przewozom Regionalnym 100 mln zł rocznie. I stawia wymagania: - Powinni organizować przewozy w porządny sposób. W przeciwnym razie będę pierwszym, który zawnioskuje, by potrącić im część tych pieniędzy - zapowiada Szczefanowicz.
Spór o kasy zaczął się kilka tygodni temu, ale już wcześniej było głośno m.in. o tym, że w okienkach Intercity nie sprzedawano biletów na pociągi Przewozów Regionalnych i vice versa. Dlatego niektórzy pasażerowie drwią: - Obecny konflikt wcale nas nie dziwi. Przecież jeszcze do niedawna nawet nie było wiadomo, w której kasie można kupić jaki bilet!
Dawid Gulczyński, student Uniwersytetu Przyrodniczego: - Parę razy kolejka była tak długa, że nie mogłem czekać i kupowałem bilet u konduktora, z dodatkową opłatą.
Zła wiadomość dla pasażerów jest taka, że niebawem kolejki na poznańskim Dworcu Głównym mogą być jeszcze dłuższe. Bo do dyspozycji będą mieli mniej kas. Dlaczego? PKP SA wynajmuje kasy przewoźnikom: spółkom takim jak Przewozy Regionalne albo PKP Intercity. Ale z pierwszym z nich ma problemy. Przewozy Regionalne od roku nie płacą bowiem PKP za wynajem kas. Zaległości przekroczyły już 56 mln zł, dlatego PKP SA wypowiedziały spółce umowę dzierżawy. Jeśli strony nie dojdą do porozumienia, do końca marca z dworców i stacji w całej Polsce zniknie 700 kas Przewozów Regionalnych, z czego ponad 100 w Wielkopolsce.
Rzecznik PKP SA Michał Wrzosek przyznaje, że na całym zamieszaniu ucierpią pasażerowie. - Ale z tego powinny się tłumaczyć Przewozy Regionalne, bo to one nam nie płacą - zaznacza.
Tymczasem Przewozy Regionalne też wystawiają rachunek PKP: żądają 35 mln zł opłat pobranych w latach 90. od pasażerów jadących na gapę w pociągach regionalnych. - Do dziś nie otrzymaliśmy tych pieniędzy - zaznacza Piotr Olszewski, rzecznik spółki Przewozy Regionalne.
PKP ripostuje: - Gdy w 2001 r. doszło do restrukturyzacji PKP, wszystkie spółki, w tym Przewozy Regionalne, startowały z czystym kontem. Skoro więc teraz domagają się od nas jakichś należności z lat wcześniejszych, to może wezmą też na siebie część starych długów? - drwi Wrzosek.
PKP chce likwidować kasy Przewozów Regionalnych, poczynając od największych dworców. Bo są tam również kasy innych przewoźników (głównie PKP Intercity), w których pasażerowie nadal będą mogli kupić bilety na wszystkie pociągi. Na poznańskim dworcu jest 20 kas, z czego do Przewozów Regionalnych należy siedem (cztery w holu głównym i trzy na Dworcu Zachodnim). Właśnie one mogą być zlikwidowane.
Zagrożone są też okienka Przewozów Regionalnych na dworcach m.in. w Pile, Ostrowie Wielkopolskim, Gnieźnie, Koninie (po dwa) oraz Lesznie (jedno). Najbardziej ucierpią jednak mieszkańcy mniejszych miejscowości. Tam kasy Przewozów Regionalnych są często jedynymi działającymi. Co będzie, gdy ich zabraknie? - Pasażerowie będą mogli kupić bilety w pociągu, u konduktora, bez dodatkowych opat - zapewnia Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych. Dodaje, że w grę wchodzą też inne rozwiązania, np. sprzedaż biletów przez internet.
A co z kasjerami? W kasach Przewozów Regionalnych w Wielkopolsce pracuje około 200 osób. Urszula Jeziorna, przewodnicząca Rady Branżowej Przewozów Regionalnych w Poznaniu, zapewnia, że obaw o zwolnienia nie ma: - To nie pierwszy raz, ta przepychanka trwa od dawna. Choć oczywiście to niezdrowa sytuacja. Trudno pracować w takiej atmosferze.
Tymczasem pracownicy PKP SA już zastanawiają się, co zrobić z pustymi kasami po Przewozach Regionalnych. Zwrócili się z propozycją m.in. do samorządów, które są właścicielem zadłużonej spółki, by przejęły kasy. Ale Urząd Marszałkowski Województwa Wielkopolskiego ani myśli zgadzać się na taki układ: - Przecież nie będziemy prowadzić kas za przewoźnika! - irytuje się Henryk Szczefanowicz, wicedyrektor departamentu transportu. Urząd Marszałkowski zapewnia Przewozom Regionalnym 100 mln zł rocznie. I stawia wymagania: - Powinni organizować przewozy w porządny sposób. W przeciwnym razie będę pierwszym, który zawnioskuje, by potrącić im część tych pieniędzy - zapowiada Szczefanowicz.
Spór o kasy zaczął się kilka tygodni temu, ale już wcześniej było głośno m.in. o tym, że w okienkach Intercity nie sprzedawano biletów na pociągi Przewozów Regionalnych i vice versa. Dlatego niektórzy pasażerowie drwią: - Obecny konflikt wcale nas nie dziwi. Przecież jeszcze do niedawna nawet nie było wiadomo, w której kasie można kupić jaki bilet!
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Pasażerowie PKP w opałach, bo nie ma kasy na kasy
radoslaw.lorenc
11.03.10, 08:39
Proponuję powołać kolejną spółkę "PKP Kasy SA". Będzie przy okazji kilkawygodnych foteli dla Rady Nadzorczej.»
-
PKP jest rządzona przez przygłupów po szkołach
miszczu.pl
11.03.10, 10:44
kolejowych czyli żadnych no i oczywiście przez baranów związkowych»
-
Bzdury w tym artykule
otec1
11.03.10, 16:21
Autor słyszał, że dzwony biją, ale nie wie w którym kościele. Sprawa była wałkowana także w innych mediach, ale tam chociaż opisywano to rzetelniej. Pzede wszystkim to nie PKP likwiduje »
Najczęściej czytane24 htydzień




