Nieświęta trójca na Ringu Stuebbena

* dr Andreas Billert - specjalista w dziedzinie rewitalizacji miast, pracował m.in. w Lubece i Frankfurcie nad Odrą.
26.11.2008 , aktualizacja: 26.11.2008 21:58
A A A Drukuj
Zamiar rozbiórki szkoły Wellengera i budowy w tym miejscu 10-piętrowego gmachu wskazuje na brak szacunku dla dziedzictwa architektonicznego miasta i niedostatek nowoczesnej, europejskiej kultury urbanistycznej - pisze Andreas Billert*

Fot. Tomasz Kaminski / AG
Decyzję o wyburzeniu budynku przy al. Niepodległości, zbudowanego w latach 1955-56 według projektu Janusza Wellengera, oraz zamiar wzniesienia w tym miejscu 10-piętrowej siedziby Urzędu Marszałkowskiego, oznacza dla społeczności Poznania kolejną stratę, jeśli chodzi o wartości przestrzenne miasta. W szczególności oznacza dewastację wybitnego dzieła urbanistycznego, jakim jest Ring Stuebbena. Wartości tego obszaru nie trzeba szczególnie uzasadniać, gdyż uczyniono to nie tylko w ramach ocen konserwatorskich i wynikających z nich zapisów prawnych, ale również w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Miasta Poznania.

Zapisy tego przyjętego przez radnych dokumentu mówią o szczególnej wartości: "Zespołu urbanistyczno-architektonicznego tzw. Ringu Stübbena (w miejscu rozebranych fortyfikacji) - pierścienia promenad nowej obwodnicy i starej ulicy wałowej".

Wśród cennych obiektów na Ringu Stübbena Studium wymienia m.in. zespół koszarowy w rejonie ulicy Kościuszki, jak i usytuowany w pobliżu lokalizacji szkoły Janusza Wellengera - Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan.

Mamy więc do czynienia z wyjątkowo bogatą i złożoną przestrzenią o wybitnych wartościach zabytkowych i przestrzenno-urbanistycznych. Studium wymienia równocześnie wyznaczniki gabarytów zabudowy Ringu. Właśnie gabaryty wzniesionych w przeszłości obiektów wyznaczają dzisiaj jego pożądaną skalę.

Z tej racji autorzy Studium nie omieszkali wskazać na późniejsze zakłócenia: "Niestety w obrębie tej strefy powstało również kilka współczesnych budynków wysokich, które konkurują z istniejącymi historycznymi dominantami, niszcząc ład przestrzenny charakterystyczny dla centrum miasta. Dotyczy to przede wszystkim zespołu wieżowców przy ulicy Piekary, przy ulicy Św. Marcin i budynki hotelowe przy ulicy Solnej i al. Niepodległości".

Nie uwzględniono przy tym kolejnej dewastacji obszaru, przy Cytadeli, gdzie ostatnio powstał wysoki budynek mieszkalny, zbudowany przez dewelopera. Budynek mocno zakłócający ład przestrzenny w tej okolicy.

O ile hotel Polonez powstał w okresie realnego socjalizmu i realizacji pseudomodernistycznego mitu "nowego socjalistycznego miasta", to wspomniany kompleks mieszkaniowy u podnóża Cytadeli zbudowano już w odmiennym kontekście historycznym. Dlatego nie przynosi chwały naszym poznańskim politykom. Teraz historia ma się powtórzyć. Tym razem w wykonaniu instytucji publicznej - Urzędu Marszałkowskiego.

Z cytowanych wyżej uwarunkowań Studium, wynika, że w tej akurat sprawie autorzy dokumentu dobrze wykonali swe zadanie. Napisali wyraźnie: " Zasady uzupełniające dla terenu położonego w paśmie Ringu Stübbena: należy lokalizować zabudowę utrzymującą charakter i gabaryty istniejących gmachów miejskich".

Zamiar rozbiórki szkoły Wellengera i budowy w tym miejscu 10-piętrowego gmachu wskazuje nie tylko na brak szacunku dla dziedzictwa architektonicznego miasta, ale również brak nowoczesnej, europejskiej kultury urbanistycznej. Jest ona dziś nierozerwalnie związana z zasadą zrównoważonego i trwałego rozwoju. Już od początku lat 70. ub. wieku, urbanistyka europejska realizowana jest na zasadzie poszanowania istniejących zasobów budowlanych, ich restrukturyzacji, odnowy i adaptacji, i to niezależnie od ich wartości historycznej, czy artystycznej. Z tej też racji np. w Berlinie większość ważnych instytucji publicznych została po 1990 roku zlokalizowana w już istniejących budynkach, drogą ich odnowy i adaptacji.

Od instytucji publicznych należałoby bowiem oczekiwać, że będą realizowały politykę zrównoważonego rozwoju, poszanowania dla tożsamości przestrzeni miejskiej oraz że będą przodowały w polityce recyklingu zasobów budowlanych.

Chyba że uznamy, iż instytucje polityczne stoją ponad tymi zasadami. W tej sytuacji nowy budynek Urzędu Marszałkowskiego dołączy do dwóch stojących opodal wieżowców: hotelu z wielkiej płyty - symbolu politycznej arogancji socjalistycznej urbanistyki, oraz mieszkalnego wieżowca na pobliskim miejskim "klinie zieleni" - symbolu arogancji prywatnego rynku budowlanego. Nie święta byłaby to trójca.

Tytuł i skróty od redakcji

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos