Luziński Mieczysław (1900 - 1969)

dr Konrad Białecki
26.02.2010 , aktualizacja: 26.02.2010 10:53
A A A Drukuj
Mieczysław Luziński (archiwum rodzinne)
Mieczysław Luziński (archiwum rodzinne)


Mieczysław Luziński urodził się 7 grudnia 1900r. w Warszawie, jako syn kupca Kazimierza Luzińskiego i Leokadii z domu Truszkowskiej. Miał dwie siostry - starszą, Marię (w przyszłości farmaceutkę) i młodszą, Teresę (w przyszłości nauczycielkę). Po śmierci ojca 9-letni Mieczysław został, ze względu na trudne warunki materialne w rodzinnym domu, oddany pod opiekę mieszkającej w Poznaniu ciotki, Jadwigi z Luzińskich Adamskiej i jej męża, Włodzimierza Adamskiego.

W momencie przybycia do ich domu młodego Mieczysława, z małżeństwem Adamskich, oprócz piątki ich własnych dzieci, mieszkały też trzy niezamężne siostry Jadwigi: Józefa, Stanisława i Klementyna Luzińskie. Źródłem utrzymania rodziny Adamskich był sklep przy ul. Nowej (dziś Paderewskiego). W kolejnych latach Mieczysław dorastał w szanowanej, kupieckiej rodzinie, przepojonej duchem religijności i patriotyzmu, kultywującej najlepsze wielkopolskie tradycje - uczciwej i rzetelnej pracy połączonej z silnym poczuciem solidaryzmu narodowego. Nie może zatem budzić zdziwienia fakt, że w czasie nauki w gimnazjum im. Fryderyka Wilhelma, przy ul. Strzeleckiej, brał czynny udział w pracy oświatowej i niepodległościowej w Towarzystwie Tomasza Zana. Naturalną kontynuacją tej działalności był udział w Powstaniu Wielkopolskim, po zakończeniu którego dziewiętnastoletni Mieczysław Luziński został przerzucony, jako żołnierz 1 Pułku Strzelców Wielkopolskich, na front wschodni, gdzie brał udział w walkach w okolicach Lwowa. Na początku 1920r. został urlopowany z wojska, aby mógł stać się członkiem Warmińskiego Komitetu Plebiscytowego w Kwidzynie, a następnie Komitetu Obrony Śląska.

W tym samym roku powrócił do Poznania i podjął studia na tutejszym uniwersytecie, na Wydziale Lekarskim. Zakończył je w 1925r., uzyskując tytuł doktora nauk medycznych. Warto dodać, że wśród jego studenckich kolegów znajdowały się tak znamienite osoby jak Wiktor Dega czy Janusz Zeyland. Specjalnością młodego doktora była psychiatria i neurologia. W celu pogłębienia posiadanej wiedzy odbył kilka staży, m.in. w Gnieźnie, Krakowie, Paryżu i Zurychu. W 1929r., po podjęciu decyzji o pozostaniu na stałe w stolicy Wielkopolski, podjął praktykę jako lekarz miejscowej Kasy Chorych oraz jako biegły sądowy na obwód apelacji poznańskiej. Bardzo dużo pracował, zazwyczaj za skromne wynagrodzenie. Wkrótce potem, w 1931r., ożenił się z Izabelą Stobiecką. Z tego niezwykle udanego związku na świat przyszły córki: Dobrochna Maria (ur. 8.III.1932r.), Maria (ur. 18.VIII.1934r.), Ewa Maria (ur. 14.III.1936r.) oraz syn Wojciech Jan (ur. 26.VI.1939r.). Rodzina zamieszkała w zakupionym przez ojca pani Izabeli dużym mieszkaniu w kamienicy przy al. Marcinkowskiego, znajdującej się w sąsiedztwie kina Gwiazda.

W latach 30-tych XX-ego wieku młody lekarz, pomimo licznych obowiązków zawodowych, zaangażował się w działalność Związku Obrony Kresów Zachodnich (od 1934r. organizacja ta nosiła nazwę Polskiego Związku Zachodniego), a także kilku organizacji kościelnych: Sodalicji Mariańskiej Panów (w latach 1938-39 pełnił nawet funkcję jej diecezjalnego prezesa), poznańskiego Związku "Caritas" (po II wojnie światowej Instytutu Kościelnego "Caritas") i Katolickiego Instytutu Wychowawczego. Był też biegłym sądu duchownego przy kurii arcybiskupiej. Ponadto mocno angażował się w ruch antyalkoholowy. Swoją działalnością społeczną zaskarbił sobie szacunek i sympatię prymasa Augusta Hlonda, której ten ostatni dawał wielokrotnie wyraz zarówno przed jak i po wojnie.

W 1939r. dr Mieczysław Luziński wziął udział w kampanii wrześniowej, po czym z całą rodziną, za radą swego teścia, przeniósł się najpierw do Kraśnika, następnie do Ostrowa, aby trafić wreszcie do Warszawy. Do wybuchu powstania pracował w Klinice Neurologicznej Szpitala Dzieciątka Jezus przy ul. Oczki, u prof. Adama Opalskiego. Po powstaniu dr Luziński, wraz z całą rodziną, trafił do obozu w Pruszkowie, skąd został wywieziony w okolice Kazimierzy Wielkiej, pow. Pińczów. Warto w tym miejscu dodać, że we wsi Stradlice, a następnie Wielgus, zorganizował - z ramienia Rady Głównej Opiekuńczej - przytułek dla uchodźców ze stolicy.

Wczesną wiosną 1945r. rodzina Luzińskich podjęła decyzję o powrocie do Poznania. Początkowo zamieszkali w mieszkaniu przy placu Wolności 4, następnie w kamienicy przy ul. Libelta 1, wreszcie ostatnie lata swojego życia, od 1963r., dr Luziński spędził w mieszkaniu przy ul. Ostroroga 24. Krótko po powrocie do stolicy Wielkopolski, Mieczysław Luziński podjął pracę w przychodni PKP, jako specjalista neurolog. Prowadził również prywatną praktykę. Ponadto pracował jako biegły orzekający dla ZUS i PZU. Przez krótki czas, wspólnie z dr. Ceglińskim, prowadził też Zakład Przyrodolecznictwa. W dniu 1 grudnia 1946r., podczas odbywającego się w Warszawie II Walnego Zgromadzenia Członków Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, został powołany do zarządu tej organizacji. Od chwili powstania był też członkiem Związku Lekarzy. Został też powołany w skład Sądu Koleżeńskiego Pomorsko-Wielkopolskiej Izby Lekarskiej.

Kontynuował też, przerwaną przez wojnę, działalność w "Caritasie" i Sodalicji Mariańskiej. W latach 1946-49 był nawet, z nominacji abp. Walentego Dymka, prezesem Instytutu Kościelnego "Caritas" w archidiecezji poznańskiej. W uznaniu zasług, otrzymał nominację na kierowanie nią przez kolejne trzy lata, niestety, na początku 1950r. "Caritas" został przejęty przez władze komunistyczne. W 1955r. stał się współzałożycielem i aktywnym członkiem kolegium redakcyjnego pisma "Zdrowie i Trzeźwość", które kontynuowało przedwojenne tradycje ruchu trzeźwościowego.

W okresie popaździernikowej odwilży, szybko zaangażował się w działania na rzecz utworzenia katolickiej organizacji, skupiającej świeckich katolików chcących uczestniczyć w życiu publicznym kraju. Już w październiku 1956r. znalazł się wśród sygnatariuszy Oświadczenia byłych działaczy katolickich Ziemi Wielkopolskiej opublikowanego w "Głosie Wielkopolskim". Następnie, na początku 1957r. dołączył do grona założycieli Klubu Inteligencji Katolickiej w Poznaniu. Był jednym z 20 sygnatariuszy pisma skierowanego do Prezydium Rady Narodowej m. Poznania z 14 maja 1957r. z prośbą o zarejestrowanie Stowarzyszenia Klub Inteligencji Katolickiej w Poznaniu. Rejestracja ta nastąpiła oficjalnie 18 października 1957r., a już wkrótce potem, 22 października, odbyło się w mieszkaniu państwa Luzińskich przy ul. Libelta 1, pierwsze Zebranie Zarządu KIK-u. W trakcie obrad wybrano na przewodniczącego Zarządu i prezesa Klubu dr. Mieczysława Luzińskiego. Dlaczego właśnie jego? Najprawdopodobniej za jego kandydaturą przemawiały takie czynniki jak: duże doświadczenie organizacyjne - wyniesione z pracy w "Caritasie" i "Sodalicji Mariańskiej" - znane i uznane w środowisku działaczy katolickich Poznania nazwisko, życzliwość i uznanie okazywane mu przez dotychczasowych arcypasterzy, ks. Prymasa Augusta Hlonda i abp. Walentego Dymka, poważany zawód lekarza, a wreszcie osobista skromność i wielka łagodność w kontaktach z innymi ludźmi.

Troską pierwszego prezesa stało zapewnienie KIK-owi w Poznaniu zarówno podstaw materialnych, jak i zaplecza duchowego. Po wielokroć, niestety bez skutku, podejmował próby uzyskania od władz przydziału lokalu dla, było nie było, legalnie działającego stowarzyszenia, którym był KIK. Niestety, starania te za życia prezesa nie zostały uwieńczone sukcesem. Przekazywał do klubowej biblioteki książki o tematyce religijnej, które były przysyłane na jego adres z zagranicy, wspierał kolejno tworzące się sekcje, choć nie dane mu było, pomimo kilkakrotnych prób, ze względu na brak odpowiedniej liczby chętnych, założyć w ramach KIK-u sekcji lekarzy. Dzięki swoim rozległym kontaktom zapraszał do Poznania, na organizowane przez Klub odczyty, wielu znamienitych prelegentów, m.in.: Jerzego Brauna, Władysława Bartoszewskiego, prof. Karola Górskiego, Stanisława Stommę, Jacka Woźniakowskiego, Jerzego Turowicza, Jerzego Zawieyskiego i wielu innych. Ich prelekcje odbywały się zazwyczaj, wobec braku lokalu klubowego, w pomieszczeniach poznańskiego klasztoru oo. Dominikanów - którzy z nominacji abp. Antoniego Baraniaka otaczali Klub opieką duszpasterską, bądź w sali Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Prezes Luziński starał się także podtrzymywać kontakty z innymi Klubami, szczególnie warszawskim i krakowskim. Przez wiele lat, wobec wspomnianego już braku lokalu klubowego, udostępniał własne mieszkanie na posiedzenia Zarządu. Będąc całym sercem zaangażowanym w działalność klubową i widząc w niej potencjał formacyjny dla katolików świeckich, bolał nad pełną rezerwy postawą zajmowaną wobec KIK-u przez abp. Antoniego Baraniaka. Jak dzisiaj wiadomo, wynikała ona z przeświadczenia poznańskiego Arcypasterza, że KIK - pomimo czystych intencji jego założycieli - musi być kontrolowany przez władze

i łatwo może stać się narzędziem antykościelnej polityki władz. Nie oznaczało to jednak, jak się niekiedy uważa, że abp. Baraniak nie dostrzegał dobra czynionego przez klubowiczów. Świadczą o tym choćby zachowane listy Arcybiskupa skierowane na ręce prezesa Luzińskiego, przydzielenie, o czym już wspominano powyżej, poznańskich dominikanów do opieki duszpasterskiej nad Klubem, wreszcie zgoda na wizyty swego sekretarza, późniejszego biskupa, ks. Mariana Przykuckiego na spotkaniach opłatkowych organizowanych przez KIK.

Społeczna aktywność dr. Luzińskiego nie mogła pozostać niezauważona przez ówczesne władze. Stał się on figurantem, tj. osobą rozpracowywaną przez SB, sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej kryptonim "Klub" założonej na Klub Inteligencji Katolickiej w Poznaniu. Niestety, dwie teczki zawierające dokumenty zgromadzone przez SB, z materiałami dotyczącymi dr. Mieczysława Luzińskiego (w tych samych teczkach znajdowały się również informacje o inwigilacji współzałożycielki poznańskiego KIK-u Anny Szeptyckiej) zostały wybrakowane, tj. zniszczone 25 kwietnia 1988r. Nota bene podobny los spotkał w sierpniu 1989r. materiały archiwalne znajdujące się w teczkach całej sprawy ewidencyjno-obserwacyjnej kryptonim "Klub". W tej sytuacji pozostają jedynie fragmenty z materiałów sprawozdawczych Wydziału III a następnie IV KW MO w Poznaniu, zawierające opis działań Klubu i jego członków. W tych sprawozdaniach kilkakrotnie wspomniany jest również dr M. Luziński. W dokumencie zatytułowanym Notatka informacyjna dotycząca działalności poznańskiego "Klubu Inteligencji Katolickiej sporządzonym 6 marca 1959r., przez naczelnika Wydziału III KW MO w Poznaniu majora Kazimierza Modelewskiego, napisano: W skład Zarządu wchodzą następujące osoby: Luziński Mieczysław, s. Kazimierza, ur. 1900, pochodzenie społeczne - drobnomieszczańskie, wykształcenie - wyższe, zawód - lekarz zatrudniony w CPL przy DOKP Poznań, znany działacz katolicki - prezes "Klubu". Nieco dalej, w tym samym dokumencie, w części opisującej działalność KIK-u, napisano: Duże znaczenie przywiązywano do działalności "Wielkopolskiego Towarzystwa do Walki z Alkoholizmem" pod nazwą "Trzeźwość". Organ tego Towarzystwa był raczej popularyzacją zasad idei katolickiej. Kierownikiem Towarzystwa byli dr Luziński i prof. Kostrzewski - członkowie "Klubu". Jakkolwiek władze nie wyraziły zgody na zarejestrowane tego Towarzystwa czasopismo "Trzeźwość" wychodzi nadal, z tym tylko, że nie zamieszcza się tyle artykułów o treści religijnej. Przez kierownictwo "Klubu" w osobach dra Luzińskiego, prof. Kostrzewskiego i innych, czyni się starania o reaktywowanie przedwojennego b. "Filareckiego Związku Elsów" o zabarwieniu katolickim. Organizatorzy jak wynika z materiałów agenturalnych po otrzymaniu odmownej odpowiedzi władz rejestracyjnych postanowili kontynuować działalność tego Związku nielegalnie.

W życiu prywatnym, jak wspominają najbliżsi, Mieczysław Luziński był kochającym, cierpliwym mężem i ojcem, dbającym o zarówno o intelektualny jak i duchowy rozwój swoich dzieci

Doktor Mieczysław Luziński zmarł 16 stycznia 1969r., po roku od rozpoznania u niego choroby nowotworowej płuc. Został pochowany na cmentarzu junikowskim w Poznaniu. W pogrzebie wzięli udział, oprócz rodziny, również licznie przybyli przyjaciele zmarłego, w tym duchowni. Jeden z nich, dominikanin, najprawdopodobniej o. Kalikst Suszyłło, podkreślił w pośmiertnym wspomnieniu, że zmarły, pomimo doznanych w życiu nieraz bolesnych doświadczeń, był człowiekiem wielkiej szlachetności i głębokiej wiary, pełnym poświęcenia dla ludzi, mającym głębokie poczucie obowiązku. Jego zdaniem, siłę do takiej postawy czerpał on z bliskiego kontaktu z Bogiem, przejawiającego się m.in. w codziennym uczestnictwie we mszy świętej i przyjmowaniu komunii św. Wzruszające przemówienie wygłosił również prezes warszawskiego KIK-u, Jerzy Zawieyski. Powiedział on m.in., że dr Luziński był człowiekiem, który umiał wyzwalać w innych poprzez siebie tyle dobra, czegoś bardzo wartościowego i cennego, a przy tym uroczego ( ) Jako prezes ( ) był raczej bratem, przyjacielem, ojcem ( ). Był człowiekiem tak subtelnym, wykwintnym, tak bogatym kulturalnie, tak dobrze ludziom z nim było. Taki wciąż trwa w pamięci tych wszystkich, którzy mieli szczęście i zaszczyt spotkać go na swej drodze życia.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos