Opinia: Dziś latamy z Ławicy, jutro z Krzesin
17.02.2012
, aktualizacja: 17.02.2012 10:19
Krzesiny to najlepsza lokalizacja dla nowego poznańskiego portu lotniczego. Powinniśmy już zacząć o niej rozmawiać, by za 15-25 lat - wzorem Berlina - świętować wielkie przenosiny - pisze Paweł Sowa*.
ZOBACZ TAKŻE
- Dokąd sięga strefa wokół Ławicy? (23-02-12, 16:37)
- Tną ceny. Z Poznania do Warszawy taniej LOT-em niż koleją (21-02-12, 07:00)
- Tysiące odciętych od sieci. Tesat przeprasza za awarię (17-02-12, 12:45)
- Czy Ławica połączy siły z innym lotniskiem? (10-02-12, 07:00)
- Ruch na Ławicy wystrzelił w górę! (08-02-12, 11:11)
Z zaciekawieniem zapoznaliśmy się z pomysłami na nowe lotnisko cywilne dla Poznania i Wielkopolski. Jako stowarzyszenie, które przez kilka lat zabiegało o szerokie otwarcie na świat i rozwój poznańskiego portu lotniczego w ramach akcji "Chcemy latać z Poznania!", a obecnie prowadzi klub "Latamy z POZnania!", postanowiliśmy zabrać głos w tej sprawie.
Rekordowy wzrost
Ostatnie lata są dla Ławicy - oraz innych portów regionalnych - rekordowe pod każdym względem. Wbrew wszelkim pesymistom i malkontentom nastąpił imponujący rozwój, ujawniający się przede wszystkim we wzroście liczby odprawianych pasażerów. Jego motorem były nowe, bezpośrednie połączenia lotnicze, obsługiwane w dużej mierze przez przewoźników niskokosztowych.
Polacy pokochali latanie ze swoich lotnisk. Ruch zwiększył się trzykrotnie! Polska stała się bardziej dostępna dla przybyszów z zewnątrz. W miastach posiadających porty lotnicze pojawili się nowi turyści i nowe możliwości zarobku dla lokalnej gospodarki - np. w samym Poznaniu hostele powstawały w ostatnich latach jak grzyby po deszczu i mamy ich dzisiaj kilkadziesiąt.
Marzenia stały się rzeczywistością
Kto z nas pamięta, że jeszcze kilka lat temu o bezpośrednich połączeniach do tak atrakcyjnych miast Europy jak Barcelona, Londyn, Madryt czy Rzym, mogliśmy tylko sobie pomarzyć. Jedyną alternatywą była zawsze męcząca i kosztowna wyprawa do Warszawy lub Berlina. Rozkład lotów Ławicy mieścił się na małym skrawku papieru, oferta była słaba, pasażerowie wybierali siłą rzeczy wspomniane wcześniej lotniska. W 2006 roku nasze stowarzyszenie szacowało liczbę "uciekających pasażerów" z powodu braku oferty na nawet milion osób rocznie.
Pięć lat później (2011 rok) poznańskie lotnisko odprawiło prawie 1,5 miliona podróżnych, kusząc ich ofertą kilkudziesięciu bezpośrednich połączeń lotniczych, zarówno w ruchu regularnym, jak i czarterowym. Jak wielki jest to skok, można się przekonać, spoglądając w statystyki z 2004 roku (kiedy weszła w życie tzw. konwencja otwartego nieba, dająca zielone światło do rozwoju lotnisk regionalnych) - liczba odprawionych pasażerów wynosiła wtedy niecałe 400 tysięcy! Z Ławicy korzystają nie tylko mieszkańcy Wielkopolski, ale także goście z innych regionów czy nawet mieszkańcy samej Warszawy. Oferta jest na tyle kusząca, że opłaca się tym osobom rozpocząć swoją podróż właśnie w Poznaniu.
Potencjał jest cały czas ogromny, pomimo solidnego wzrostu. Brakuje jeszcze kilkunastu ważnych kierunków (przez co duża część pasażerów nadal nam ucieka), lecz wszystko wygląda na dobrej drodze i czeka nas zapewne niejedna niespodzianka. Cały wzrost w latach ubiegłych dokonał się w bardzo trudnym otoczeniu konkurencyjnym - Poznań ma spośród największych miast Polski najlepszą komunikację alternatywną do Berlina i Warszawy, co nie ułatwia pracy przy ściąganiu nowych połączeń lotniczych. Tym bardziej imponują wyniki Ławicy i pokazują drzemiące w Poznaniu i Wielkopolsce możliwości. To pole do wykorzystania przez nas samych - ostatnie lata pokazały, że nie musimy być żywicielem i dawcą pasażerów dla innych portów. Możemy i powinniśmy dbać o swój własny interes gospodarczy. Dla nas jest to powód do dumy - wszystkie nasze przewidywania z czasów akcji "Chcemy latać z Poznania!" stały się faktem, a najważniejsze brzmiało: jeśli stworzy się dobrą ofertę, ludzie będą z niej korzystać!
Lotnisko blisko - Babimost do lamusa
Dostępność komunikacyjna danego ośrodka bardzo często decyduje o jego pozycji gospodarczej. We współczesnym świecie najważniejszą rolę w zakresie szybkiego transportu odgrywają połączenia lotnicze. Są przysłowiowym oknem na świat - umożliwiają kontakty gospodarcze i biznesowe, generują ruch turystyczny, wreszcie zaspokajają potrzeby prywatne mieszkańców w zakresie ich podróży, jakich dokonują. Czas jest ważny, dlatego lotniska znajdują się w większości przypadków w pobliżu dużych miast. To też jeden z powodów, dlaczego Berlin zafundował sobie nowe lotnisko praktycznie na terytorium jednego z obecnie używanych (Schoenefeld), zamiast wynosić się chociażby 70 km dalej. W tym kontekście pomysły stworzenia lotniska dla Poznania w Babimoście czy Pile można odłożyć na półkę jako przekreślenie dotychczasowej pracy, pieniędzy i wysiłku włożonego w rozwój.
Kierunek Krzesiny
Nie wszyscy są zadowoleni z rozbudowy Ławicy (to samo jest w Berlinie, w miejscu gdzie kończone są prace nad nowym lotniskiem). W chwili obecnej, w której drugie lotnisko poznańskie (Krzesiny) jest zamknięte dla ruchu cywilnego, wydaje się, że było to jedyne sensowne wyjście. Nie przekreśla ono przenosin portu pasażerskiego do Krzesin, jednak spełnione muszą zostać dwa warunki. Pierwszy to wzrost liczby pasażerów ponad zakładaną obecnie przepustowość Ławicy, drugi to zmiana lokalizacji bardzo kontrowersyjnej bazy F16. Paradoksalnie szybki rozwój Ławicy wymusi decyzje o przeniesieniu ruchu w inne miejsce.
Obecność lotniska wojskowego w sercu prawie milionowej aglomeracji obejmującej samo miasto Poznań, jak i powiat poznański nie jest, delikatnie mówiąc, najlepszym pomysłem. Nawet jeśli mało zasadne są protesty nowych mieszkańców, którzy pojawili się w okolicy, mając świadomość tego, gdzie się budują. Tymczasem loty cywilne generują o wiele mniejsze emisje hałasu, przenosząc zatem lotnisko z Ławicy do Krzesin, poprawilibyśmy komfort akustyczny całego miasta, eliminując przy tym społeczne kontrowersje i napięcia (oraz oszczędzając pieniądze z tytułu odszkodowań). W naszej opinii jest to ogromnie trudne zadanie, jednak wymagające podjęcia dyskusji i działań w najbliższych latach.
Wspomniane wcześniej lotnisko w Babimoście mogłoby się przymierzyć prędzej do bycia nową bazą F16 - wojskowi mieliby wygodny i szybki dojazd autostradą do swojego miejsca pracy. Jeszcze lepiej to zadanie spełniłby Powidz.
Zalety Krzesin jako lotniska pasażerskiego są nie do podważenia. Są blisko miasta, autostrady i linii kolejowej. Ich używanie oznacza mniejszą uciążliwość dla mieszkańców. W tej chwili jest to naszym zdaniem najlepsza lokalizacja dla nowego poznańskiego portu lotniczego, o której powinniśmy już powoli zacząć rozmawiać, by za 15-25 lat wzorem Berlina świętować wielkie przenosiny.
Nasze miejsce na lotniczej mapie Europy
W całej Europie miasta znajdujące się w podobnej sytuacji geograficznej co Poznań (względem otoczenia konkurencyjnego), całkiem dobrze sobie radzą, zaspokajając potrzeby swoich mieszkańców i gości. Takim przykładem (w nawiasach liczba pasażerów za 2011 r.) jest Bruksela (18,7 mln) - z ogromną konkurencją największych portów kontynentu: Paryża Charles de Gaulle (60,9 mln) i Amsterdamu (49,7 mln). Do tego można dodać jeszcze Duesseldorf (20,3 mln), Kolonię (9,6 mln) i drugie lotnisko Paryża - Orly (27,1 mln). Wszystkie te lotniska dzieli od Brukseli mniej niż 300 km, doskonała sieć autostrad oraz szybkich linii kolejowych.
Ktoś stwierdzi - no tak, Bruksela, siedziba Unii Europejskiej, gdzie tu porównanie z Poznaniem? Weźmy zatem niemiecki Stuttgart (9,5 mln) - wynik całkiem niezły, skoro dzieli go od większych niecałe 200 km: Frankfurtu (56,4 mln), Monachium (37,7 mln) i Zurychu (24,3 mln). Można? Można, i to całkiem dobrze.
Berlin i Warszawa?
Poznań ma potencjał na generowanie dużego ruchu pasażerskiego. Jest w stanie zaspokoić potrzeby podróżnicze zdecydowanej większości mieszkańców regionu. Musi tylko konsekwentnie pracować nad polepszaniem własnej oferty w tym zakresie. Nie może i nie powinien liczyć na innych, w tym swoich najbliższych dużych sąsiadów: Berlin i Warszawę. Może jedynie korzystać z nich na zasadzie dopełnienia oferty.
Rekordowy wzrost
Ostatnie lata są dla Ławicy - oraz innych portów regionalnych - rekordowe pod każdym względem. Wbrew wszelkim pesymistom i malkontentom nastąpił imponujący rozwój, ujawniający się przede wszystkim we wzroście liczby odprawianych pasażerów. Jego motorem były nowe, bezpośrednie połączenia lotnicze, obsługiwane w dużej mierze przez przewoźników niskokosztowych.
Polacy pokochali latanie ze swoich lotnisk. Ruch zwiększył się trzykrotnie! Polska stała się bardziej dostępna dla przybyszów z zewnątrz. W miastach posiadających porty lotnicze pojawili się nowi turyści i nowe możliwości zarobku dla lokalnej gospodarki - np. w samym Poznaniu hostele powstawały w ostatnich latach jak grzyby po deszczu i mamy ich dzisiaj kilkadziesiąt.
Marzenia stały się rzeczywistością
Kto z nas pamięta, że jeszcze kilka lat temu o bezpośrednich połączeniach do tak atrakcyjnych miast Europy jak Barcelona, Londyn, Madryt czy Rzym, mogliśmy tylko sobie pomarzyć. Jedyną alternatywą była zawsze męcząca i kosztowna wyprawa do Warszawy lub Berlina. Rozkład lotów Ławicy mieścił się na małym skrawku papieru, oferta była słaba, pasażerowie wybierali siłą rzeczy wspomniane wcześniej lotniska. W 2006 roku nasze stowarzyszenie szacowało liczbę "uciekających pasażerów" z powodu braku oferty na nawet milion osób rocznie.
Pięć lat później (2011 rok) poznańskie lotnisko odprawiło prawie 1,5 miliona podróżnych, kusząc ich ofertą kilkudziesięciu bezpośrednich połączeń lotniczych, zarówno w ruchu regularnym, jak i czarterowym. Jak wielki jest to skok, można się przekonać, spoglądając w statystyki z 2004 roku (kiedy weszła w życie tzw. konwencja otwartego nieba, dająca zielone światło do rozwoju lotnisk regionalnych) - liczba odprawionych pasażerów wynosiła wtedy niecałe 400 tysięcy! Z Ławicy korzystają nie tylko mieszkańcy Wielkopolski, ale także goście z innych regionów czy nawet mieszkańcy samej Warszawy. Oferta jest na tyle kusząca, że opłaca się tym osobom rozpocząć swoją podróż właśnie w Poznaniu.
Potencjał jest cały czas ogromny, pomimo solidnego wzrostu. Brakuje jeszcze kilkunastu ważnych kierunków (przez co duża część pasażerów nadal nam ucieka), lecz wszystko wygląda na dobrej drodze i czeka nas zapewne niejedna niespodzianka. Cały wzrost w latach ubiegłych dokonał się w bardzo trudnym otoczeniu konkurencyjnym - Poznań ma spośród największych miast Polski najlepszą komunikację alternatywną do Berlina i Warszawy, co nie ułatwia pracy przy ściąganiu nowych połączeń lotniczych. Tym bardziej imponują wyniki Ławicy i pokazują drzemiące w Poznaniu i Wielkopolsce możliwości. To pole do wykorzystania przez nas samych - ostatnie lata pokazały, że nie musimy być żywicielem i dawcą pasażerów dla innych portów. Możemy i powinniśmy dbać o swój własny interes gospodarczy. Dla nas jest to powód do dumy - wszystkie nasze przewidywania z czasów akcji "Chcemy latać z Poznania!" stały się faktem, a najważniejsze brzmiało: jeśli stworzy się dobrą ofertę, ludzie będą z niej korzystać!
Lotnisko blisko - Babimost do lamusa
Dostępność komunikacyjna danego ośrodka bardzo często decyduje o jego pozycji gospodarczej. We współczesnym świecie najważniejszą rolę w zakresie szybkiego transportu odgrywają połączenia lotnicze. Są przysłowiowym oknem na świat - umożliwiają kontakty gospodarcze i biznesowe, generują ruch turystyczny, wreszcie zaspokajają potrzeby prywatne mieszkańców w zakresie ich podróży, jakich dokonują. Czas jest ważny, dlatego lotniska znajdują się w większości przypadków w pobliżu dużych miast. To też jeden z powodów, dlaczego Berlin zafundował sobie nowe lotnisko praktycznie na terytorium jednego z obecnie używanych (Schoenefeld), zamiast wynosić się chociażby 70 km dalej. W tym kontekście pomysły stworzenia lotniska dla Poznania w Babimoście czy Pile można odłożyć na półkę jako przekreślenie dotychczasowej pracy, pieniędzy i wysiłku włożonego w rozwój.
Kierunek Krzesiny
Nie wszyscy są zadowoleni z rozbudowy Ławicy (to samo jest w Berlinie, w miejscu gdzie kończone są prace nad nowym lotniskiem). W chwili obecnej, w której drugie lotnisko poznańskie (Krzesiny) jest zamknięte dla ruchu cywilnego, wydaje się, że było to jedyne sensowne wyjście. Nie przekreśla ono przenosin portu pasażerskiego do Krzesin, jednak spełnione muszą zostać dwa warunki. Pierwszy to wzrost liczby pasażerów ponad zakładaną obecnie przepustowość Ławicy, drugi to zmiana lokalizacji bardzo kontrowersyjnej bazy F16. Paradoksalnie szybki rozwój Ławicy wymusi decyzje o przeniesieniu ruchu w inne miejsce.
Obecność lotniska wojskowego w sercu prawie milionowej aglomeracji obejmującej samo miasto Poznań, jak i powiat poznański nie jest, delikatnie mówiąc, najlepszym pomysłem. Nawet jeśli mało zasadne są protesty nowych mieszkańców, którzy pojawili się w okolicy, mając świadomość tego, gdzie się budują. Tymczasem loty cywilne generują o wiele mniejsze emisje hałasu, przenosząc zatem lotnisko z Ławicy do Krzesin, poprawilibyśmy komfort akustyczny całego miasta, eliminując przy tym społeczne kontrowersje i napięcia (oraz oszczędzając pieniądze z tytułu odszkodowań). W naszej opinii jest to ogromnie trudne zadanie, jednak wymagające podjęcia dyskusji i działań w najbliższych latach.
Wspomniane wcześniej lotnisko w Babimoście mogłoby się przymierzyć prędzej do bycia nową bazą F16 - wojskowi mieliby wygodny i szybki dojazd autostradą do swojego miejsca pracy. Jeszcze lepiej to zadanie spełniłby Powidz.
Zalety Krzesin jako lotniska pasażerskiego są nie do podważenia. Są blisko miasta, autostrady i linii kolejowej. Ich używanie oznacza mniejszą uciążliwość dla mieszkańców. W tej chwili jest to naszym zdaniem najlepsza lokalizacja dla nowego poznańskiego portu lotniczego, o której powinniśmy już powoli zacząć rozmawiać, by za 15-25 lat wzorem Berlina świętować wielkie przenosiny.
Nasze miejsce na lotniczej mapie Europy
W całej Europie miasta znajdujące się w podobnej sytuacji geograficznej co Poznań (względem otoczenia konkurencyjnego), całkiem dobrze sobie radzą, zaspokajając potrzeby swoich mieszkańców i gości. Takim przykładem (w nawiasach liczba pasażerów za 2011 r.) jest Bruksela (18,7 mln) - z ogromną konkurencją największych portów kontynentu: Paryża Charles de Gaulle (60,9 mln) i Amsterdamu (49,7 mln). Do tego można dodać jeszcze Duesseldorf (20,3 mln), Kolonię (9,6 mln) i drugie lotnisko Paryża - Orly (27,1 mln). Wszystkie te lotniska dzieli od Brukseli mniej niż 300 km, doskonała sieć autostrad oraz szybkich linii kolejowych.
Ktoś stwierdzi - no tak, Bruksela, siedziba Unii Europejskiej, gdzie tu porównanie z Poznaniem? Weźmy zatem niemiecki Stuttgart (9,5 mln) - wynik całkiem niezły, skoro dzieli go od większych niecałe 200 km: Frankfurtu (56,4 mln), Monachium (37,7 mln) i Zurychu (24,3 mln). Można? Można, i to całkiem dobrze.
Berlin i Warszawa?
Poznań ma potencjał na generowanie dużego ruchu pasażerskiego. Jest w stanie zaspokoić potrzeby podróżnicze zdecydowanej większości mieszkańców regionu. Musi tylko konsekwentnie pracować nad polepszaniem własnej oferty w tym zakresie. Nie może i nie powinien liczyć na innych, w tym swoich najbliższych dużych sąsiadów: Berlin i Warszawę. Może jedynie korzystać z nich na zasadzie dopełnienia oferty.
1
2
następne »
- 30 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Opinia: Dziś latamy z Ławicy, jutro z Krzesin
bq
17.02.12, 12:33
Ja jestem pewien, że większość mieszkańców okolic Krzesin wprost marzy o tym, by działające od 7.00 do 17.00 F-16 zostały zastąpione przez Boeingi i Airbusy latające praktycznie 24h.»
-
Opinia: Dziś latamy z Ławicy, jutro z Krzesin
olaf_mucha
18.02.12, 00:15
Brawo, bardzo dobry artykuł. Baza wojskowa na Krzesinach to błąd i należy ja stamtąd wyprowadzić.Lotnisko cywilne na Lawicy za 20 lat bedzie za małe i bez perspektyw na rozbudowę i »
-
Opinia: Dziś latamy z Ławicy, jutro z Krzesin
widi243
20.02.12, 09:09
Widać marzenia ściętej sowy, tj. głowy. ;)Za dwadzieścia lat na Krzesinach nadal będą latać F16. Wojsko nie odda tereny, w które zainwestowało miliardy złotych, bo się panu Sowie tak podoba.»
Najczęściej czytane24 htydzień




