Szurgociński Roch

Tadeusz Zięba
10.08.2009 , aktualizacja: 10.08.2009 13:54
A A A Drukuj
Na cmentarzu parafialnym w Kłodawie, parę metrów za drewnianym kościółkiem p.w. Św. Fabiana i Sebastiana znajduje się okazały, betonowy grobowiec. Znajdują się w nim doczesne szczątki ostatniego w powiecie kolskim weterana Powstania Styczniowego z 1863 roku - Rocha Szurgocińskiego.

70 lat temu, 23 stycznia 1938 roku w kłodawskim magistracie odbyła się podniosła uroczystość. Z okazji 75 rocznicy wybuchu Powstania Styczniowego, z rąk ówczesnego starosty kolskiego Konstantego Makowskiego, ostatni żyjący weteran tego niepodległościowego zrywu Roch Szurgociński otrzymał Order Odrodzenia Polski (Polonia Restituta). Kłodawianin był wtedy jednym z 52 żyjących w kraju weteranów, ostatnim w powiecie kolskim.

Szurgociński urodził się w Kaleni pod Kłodawą. Mając 14 lat praktykował u kowala w folwarku Ciepliny pod Izbicą Kujawską. Wiosną 1863 roku przystąpił do powstańców. Przydzielony do grupy Taczanowskiego pełnił funkcje łącznika. Brał udział w potyczkach pod Uniejowem, Niewieszem, Skotnikami, Łęczycą, Łucynowem oraz Jedwabną pod Włocławkiem, gdzie został ranny i dostał się do niewoli. Zesłany w głąb Rosji, pod Archangielsk, przebywał tam dwa lata. Po powrocie z zesłania powrócił do Kłodawy, gdzie przebywał aż do swojej śmierci. W 1929 roku, na mocy decyzji ówczesnych władz państwowych Szurgocińskiemu przyznano prawa weterana i dożywotnią pomoc finansową. Weteran był oszczędny i kupił własny domek, w którym zamieszkał z żoną i kaleką córką.

Zmarł kilka tygodni po uroczystości odznaczenia, 17 maja 1938 roku. Nad grobem na kłodawskim cmentarzu żegnali go mieszkańcy miasteczka i okolicy, władze miasta, powiatu oraz przedstawiciele Wojska Polskiego. - Zmarł ten, co w ciemną noc niewoli i wbrew nadziei walczył o jasne dni wolności. Niech to miejsce wiecznego spoczynku będzie miejscem dumań młodego pokolenia, gdzie rozmyślać i sposobić się winno, jak służyć Ojczyźnie - powiedział w pożegnalnym przemówieniu starosta Makowski.

Jak pokazały wydarzenia kilka lat po pogrzebie kłodawskiego powstańca, jego walka, poświęcenie i ofiara krwi nie poszły na marne. Miał wspaniałych następców w walce o niepodległość, młodszych o całe pokolenie. Wystarczy wspomnieć, że smutną uroczystość pogrzebową Szurgocińskiego celebrował ówczesny proboszcz miejscowej parafii, ksiądz Teofil Choynowski, zamordowany pięć lat później w Dachau. W 1944 roku zgilotynowany w Dreźnie został Józef Grzymski, przedwojenny kłodawski sekretarz miejski, działacz niepodległościowy, który na łamach "Gazety Kolskiej" w wydaniu z dnia 5 czerwca 1938 roku opisał pogrzeb powstańca.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów