Kładka na Golęcinie wreszcie będzie bezpieczna

Justyna Suchecka
10.03.2010 , aktualizacja: 10.03.2010 20:42
A A A Drukuj
Czy w czasie najbliższych wakacji będziemy mogli przespacerować się zamkniętą od lat kładką nad torami w Lasku Golęcińskim? Zarząd Zieleni Miejskiej ma już pieniądze na remont zaniedbanego mostka
Kładkę na Golęcinie zbudowano w latach 70. w czynie społecznym. Dziś nie jest bezpieczna
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja
Kładkę na Golęcinie zbudowano w latach 70. w czynie społecznym. Dziś nie jest bezpieczna
Kładka na Golęcinie, nad torami kolejowymi na trasie Poznań-Piła, powstała w czynie społecznym w latach 70. ub.w. Długo służyła spacerowiczom, i nie byłoby żadnego problemu, gdyby nie to, że z biegiem czasu mostek uległ zniszczeniu. Najpierw zaczęły znikać barierki, które upodobali sobie zbieracze złomu. Później nie było lepiej, bo pozostałe zabezpieczenia przeżarła rdza. Zawieszone klika metrów nad torami przejście przestało być bezpieczne. Jednak chętnych do wyremontowania obiektu nie było, a miasto miało problem, by ustalić, kto właściwie jest właścicielem kładki. W 2006 r. ostatecznie ją zamknięto.

- Działki, na których wspiera się mostek, należą do trzech różnych instytucji, ale sama kładka nie ma właściciela. Choć leży nad torami, nie jest to obiekt kolejowy - mówi Jarosław Nowak z Zarządu Zieleni Miejskiej. - Łączy jednak tereny zielone, więc choć nie jest nasza, zdecydowaliśmy się nią zająć.

Pieniądze na remont (600 tys. zł) zabezpieczone są już w budżecie miasta, powstał też wstępny projekt. - Musimy go jeszcze skonsultować z PKP i wtedy ogłosimy przetarg - zapowiada Nowak. Plan prac nie zakłada ingerencji w konstrukcję wiaduktu, bo ekspertyzy przeprowadzone na zlecenie ZZM pokazują, że ta trzyma się nieźle. Co jest więc w planie? Nowak: - Na pewno zmienimy nawierzchnię na antypoślizgową, bo to przejście, które jest szczególnie ważne dla rowerzystów. Pojawią się też oczywiście odpowiednie barierki. Ma być ładnie i bezpiecznie.

Problem zdewastowanej kładki wracał co kilka miesięcy. Bardzo głośno zrobiło się o niej w styczniu ub.r., gdy omal nie doszło tam do tragedii - z kładki spadła ciężarna nastolatka.

Z remontu cieszą się spacerowicze, którzy mimo znaku zakazu, taśm zabezpieczających i siatek, często korzystali z niebezpiecznego przejścia nad torami, żeby skrócić sobie drogę. - Przyznaję, chodzę czasem tą drogą z moim psem, ale on się tego przejścia boi - mówi pan Filip. - Dobrze, że ktoś się tym w końcu zajął. Szkoda, że trwało to tak długo - dodaje.

Optymistyczny wariant zakłada, że z kładki będziemy mogli skorzystać jeszcze w czasie tych wakacji. - Wszystko zależy teraz od tego, ile potrwają procedury: uzgadnianie planu prac i sam remont - tłumaczy Nowak. Jednak historia kładki nie ma się skończyć na jej remoncie. Nowak: - Zamiarem władz Poznania jest, by w przyszłości kładka została już pod naszą opieką.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów