Przeszkadzają mi rowerowe buble w Poznaniu
13.10.2009
, aktualizacja: 13.10.2009 19:39
Pytacie w "Gazecie", co mi przeszkadza w Poznaniu. Otóż przeszkadza mi po pierwsze głupota, ,niekompetencja, zła wola (?), pozoranctwo popełniane przy budowie ścieżek rowerowych.
Przykład? Większość ścieżek to malowanki albo układanki (z innego koloru kostki), a nie rzeczywiste ścieżki rowerowe. Nie wspomnę o takim pomnikowym idiotyzmie jak rondo Starołęka, przejechanie którego może być niezłą praktyką duchową wobec tych wszystkich guzików i skręcających w prawo samochodów. Przejechanie ronda zgodnie z przepisami (tzn. tylko drogami rowerowymi) może nawet zająć 10 min. Inny pomnik intelektu? Most na ul. Lechickiej. Jadąc w dół ulicy Serbskiej do mostu jest wygodniej poruszać się prawą stroną, gdzie są dwa niezbyt ruchliwe wyjazdy w odróżnieniu od strony lewej, gdzie są wyjazdy z firm i Tesco. I ścieżka rowerowa. Po czym docieramy do pomnika myśli złotej, jakże typowej dla ZDM, czyli dwukrotnego przekroczenia ul. Lechickiej za pomocą cudownego guziczka. Od razu widać, że typ, który sprokurował ten koktajl, nigdy rowerem nie jeździł.
Po drugie: brak cudownego rozwiązania w postaci garbu spowalniającego na mniejszych uliczkach. Garb ten pozwoliłby na wyegzekwowanie od kierowców znaku ustąp pierwszeństwa przejazdu (to taki śmieszny żółty trójkąt bez żadnych znaczków). Interpretacja kierowców polskich wygląda następująco: tnie PROSTO do krawędzi jezdni i tam stoi, czekając na szansę włączenia się do ruchu - blokując ścieżkę (pseudościeżkę?) i czekając, aż dżentelmeni jego kalibru wpuszczą go, a ty na swoim rowerku stój i czekaj, aż władca dróg się ruszy. O ile wcześniej nie zdąży cię przejechać. Przykłady - np. ścieżka rowerowa wzdłuż ul. Dolna Wilda aż do ul. Czechosłowackiej.
Po trzecie: słupy oświetleniowe i znaki drogowe, przystanki autobusowe wkomponowane w strukturę ścieżki (pseudościeżki?). Rower wg przepisów ruchu drogowego jest traktowany tak samo jak inne pojazdy, ale do tej pory nie zauważyłem jezdni z inkrustacjami w postaci słupów. Przykłady: ścieżka rowerowa na odcinku od ul. Winogrady do ul. Słowiańskiej czy przystanek autobusowy na ul. Gdyńskiej tuż przed przejazdem kolejowym. Jest tam wieczorem zwykle bardzo ciemno, a słupki podtrzymujące wiatę są umieszczone idealnie na środku ścieżki. I doskonale niewidoczne.
Po czwarte: podczas budowy nowych wiaduktów, np. wiadukt autostradowy na Dębinę, zapomina się zaprojektować ścieżkę rowerową. Mógłby to być świetny skrót z Lubonia na Starołękę. Obecnie trzeba nadłożyć kilka kilometrów aż do ulicy Hetmańskiej (poruszając się zgodnie z przepisami). Alternatywą jest poruszanie się wąziutką kładką dla pieszych na wiadukcie kolejowym (ale to złamanie prawa!).
Po piąte: tzw. zielone strzałki: interpretacja tego przepisu w wykonaniu polskiego kierowcy wygląda zwykle tak: zielona strzałka równa się zielone światło. Sam byłem świadkiem sceny na rondzie Rataje, gdzie funkcjonariusze policji zacięcie polowali na rowerzystów przejeżdżających po pasach, gdy tymczasem co rusz auta skręcające w prawo w kierunku mostu Królowej Jadwigi wbijały się na chama w tłum, nie wywołując żadnej reakcji ze strony przedstawicieli organów ścigania. Cóż, funkcjonariusz też kierowca, więc...
Inna sztandarowa lokalizacja tego typu zachowań: skręt w prawo z ul. Przepadek w al. Niepodległości. Kolejny szczególnie niebezpieczny moment to skręt na stację benzynową na ul. Hetmańskiej między ul. 28 Czerwca a Rolną. Większość kierowców wjeżdża na stację, mając głęboko w d... to, że jadące rowery po prawej stronie mają pierwszeństwo przejazdu!
Jak widać, można mnożyć i mnożyć przykłady działań ZDM. O czym to świadczy? Absolutny brak kompetencji projektantów (co jeszcze można wybaczyć) i tych, co przyklepują te potworki ze strony władz miasta (co już jest niewybaczalne). Poznań miastem know-how? Może, ale na pewno nie w kwestiach związanych z budową infrastruktury rowerowej. Tu panuje pozoranctwo i niekompetencja.
Po drugie: brak cudownego rozwiązania w postaci garbu spowalniającego na mniejszych uliczkach. Garb ten pozwoliłby na wyegzekwowanie od kierowców znaku ustąp pierwszeństwa przejazdu (to taki śmieszny żółty trójkąt bez żadnych znaczków). Interpretacja kierowców polskich wygląda następująco: tnie PROSTO do krawędzi jezdni i tam stoi, czekając na szansę włączenia się do ruchu - blokując ścieżkę (pseudościeżkę?) i czekając, aż dżentelmeni jego kalibru wpuszczą go, a ty na swoim rowerku stój i czekaj, aż władca dróg się ruszy. O ile wcześniej nie zdąży cię przejechać. Przykłady - np. ścieżka rowerowa wzdłuż ul. Dolna Wilda aż do ul. Czechosłowackiej.
Po trzecie: słupy oświetleniowe i znaki drogowe, przystanki autobusowe wkomponowane w strukturę ścieżki (pseudościeżki?). Rower wg przepisów ruchu drogowego jest traktowany tak samo jak inne pojazdy, ale do tej pory nie zauważyłem jezdni z inkrustacjami w postaci słupów. Przykłady: ścieżka rowerowa na odcinku od ul. Winogrady do ul. Słowiańskiej czy przystanek autobusowy na ul. Gdyńskiej tuż przed przejazdem kolejowym. Jest tam wieczorem zwykle bardzo ciemno, a słupki podtrzymujące wiatę są umieszczone idealnie na środku ścieżki. I doskonale niewidoczne.
Po czwarte: podczas budowy nowych wiaduktów, np. wiadukt autostradowy na Dębinę, zapomina się zaprojektować ścieżkę rowerową. Mógłby to być świetny skrót z Lubonia na Starołękę. Obecnie trzeba nadłożyć kilka kilometrów aż do ulicy Hetmańskiej (poruszając się zgodnie z przepisami). Alternatywą jest poruszanie się wąziutką kładką dla pieszych na wiadukcie kolejowym (ale to złamanie prawa!).
Po piąte: tzw. zielone strzałki: interpretacja tego przepisu w wykonaniu polskiego kierowcy wygląda zwykle tak: zielona strzałka równa się zielone światło. Sam byłem świadkiem sceny na rondzie Rataje, gdzie funkcjonariusze policji zacięcie polowali na rowerzystów przejeżdżających po pasach, gdy tymczasem co rusz auta skręcające w prawo w kierunku mostu Królowej Jadwigi wbijały się na chama w tłum, nie wywołując żadnej reakcji ze strony przedstawicieli organów ścigania. Cóż, funkcjonariusz też kierowca, więc...
Inna sztandarowa lokalizacja tego typu zachowań: skręt w prawo z ul. Przepadek w al. Niepodległości. Kolejny szczególnie niebezpieczny moment to skręt na stację benzynową na ul. Hetmańskiej między ul. 28 Czerwca a Rolną. Większość kierowców wjeżdża na stację, mając głęboko w d... to, że jadące rowery po prawej stronie mają pierwszeństwo przejazdu!
Jak widać, można mnożyć i mnożyć przykłady działań ZDM. O czym to świadczy? Absolutny brak kompetencji projektantów (co jeszcze można wybaczyć) i tych, co przyklepują te potworki ze strony władz miasta (co już jest niewybaczalne). Poznań miastem know-how? Może, ale na pewno nie w kwestiach związanych z budową infrastruktury rowerowej. Tu panuje pozoranctwo i niekompetencja.
- 11 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
9 głosów
-
Przeszkadzają mi rowerowe buble w Poznaniu
mihau_2
13.10.09, 20:43
Jaki wiadukt autostradowy? Jaki wiadukt kolejowy? To są mosty!!Zbytnie przestrzeganie prawa na rowerze szkodzi - jakie nielegalneprzejeżdżanie mostem kolejowym?! Z krzesła omal nie spadłem. »
-
Przeszkadzają mi rowerowe buble w Poznaniu
bimota
13.10.09, 22:28
To garby i strzalki winne czy policja albo samochodziarze ?? A ty samochodemjezdzisz ? Im tez przysluguja prawa... Co do slupkow na jezdniach ta sa, anawet roznego rodzaju wysepki z »
-
Przeszkadzają mi rowerowe buble w Poznaniu
dzejpi91
13.10.09, 23:41
Warto także wspomnieć o ścieżce rowerowej na ul. Bukowskiej. Owszem, jest wyasfaltowana, ale co rusz przecina się z chodnikiem przy przystankach. ciągle można spotkć pieszych, to nie zważają»
Najczęściej czytane24 htydzień


