Jurga Jerzy (1940 - 2009)

Adam Podsiadły
01.03.2010 , aktualizacja: 01.03.2010 11:32
A A A Drukuj
Jerzy Jurga
Jerzy Jurga


Artysta z czterech wysp

Przed rokiem, 13 lutego pożegnaliśmy na zawsze Jerzego Jurgę. Człowieka i artystę - malarza niezwyczajnego. Obdarzonego licznymi talentami, niebanalnymi pomysłami i projektami artystycznymi, erudycyjną wiedzą. Mówiono o nim: indywidualność z renesansu wpisana we współczesne czasy. Był jedną z najbardziej rozpoznawanych postaci Śremu. Pozostawił po sobie niebagatelny dorobek twórczy i trwałą pamięć.

Urodził się w Śremie, gdzie spędził 68 lat życia. Tu chodził do szkół i zdał maturę w Liceum Ogólnokształcącym im. gen. J. Wybickiego. Potem ukończył Studium Nauczycielskie i studia magisterskie z historii sztuki na UAM w Poznaniu. Kilkanaście lat był nauczycielem plastyki w szkołach podstawowych i liceum.

Jako 16-letni młodzian chwycił po raz pierwszy do ręki pędzel, sam przygotował blejtram, za uciułane pieniądze kupił tubki z farbami i jak wspominał z przekąsem początki przygody z ,,poważną'' sztuką: ,,walnąłem swój pierwszy obraz i od razu ,,abstrakcyjny!".

Od tej chwili osiadł na swojej pierwszej wyspie - malarstwie. Jego sztuka była w artystycznej wypowiedzi zdecydowanie osobna. Nierzadko prowokująca, przewrotna w widzeniu świata, nie dawała się zaszufladkować. Mówił: ,,maluję, jak to powinien robić artysta - na swój sposób", a krytycy analizując jego dzieła mieli problem ze zdefiniowaniem tego ,,sposobu", idei plastycznej i filozofii estetycznej oraz indywidualnego warsztatu pracy nad obrazami (charakterystyczny pikturalizm, dominacja zgeometryzowanych form, odmiany szarości, specyficzna chropowata faktura powierzchni). Andrzej Haegenbarth napisał w katalogu do wystawy w Galerii ,,Profil" (Poznań 2001 r.): ,,malarstwo [J. Jurgi] uważam za przedstawiające, można je jedynie próbować określić przez przybliżenie, mówiąc, że lokuje się ono na przecięciu twórczości ,,naiwnej", tzn. dziecięcej i prymitywistów z surrealizmem". Obrazy Jurka nie należały do łatwych w odbiorze, lecz pozostawiały wyraźny margines dla wyobraźni dla każdego, kto się z nimi zetknął. Z biegiem lat i pod wpływem licznych wystaw jego prace stały się rozpoznawalne.

Jurek zwykł podkreślać, że jest twórcą ,,outsiderem". Dlatego świadomie stał na uboczu od aktualnych nurtów w sztuce współczesnej, ale bacznie je obserwował. Nie stworzył własnego programu artystycznego i nie wiązał się z innymi. Jedynie przez dłuższy czas był aktywny w kręgu malarzy skupionych wokół Ewy Polony i jej poznańskiej galerii, gdzie regularnie wystawiał swoje najnowsze prace. Potem nawiązał współpracę ze Sceną i Galerią u Anny Kareńskiej. Obejrzał kolekcje malarstwa prawie we wszystkie wielkich galerie na świecie. Był przewodnikiem po zbiorach sztuki w Muzeum Watykańskim.

Odkryciem Jego malarstwa dla szerszego kręgu odbiorców i krytyków sztuki była II nagroda i wyróżnienie w XIII Ogólnopolskim Konkursie Malarskim im. Jana Spychalskiego (Poznań 1986 r.). Nie sposób w tym miejscu zestawić pełnego kalendarium i miejsc wystaw indywidualnych i zbiorowych w których brał udział. Niemniej obrazy J. Jurgi pokazywane były w galeriach dużych i małych miast w kraju i w wielu za granicą: od Monachium, po Chicago, Tokio, Sydney.

Uczestników wernisaży do dyskusji z artystą pobudzały większe cykle obrazów, jak: ,,Mapa pogody" (1991 r.), ,,Major Arkana" (1992 r.), ,,W szarości" (1992 r.), ,,Zapisane" (1995 r.), ,,Sny cieni" (1997 r.), ,,Pejzaż zamknięty" (2003 r.), ,,Ślad błękitu" (2006 r.). Duże zainteresowanie wywołała prezentacja ,,obiektu artystycznego" w Galerii DESA w Poznaniu (1988 r.) pod nazwą: ,,Maszyna do porządkowania natury".

Niewielu dziś pamięta, że J. Jurga otworzył i prowadził wspólnie z żoną Gabryelą, prywatną galerię sztuki współczesnej w Śremie, pożegnaną po dwóch latach działalności słynnym ,,balem agonalnym''. Był też autorem plenerowych rzeźb z metalu, które ożywiały niegdyś skwery przy monotonnych blokowiskach śremskiego osiedla Jeziorany. Projektował medale, okładki książek i tomików poezji.

W 2005 r. w Muzeum Śremskim udało się zebrać nie mały zestaw 108 prac na wyjątkowej ekspozycji pt. ,,Moje obrazy u przyjaciół i znajomych". Wydarzeniem kulturalnym była retrospektywna wystawa obrazów w Galerii Miejskiej ,,Arsenał" w Poznaniu (lipiec 2007 r.). Jak się okazało ostatnia za życia J. Jurgi.

Drugą dla Jurka wyspą były kusze. W tej miotającej groźnej broni fascynowało go sprzężenie pięknej formy i siły. Zainteresował się kuszami w połowie lat siedemdziesiątych. Dogłębnie przestudiował tajemnice ich budowy i działania. Urządził sobie odpowiedni warsztat - kuźnię, gdzie rękodzielniczo sam je od początku do końca konstruował. Wykuwał stalowe łuki, wycinał drewniane łoża, plótł cięciwy, strugał bełty, wstawiał inkrustacje z kości, montował naciągi, piłował i składał cierpliwie precyzyjne mechanizmy. Czasami praca nad jedną kuszą trwała nawet dwa lata. Wszystko powstawało ze szlachetnych materiałów i według technicznych rozwiązań stosowanych przed wiekami. Żadna z kusz, które wyszły z jego rąk nie była kopią i każda strzelała celnie na znacznych dystansach. W 2000 r. zbudował i zaprezentował działanie ,,torsyjnej machiny miotającej zwanej balistą".

Jak bardzo poważnie traktował i tę twórczą działalność świadczy fakt, że został przyjęty do ekskluzywnego grona członków The British Crossbow Society (1989 r.). Z pracowni kuszniczej w Śremie z wybitą na każdym stalowym łuku puncą z inicjałami: ,,J.J." wyszło kilkadziesiąt kusz. Były eksponowane w muzeach m.in. w Śremie i Lesznie. Trafiały do zbiorów prywatnych i muzealnych.

Jurek siły witalne i inspiracje twórcze czerpał z trzeciej wyspy. W Grodzewie pod Śremem, w starej wiejskiej chacie i jej otoczeniu, jako absolutny admirator przyrody i pejzażu, miał ku temu wymarzony azyl. Spędzał tam kilka miesięcy w roku. Malował, cyzelował kusze, sprawdzał ich sprawność strzelecką, gospodarzył w obejściu, czytał, słuchał ulubionego jazzu, pisał wiersze-obrazki, które były dla Niego ,,utrzymaniem w ciągłym napięciu twórczym i notatkami szkiców do obrazów". Nad niedalekim brzegiem Warty miał do dyspozycji kajak i wiosłował z nurtem rzeki dla ,,przyjemności i podziwu pejzażu. Zimą biegał na nartach i holendrował na łyżwach. W Grodzewie gościł ,,czym chata bogata" i gąsiorem wina niezliczonych przyjaciół i znajomych. Cieszył się szacunkiem mieszkańców wioski, dumnych, że mają za sąsiada ,,swojego" artystę.

Bez reszty oddany sztuce nie stronił od działalności społecznej. Zakładał po latach przerwy Bractwo Kurkowe w Śremie i był Królem Kurkowym. Prowadził w Muzeum Śremskim autorską galerię sztuki., połączoną z edukacyjnymi prelekcjami dla młodzieży o dawnym i współczesnym malarstwie. Nie przykładał wagi do laurów i splendorów, nie chwalił się nagrodami za wybitne osiągnięcia artystyczne od Ministra Kultury i Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Na czwartą wyspę przepłynął niespodziewanie w lutowy poranek. Mam przeczucie, że i tam w wiecznym spokoju maluje dla nas ,,Sny cieni''...

W pierwszą rocznice śmierci artysty, grono przyjaciół powołało w Śremie Fundację im. Jerzego Jurgi.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos