Stróżniak Marian (1954-2007)

Agata Jankowiak
08.03.2010 , aktualizacja: 08.03.2010 15:35
A A A Drukuj
Marian Stróżniak
Marian Stróżniak
Być może dla świata byłeś tylko człowiekiem,

ale dla niektórych ludzi byłeś całym światem.

(Gabriel Garc~a Márquez)

Postanowiłam napisać to krótkie wspomnienie z powodu nieustającej pamięci o bardzo dobrym człowieku - Marianie Stróżniaku, którego miałam zaszczyt poznać.

12 lutego 2007 r. Jego Życie zatrzymało się. Szalona pustka zapanowała w rodzinnym mieszkaniu. Pozostały tylko martwe rzeczy: ulubiony fotel, granatowe laczki, buty, ubrania, zielony kubek do kawy, dokumenty, historyczne książki, które lubił czytać, narzędzia, wędki oraz cała pufa fotografii ze wspaniałymi wędkarskimi zdobyczami z rodzinnych wyjazdów na ryby. Pustka ta jest przepełniona wspomnieniami Jego Osoby. Jego dobroci, sympatycznego usposobienia, uśmiechu, entuzjastycznych powitań wchodzących do mieszkania gości, dowcipnych ripost i prostych, ale najlepszych życiowych rad! Nie sposób jednak pustki tej całkowicie wypełnić... Tak ujął to Józef Tischner: W momencie śmierci bliskiego, uderza człowieka świadomość niczym nie dającej się zapełnić pustki. I dokładnie tak jest...

Wszyscy wiemy, że ten dzień kiedyś nadejdzie. On też wiedział. Ale tajemnicą pozostanie czy przeczuwał, że to "już"? Czy powiedział swoim bliskim wszystko to, czego nie zdążył wyrazić wcześniej?

Pan Marian ofiarował swoje 52 lata życia - Rodzinie. Najpierw oczywiście jako syn, brat, kuzyn... Od 1980 roku jako mąż, a potem już głównie jako troskliwy i kochający Tata.

W sierpniu 1981 roku przyszedł na świat jego pierwszy syn - Adam, a dwa lata później, w lipcu roku 1983, drugi syn - Tomasz. Sądzę, że zarówno pierwszy jak i drugi wiele swemu ojcu zawdzięczają. Ich pamięć o Nim wyraża się w obecności na Mszach Świętych w intencji Jego duszy oraz częstym nawiedzaniu cmentarza w Kaźmierzu Wielkopolskim, na którym został pochowany dnia 16 lutego 2007 r.

Nie do mnie należy ocena, jakim był mężem i ojcem... Ale patrząc na cierpienie Jego Synów po stracie Taty i galerię zdjęć tworzoną po śmierci męża przez Jego żonę Reginę, mogę chyba pokusić się o szczere stwierdzenie, że WSPANIAŁYM! Z pewnością był zawsze skromny, uprzejmy, uczynny i bezinteresowny. Potrafił z łatwością zjednywać sobie ludzi i trwale zyskiwać ich sympatię. Prawdopodobnie wynikało to po prostu z Jego życzliwości wobec innych, otwartości na nich i z niezwykłej pogody ducha.

Jako, że Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych - Pan Marian Stróżniak nadal żyje. Niestety już nie pośród nas, na tej ziemi, ale w nas i w naszych sercach. Również w tym, co zdołał zrobić, zdobyć i zbudować.

Osobiście uważam śmierć za powrót do Boga. Wierzę, że On do Boga wrócił i szczęśliwy siedzi teraz przy niebiańskim stole, wraz ze swoimi rodzicami, krewnymi i przyjaciółmi. Jest w domu Boga, a my, po ludzku za nim tęsknimy...

Trzeba sobie zdać sprawę z tego, że każda śmierć osób z naszego otoczenia jest z pewnością jakimś przekazem. Co zatem według mnie śmierć ma do powiedzenia nam, żywym? Mówi, że życie ziemskie jest ograniczone w czasie, że przemijamy. Przypomina, że i nasze dni są policzone. Dlatego sądzę, że musimy bardziej cenić czas. Zwłaszcza czas, który dane jest nam spędzić z bliskimi nam ludźmi i z tymi, których kochamy. Przepięknie pisał o tym Jan Twardowski w znanym wierszu pod tytułem Śpieszmy się:

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna

zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście (...)

chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć

kochamy wciąż za mało i stale za późno (...)

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą

i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości

czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą



Wspomnienie to dedykuję całej rodzinie i bliskim Drogiego Zmarłego, a w szczególny sposób Tomaszowi Stróżniakowi.

Tomku! W toku codziennych spraw nie potrafię znaleźć słów, aby wyrazić swoje współczucie i nieustanną pamięć o Twoim Tacie. Ale wiedz, że we mnie również pozostały niezatarte wspomnienia z Nim związane.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów