Schramm Ryszard Wiktor (1920-2007)

Barbara, Ola, Elżbieta i Zdzisław
10.08.2009 , aktualizacja: 10.08.2009 13:25
A A A Drukuj
W dniu 8 grudnia 2007 r. odszedł od nas Profesor Ryszard Wiktor Schramm - naukowiec taternik, alpinista, polarnik, przyjaciel.

We wspomnieniu naszym chcemy opowiedzieć o nim jako człowieku dobrym, serdecznym, który w ostatnich dwudziestu kilku latach zechciał nas darzyć swoją wspaniałą przyjaźnią.

Było nas sześcioro - dwójka odeszła przed Ryszardem, a pozostali we wspomnieniach przedstawiają go jako człowieka gór, który szczególnie umiłował Tatry i wszystko co z nimi było związane.

Góry były zalążkiem naszej znajomości a potem przyjaźni.

W roku 1988 zaczęły się wspólne wyjazdy w Tatry.

Ryszard był człowiekiem skromnym i bezpośrednim, wśród nas był po prostu Rysiem. Niezmiernie dyskretnie oceniał nasze umiejętności, służył radą, był wspaniałym towarzyszem i przewodnikiem.

Miał imponującą pamięć topograficzną - pamiętał chyba wszystkie przebyte drogi.

Do niezapomnianych pozostaną wspólne przejścia drogami bez szlaków.

Byliśmy z nim całą grupką na Białczańskiej Przełęczy Wyżniej, z której niektórzy weszli na Żabiego Mnicha i Żabi Szczyt Wyżni a Rysio w tym czasie siedział na przełęczy, ciesząc się słonkiem i wspaniałymi widokami.

W Morskim Oku tradycyjnie zajmowaliśmy pokój z balkonem i najwspanialszym widokiem.

Tu toczyły się wieczorne niekończące rozmowy przy herbacie o pięknie Spitsbergenu, białych niedźwiedziach, o granicy ryzyka w górach i odpowiedzialności.

Potem Słowacja - wspólne wejścia na Jaworowe szczyty, na Mięguszowiecki Szczyt Środkowy z Drogi po Głazach i wiele innych pięknych dróg.

Swą taternicką działalność Rysiu kończy pięknym akcentem w 1994 r. - wspinaczką na Ostry Szczyt, który ominął robiąc grań Tatr w 1955 r.

Z biegiem lat tych wyjazdów w Tatry było mniej a drogi krótsze.

W pamięci pozostają wspólne wycieczki na obrzeżach Tatrzańskiego Parku Narodowego i 80-te urodziny Ryszarda obchodzone w mieszkaniu P. Bromowiczowej w Zakopanem w gronie przyjaciół z dawnych lat.

A potem gdy choroba dokuczała, sił było coraz mniej, odwiedzaliśmy Go w domu na Sołaczu. Oboje Ryszard z żoną Ewą serdecznie, z radością nas przyjmowali i razem cieszyliśmy się tymi spotkaniami.

Wspomnienie zakończymy przytoczeniem pięknej dedykacji dokonanej przez Ryszarda w 1992 r. na "Pamiątkowej Księdze Przyjaźni - Stanisław Siedlecki" -

"...dla innego mojego przyjaciela przygotowałem tą książkę - ale myślę, że i Ty znajdziesz w niej wiele z tego, co mnie dawno już temu ze Staszkiem Siedleckim - a po latach z Tobą i całą waszą paczką połączyło. Zawsze szukaliśmy i potrafiliśmy znaleźć w górach to co dla nas stanowiło największą wartość - tę "ślebodę"..."

Odszedł człowiek wielkiego serca, w naszej pamięci pozostanie jego ujmujący uśmiech.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów