Metro, "glizda" czy autobus? - czym po Pestce

Joanna Leśniewska
27.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 18:48
A A A Drukuj
Przez 15 lat po trasie PST kursowało wiele modeli tramwajów - polskie, czeskie, niemieckie i holenderskie. Ale pomysłów na tabor było co niemiara. Wyobrażacie sobie na Pestce wagony metra albo autobusy szynowe?
Helmut na linii D
Helmut na linii D
Pestka
Pestka
We wtorek mija 15 lat od uruchomienia trasy Poznańskiego Szybkiego Tramwaju. Gdy w Warszawie budowa metra była jeszcze daleko w polu, poznaniacy mogli chlubić się pierwszym w Polsce bezkolizyjnym odcinkiem komunikacji miejskiej. Po nowej trasie jako pierwszy pojechał z pasażerami 30-letni używany niemiecki tramwaj, kupiony w Duesseldorfie.

Nie tak miało być.

Wagoniki metra. Z Poznania!

Pomysły na tabor dla Pestki były barwne i zmieniały się jak w kalejdoskopie. Zawsze jednak przyświecała im idea - ma być nowocześnie.

Pierwszy etap prac przy projekcie Poznańskiego Szybkiego Tramwaju, który toczył się pod koniec lat 70., obejmował trasę od zajezdni przy ul. Trójpole do pętli przy Moście Teatralnym. Pestka miała być niezależną trasą, wtedy jeszcze nie było mowy o tym, że tramwaje będą z niej zjeżdżać na "normalne" torowiska. Ba, nie było nawet mowy o tym, że będą to tramwaje.

Według pierwszych założeń Poznański Szybki Tramwaj miał być "premetrem" - czymś pośrednim między metrem a tramwajem. Wykop Pestki został tak zaprojektowany, by w razie potrzeby można go było przykryć betonowymi płytami. Dlatego i tabor miał przypominać ten używany na liniach metra.

- Świetnie pamiętam tamte czasy, zaczynałem wtedy poznawać tajniki komunikacji miejskiej jako inżynier w MPK - opowiada Edward Leitgeber, dyrektor MPK ds. infrastruktury technicznej. - Opiniowałem projekt pojazdu 8 WE. Przypominał wagoniki metra, projektowano go specjalnie dla trasy szybkiego tramwaju w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Pojazdów Szynowych. Mieścił się tam, gdzie obecny Instytut Pojazdów Szynowych na ul. Warszawskiej - opowiada Leitgeber.

Pojazd mógł pomieścić 370 pasażerów i rozwinąć prędkość 90 km na godz. Niestety, skończyło się na koncepcji, do produkcji nie doszło. Pestka była co prawda projektowana w taki sposób, żeby mogły po niej jeździć wagony metra, ale po zawieszeniu prac nad 8 WE pojawiły się inne pomysły.

Poznański Szybki... Autobus?

Na początku lat 90. rozważano puszczenie po trasie Pestki autobusów szynowych. Produkcję tych pojazdów, napędzanych silnikami Diesla i przystosowanych do torów kolejowych, już wtedy planowały uruchomić poznańskie ZNTK.

Zwolennicy pomysłu przekonywali, że dzięki temu można zmniejszyć koszty inwestycji nawet o jedną trzecią, bo odpadnie budowa trakcji i doprowadzenie energii. A pieniędzy brakowało.

Za takim rozwiązaniem przemawiał też fakt, że autobusy szynowe mogłyby "nocować' w lokomotywowniach PKP i nie trzeba by budować dla nich zajezdni. Ostatecznie pomysł upadł - z obawy przed snującymi się w wykopie spalinami.

Jak nie autobus szynowy, to może zwykły autobus? Latem 1995 r. do Poznania przyjechali przedstawiciele firmy brytyjskiej First Bus. Proponowali, by na trasie Poznańskiego Szybkiego Tramwaju jeździły... niskopodłogowe autobusy. Oferta spotkała się z umiarkowanym zainteresowaniem władz Poznania, a Jerzy Babiak, ówczesny dyrektor MPK, uznał pomysł za żenujący.

Zwłaszcza że na początku lat 90. coraz częściej mówiono, że po trasie PST powinny jeździć tramwaje. Babiak zasugerował, by Pestka nie była osobnym systemem: żeby tramwaje przy moście Teatralnym zjeżdżały z estakady i jechały dalej w miasto.

Tramwaj, ale jaki? Początkowo do obsługi trasy PST proponowano pojazd 105 N/2, popularnie zwany "glizdą". Pomysł i prototyp powstał w zakładach HCP w 1995 r. Jak wyglądała "glizda"? Wyobraźcie sobie dwie "sto piątki" z czasów Gierka połączone niskopodłogowym członem. Trójczłonowy tramwaj nigdy jednak nie wszedł do produkcji seryjnej ze względu na dużą awaryjność. - Prototyp początkowo kursował trasą Pestki, ale krótko, bo często się psuł. Zdarzało się, że paliły się w nim przewody, więc dość szybko skończył karierę i nie doczekał się seryjnej produkcji - opowiada Jan Firlik, wicedyrektor MPK.

Nowa trasa - robimy rewolucję!

Poznański Szybki Tramwaj był nowością na skalę kraju, więc władze miasta kombinowały, by na otwarcie trasy pokazać się z nowym taborem. - Szykowaliśmy coś, co byłoby prawdziwym przełomem - pierwsze w Polsce niskopodłogowe tramwaje. Przetarg rozstrzygnięto w 1996 r. Wygrało konsorcjum czeskiej Tatry i HCP. Niestety producent spóźnił się z dostawą i pierwszego dnia na trasę Pestki tatry nie wyjechały. Ale dzięki temu producent musiał miastu zapłacić odszkodowanie. Efekt był taki, że dwa tramwaje dostaliśmy w prezencie - opowiada Jerzy Babiak.

Trasa gotowa, tatry spóźnione, co robić? Ratunkiem okazały się 30-letnie niemieckie tramwaje z demobilu. Kilka miesięcy przed uruchomieniem Pestki Poznań kupił w Duesseldorfie "helmuty" z charakterystycznymi żarówkami bez kloszy pod sufitem. Wicedyrektor MPK Jan Firlik przestrzegał wtedy na antenie poznańskiego TVP, aby mieszkańcy nie wykręcali ich, bo z powodu różnicy napięcia w domach i tak nie będą świeciły.

"Helmut", czyli duewag GT8, był tramwajem, który przetarł innym pojazdom "pestkowy" szlak. To on jako pierwszy 30 stycznia 1997 r. przewiózł pasażerów tą trasą.

Do dworca dojadą solarisy

Po uruchomieniu Poznańskiego Szybkiego Tramwaju po trasie jeździły wszystkie modele tramwajów: także najbardziej charakterystyczne "sto piątki". Pestka szybko stała się bardzo popularna i pasażerowie w tramwajach 105 N jeździli ściśnięci jak sardynki. Pojawił się więc pomysł, by puszczać tzw. trójskłady, czyli trzy połączone wagony. Takie rozwiązania stosowało wiele miast, np. Kraków. Okazało się jednak, że długie tramwaje mogłyby jeździć trasą Pestki, ale miałyby problem z wyjazdem na poznańskie ulice. Przystanki w mieście były zbyt krótkie.

Obok "sto piątek" po Pestce kursowały też żółte "holendry" z Amsterdamu, które Poznań kupił na początku lat 90. Te z kolei okazały się zbyt wąskie, z trudem się do nich wsiadało, a w środku nie mieściły się wózki dziecięce. Długo więc na Pestce nie pojeździły. Za to po poznańskich ulicach kursowały bardzo długo - aż 20 lat. Pożegnaliśmy się z nimi dopiero latem ub.r.

Dwa lata temu z Pestką pożegnały się tatry, bo miały za dużo awarii. A jedna popsuta tatra blokowała od razu dziesiątki innych tramwajów. Dziś czeskie tramwaje możemy spotkać na trasie "trzynastki".

Przełomem były nowoczesne siemensy combino. Do Poznania trafiły pod koniec 2003 r. - od razu na trasę PST. - Są bardzo pojemne i mają szerokie drzwi. Były idealne na tę trasę, bo pasażerowie mogli szybko wsiadać i wysiadać, a my na przystankach nie traciliśmy zbyt wiele czasu. Do tego są całkowicie niskopodłogowe, bardzo wygodne dla niepełnosprawnych i rodziców z wózkami - wyjaśnia Firlik.

W styczniu 2011 r. pasażerowie Pestki jako pierwsi mogli porządnie przetestować zupełnie nowy polski tramwaj - solaris tramino. Srebrno-czerwony prototyp najpierw pojawił się na linii "14" kursującej z os. Sobieskiego na Górczyn. Dziś poznaniaków wożą już tramino w tradycyjnych żółto-zielonych barwach. Wkrótce pojawią się na przedłużonej trasie Pestki - odcinek do dworca kolejowego ma być gotowy pod koniec roku.

Przyślijcie zdjęcia z początków Pestki!

30 i 31 stycznia 1997 r. trasą Poznańskiego Szybkiego Tramwaju przejechali pierwsi pasażerowie. Pierwsze, bezpłatne przejazdy były zwieńczeniem ponad 16-letniej budowy trasy. Pamiętacie to jeszcze? A może uwieczniliście to na fotografiach? Razem z MPK chcemy powspominać te chwile. Czekamy na wasze zdjęcia. Przyślijcie je nam na adres: pestka@poznan.agora.pl. 31 stycznia, w 15. rocznicę uruchomienia PST, na stronie internetowej poznan.gazeta.pl opublikujemy galerię zdjęć Pestki. Autorzy najpiękniejszych fotografii dostaną od nas upominki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów