Abramowicz Marian Cezary (1934- 1997)
08.03.2010
, aktualizacja: 08.03.2010 14:17
29 października 2009 r. obchodziłby 75. urodziny, pewnie u siebie, w drewnianej leśniczówce-pustelni pobudowanej przez pradziada Andrzeja, na skraju lasu, po cichu - jak to On. Poeta, prozaik i nade wszystko skromny, bardzo uczynny Człowiek, który cierpliwie słuchał i wpatrywał się uważnie, nie chcąc niczego uronić ze spotkania i rozmowy. Łagodny, liryczny, nie nachalny, nade wszystko szanujący drugiego z całym jego bagażem i słabościami...A jak starannie pisał listy, ile wkładał weń serca i polotu... Szkoda, że nie żyje ks. Kazimierz Jacaszek, wicedyrektor Wydawnictwa Pallotinum, który korespondował z Czarkiem. Z otoczenia i wspomnień wyłuskiwał strzępy nadziei (pisanej z dużych liter), zwyczajne dobro i solidarność z każdym cierpiącym i tym, który próbuje ratować w biedzie. Do tego wszystko zbierał, także bilety, rachunki, jakieś zapiski, pedantycznie, żeby nic nie przepadło...Trochę już zapomniany, chociaż jego teksty tłumaczono na bułgarski, hiszpański i serbo-chorwacki i wydał przecież ponad 10 książek!
Cezary, Czarek - tak go nazywaliśmy - urodził się w Białobłotach, w pow. pleszewskim. Szybko został sierotą (w 1937 zmarł ojciec, Franciszek, w następnym roku matka Stanisława, z domu Skowrońska). Wczesne dzieciństwo spędził u siostry matki i u babci Skowrońskiej, w Białobłotach. Po IV klasie szkoły podstawowej został adoptowany przez bezdzietną rodzinę ze strony matki i mieszkał w Dobieszczyźnie, koło Jarocina, gdzie też ukończył szkołę podstawową (1949). Usamodzielniał się. W latach 1950-51 mieszkał w Koninie i pracował w PZGS, jako praktykant księgowy i uczył się w wieczorowym liceum ogólnokształcącym. Potem była Warszawa, Płock i praca połączona z nauką.
Ukończywszy 18 lat wstąpił do Towarzystwa Salezjańskiego (tam zdał maturę), lecz atak choroby zamknął ten ważny rozdział jego życia (często powracał do czasów kleryckich w Czerwińsku nad Wisłą, Woźniakowie czy Sępopolu). Padaczka, potem gruźlica ograniczyły aktywność Abramowicza. W 1964 r. powrócił do rodzinnych stron i próbował pracować. Ciągle leczył się, w końcu przeszedł na rentę. Debiutował w "Tygodniku Kulturalnym" (1965) wiersz "Płaczące wierzby". W latach 60. ub. wieku dużo korespondował, m. in. z Anną Zelenay (odkrywczynią talentu i wrażliwości poety) i Jarosławem Iwaszkiewiczem. Pierwszy tomik "Urzeczenie" ukazał się w 1970 r., a pierwsza powieść "Kochanek białej gołębicy" w 1973 r. W latach 1975-79 był dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury w Gizałkach. Żył skromnie, żeby nie napisać biednie; od czasu do czasu otrzymując stypendia). Dopiero w 1978 r. został członkiem ZLP (starał się od 1973). Mimo wątłego zdrowia aktywnie uczestniczył w życiu literackim. Chorował, jechał na rehabilitację, wracał, pisał i publikował kolejne książki, głównie tomiki. W 1995 r. wydał drugą powieść "Maria Magdalena", nad którą pracował przez 6 lat. W listopadzie 1996 r. wyszedł ostatni tomik Abramowicza "Listy niewysłane". Potem sanatorium w Ludwikowie, gdzie zmarł 5 marca 1997 r. Po śmierci ukazały się "Dwa żywoty" (1998) i jakże wzruszające "Listy spod klepsydry" (2000), do których wracam. "Zbyt prędko popiół pokrywa/ skronie i serca poetów - napisał w jednym z wierszy. Ale pamiętamy i pamiętają w Białobłotach, Gizałkach o pisarzu i przychodzą do Pracowni Mariana Cezarego Abramowicza (obecnie w Białobłotach, w szkole Jego imienia. Pracownię powołano w 1999 r. powołano z mojej inicjatywy, przy poparciu Gminnego Centrum Kultury w Gizałkach. To tutaj przeniesiono sprzęty, książki, pamiątki i rękopisy z leśniczówki, w której mieszkał i tworzył "chudy Poeta"; to tutaj prowadzone są lekcje języka polskiego, spotkania, warsztaty literackie i konkursy; to tutaj od 10. lat spotkamy się w rocznicę urodzin poety, prozaika i dramaturga, by powspominać i poczytać utwory inspirowane Jego twórczością. Wracam tam, żeby posiedzieć i pogadać w ciszy z Czarkiem oraz przypominać sobie choćby i ten fragment wiersza: "... wiem/ w czasie żniw/ tak samo się kończy/ historia/ chwastów i pszenicy" ("Sztuka kłamania"). Byłeś i jesteś ziarnem, Przyjacielu.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień



