Gdyby nie cięcia na odśnieżaniu, korków by nie było?
09.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 19:33
Pierwsze tej zimy większe opady śniegu sparaliżowały Poznań. Czy to efekt obcięcia o jedną trzecią budżetu na odśnieżanie ulic?
ZOBACZ TAKŻE
- Czarne i białe pyry w tym tygodniu dla... (11-02-12, 17:00)
- Tłok na dworcu ogromny, są opóźnienia pociągów (10-02-12, 18:15)
- Poznańskie MPK prawie najlepsze w Polsce (10-02-12, 13:45)
- Chłopiec spod lodu wraca do zdrowia (10-02-12, 09:43)
- Pucek mylił się w sprawie kontenerów. Komentarz (10-02-12, 09:00)
- Szkoły katolickie? Miasto mówi "nie" (10-02-12, 08:00)
- Jak będziemy jeździć po Poznaniu w piątek (10-02-12, 07:15)
- Czy Ławica połączy siły z innym lotniskiem? (10-02-12, 07:00)
- Nadzór budowlany: w kontenerach nie można mieszkać (09-02-12, 18:30)
- W Owińskach będzie jednak okulista! (09-02-12, 17:53)
- Gdzie jest Negra!? 400 osób szuka psa (09-02-12, 16:57)
- Grał w Poznaniu, teraz poprowadzi reprezentację Anglii (09-02-12, 15:52)
- Więcej śniegu na razie nie spadnie. Od poniedziałku - cieplej (09-02-12, 14:23)
- Napad w centrum: Biznesmen stracił 700 tys. zł (09-02-12, 11:45)
Kilka centymetrów śniegu spadło w Poznaniu w nocy ze środy na czwartek. To wystarczyło, by ruch na ulicach prawie zatrzymał się w miejscu. - Rano jechałem z Rataj na pl. Wolności. Normalnie zajęłoby mi to kwadrans, a teraz 50 minut! - opowiada Waldemar Doryń z Radio Taxi Stop.
Po ul. Jana Pawła II, Niestachowskiej czy Wyszyńskiego w żółwim tempie ciągnął się długi sznur aut. Średnia prędkość - 10 km na godz.
Śnieg utrudnił nawet pracę sądu rejonowego na Młyńskiej. - Kolega aplikant miał mieć sprawę o 9. Na swojego klienta, jadącego PKS-em z Zielonej Góry, czekał ponad dwie godziny. Jak się potem okazało, ten autobus najdłużej stał już w Poznaniu, na Bukowskiej - mówi Patrycja Kańduła z kancelarii prawniczej Wojcieszak, Basiński i wspólnicy.
Sporo było stłuczek - do godz. 18 zdarzyły się cztery wypadki i 18 kolizji. To 6-7 kolizji więcej niż w normalne zimowe dni.
ZDM od rana apelował, by poznaniacy przesiedli się do tramwajów i autobusów. Ale tu też nie obyło się bez problemów. Najpierw wykoleiły się trzy tramwaje, a po południu na Głogowskiej pękła szyna. I tramwaje utknęły tutaj na godzinę.
Pasażerowie autobusów też nie mieli lekko. Spóźnienia na niektórych liniach dochodziły do 80 minut! Problem z przejazdem miały autobusy linii T3. Skręt z Grunwaldzkiej w Promienistą był tak śliski, że kierowca ledwo dawał radę manewrować pojazdem. - Jechałem do pracy autobusem linii 57. Poruszał się bardzo wolno, bo ul. Dymka była kompletnie biała. Nie rozumiem, jak w środku lutego drogowców mógł zaskoczyć śnieg - opowiada Piotr, mieszkaniec Kobylepola.
Na zimowe utrzymanie ulic w tym roku Zarząd Dróg Miejskich ma 10 mln zł mniej niż w ubiegłym (zamiast 30-20 mln zł). - Aby spiąć budżet, musieliśmy wprowadzić sporo zmian i oszczędności - wyjaśniała jeszcze jesienią Katarzyna Bolimowska, zastępca dyrektora ZDM. W czwartek dało się to zauważyć. Na poznańskie ulice już w nocy wyjechały wszystkie 48 pługów, ubiegłej zimy jeździło ich 56. Wiele ulic rzadziej się teraz odśnieża. Z tzw. sieci strategicznej, czyli odśnieżanej w ciągu półtorej godziny od opadów śniegu, wypadło aż 30 km ulic, w tym: Koszalińska, Literacka czy fragment Wojska Polskiego.
Czy to z powodu oszczędności tak trudno się jeździło? - To nie jest kwestia oszczędności. Do godz. 11 śnieg cały czas padał, więc to, co odgarnął pług, po chwili było zasypane. Poza tym mieszanka piaskowo-solna ma mniejszą skuteczność, gdy temperatura wynosi minus 10 stopni Celsjusza - tłumaczy Dorota Wesołowska z ZDM.
Radny PiS Szymon Szynkowski vel Sęk także twierdzi, że paraliżu w mieście nie spowodowały oszczędności ZDM, ale remonty: - W tym tygodniu rozpoczął się kolejny - na Grunwaldzkiej. Pół miasta jest rozkopane, do tego spadł śnieg i jeszcze bardziej pogorszyła się sytuacja na drogach. No i mamy co mamy.
Mariusz Wiśniewski, radny PO: - Po jednym dniu trudno stwierdzić, czy jakość odśnieżania dróg jest gorsza niż w ubiegłych latach. Zwłaszcza że śniegu nie było znowu tak dużo. Moglibyśmy to odczuć, gdyby popadało przez tydzień. Drogowcy i tak mają w tym roku szczęście. Zima była wyjątkowo łagodna. Gdyby śnieg padał w grudniu i w styczniu, prawdopodobnie musielibyśmy ZDM-owi dokładać sporo pieniędzy z budżetu miasta.
Wygląda na to, że w najbliższym czasie drogowcy powrotu opadów śniegu nie muszą się obawiać. Ale ten poleży na ulicach jeszcze przez kilka dni. Temperatura do końca tego tygodnia będzie wynosić minus 7-8 stopni w ciągu dnia. W nocy mróz - nawet minus 18 stopni. Temperatura podniesie się za to na początku przyszłego tygodnia i będzie do minus 2-4 stopni w dzień.
Po ul. Jana Pawła II, Niestachowskiej czy Wyszyńskiego w żółwim tempie ciągnął się długi sznur aut. Średnia prędkość - 10 km na godz.
Śnieg utrudnił nawet pracę sądu rejonowego na Młyńskiej. - Kolega aplikant miał mieć sprawę o 9. Na swojego klienta, jadącego PKS-em z Zielonej Góry, czekał ponad dwie godziny. Jak się potem okazało, ten autobus najdłużej stał już w Poznaniu, na Bukowskiej - mówi Patrycja Kańduła z kancelarii prawniczej Wojcieszak, Basiński i wspólnicy.
Sporo było stłuczek - do godz. 18 zdarzyły się cztery wypadki i 18 kolizji. To 6-7 kolizji więcej niż w normalne zimowe dni.
ZDM od rana apelował, by poznaniacy przesiedli się do tramwajów i autobusów. Ale tu też nie obyło się bez problemów. Najpierw wykoleiły się trzy tramwaje, a po południu na Głogowskiej pękła szyna. I tramwaje utknęły tutaj na godzinę.
Pasażerowie autobusów też nie mieli lekko. Spóźnienia na niektórych liniach dochodziły do 80 minut! Problem z przejazdem miały autobusy linii T3. Skręt z Grunwaldzkiej w Promienistą był tak śliski, że kierowca ledwo dawał radę manewrować pojazdem. - Jechałem do pracy autobusem linii 57. Poruszał się bardzo wolno, bo ul. Dymka była kompletnie biała. Nie rozumiem, jak w środku lutego drogowców mógł zaskoczyć śnieg - opowiada Piotr, mieszkaniec Kobylepola.
Na zimowe utrzymanie ulic w tym roku Zarząd Dróg Miejskich ma 10 mln zł mniej niż w ubiegłym (zamiast 30-20 mln zł). - Aby spiąć budżet, musieliśmy wprowadzić sporo zmian i oszczędności - wyjaśniała jeszcze jesienią Katarzyna Bolimowska, zastępca dyrektora ZDM. W czwartek dało się to zauważyć. Na poznańskie ulice już w nocy wyjechały wszystkie 48 pługów, ubiegłej zimy jeździło ich 56. Wiele ulic rzadziej się teraz odśnieża. Z tzw. sieci strategicznej, czyli odśnieżanej w ciągu półtorej godziny od opadów śniegu, wypadło aż 30 km ulic, w tym: Koszalińska, Literacka czy fragment Wojska Polskiego.
Czy to z powodu oszczędności tak trudno się jeździło? - To nie jest kwestia oszczędności. Do godz. 11 śnieg cały czas padał, więc to, co odgarnął pług, po chwili było zasypane. Poza tym mieszanka piaskowo-solna ma mniejszą skuteczność, gdy temperatura wynosi minus 10 stopni Celsjusza - tłumaczy Dorota Wesołowska z ZDM.
Radny PiS Szymon Szynkowski vel Sęk także twierdzi, że paraliżu w mieście nie spowodowały oszczędności ZDM, ale remonty: - W tym tygodniu rozpoczął się kolejny - na Grunwaldzkiej. Pół miasta jest rozkopane, do tego spadł śnieg i jeszcze bardziej pogorszyła się sytuacja na drogach. No i mamy co mamy.
Mariusz Wiśniewski, radny PO: - Po jednym dniu trudno stwierdzić, czy jakość odśnieżania dróg jest gorsza niż w ubiegłych latach. Zwłaszcza że śniegu nie było znowu tak dużo. Moglibyśmy to odczuć, gdyby popadało przez tydzień. Drogowcy i tak mają w tym roku szczęście. Zima była wyjątkowo łagodna. Gdyby śnieg padał w grudniu i w styczniu, prawdopodobnie musielibyśmy ZDM-owi dokładać sporo pieniędzy z budżetu miasta.
Wygląda na to, że w najbliższym czasie drogowcy powrotu opadów śniegu nie muszą się obawiać. Ale ten poleży na ulicach jeszcze przez kilka dni. Temperatura do końca tego tygodnia będzie wynosić minus 7-8 stopni w ciągu dnia. W nocy mróz - nawet minus 18 stopni. Temperatura podniesie się za to na początku przyszłego tygodnia i będzie do minus 2-4 stopni w dzień.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Gdyby nie cięcia na odśnieżaniu, korków by nie ...
rockville
09.02.12, 20:15
Wyborcza narzeka jak za czasow PRL-u , dzis kazdy ma komorke i moze zadzwonic , ze bedzie w pracy godzinke pozniej. A jak sie spieszy , to przeciez mozna rowerem.»
-
Re: Gdyby nie cięcia na odśnieżaniu, korków by ni
kosztorysik
09.02.12, 20:46
Dowcipas! Rowerem!?»
-
podgrzewane elektrycznie ulice zrobić ;-)
witkowski.architekt
09.02.12, 21:27
trochę prądu i po kłopocie by było ;-)»
Najczęściej czytane24 htydzień




