Michalak Józef (1934-2007)

W imieniu przyjaciół Anna Błażko
10.08.2009 , aktualizacja: 10.08.2009 13:21
A A A Drukuj
Miłość i dobro nigdy nie są zapomniane!

I niech to motto będzie związane ze wspomnieniami dotyczącymi naszego najlepszego przyjaciela, v-ce dyrektora Liceum Medycznego w Poznaniu - Józefa Michalaka. On kochał ludzi, a oni swojego przełożonego, który nie tylko był doskonałym pedagogiem, ale przede wszystkim Człowiekiem, którego należy pisać przez duże "C".

Dla młodzieży był prawdziwym ojcem, na którego każdy z nich mógł liczyć. Do którego z każdym problemem mógł przyjść. On zawsze wysłuchał i udzielił stosownej pomocy i porady. Ileż to naszych absolwentek, już w tej chwili doświadczonych i bardzo cenionych pielęgniarek wspomina swojego Dyrektora z wielkim wzruszeniem i szacunkiem. Bo człowiek, który po prostu jest dobry i bardzo serdeczny dla innych nie może być zapomniany, a on był i jest żywy w sercach i umysłach tych wszystkich, których uczył, wychowywał, przekazywał wartości dobra i miłości.

Taki sam stosunek miał dla swoich kolegów - nauczycieli. Nie tylko pomagał w pracy dydaktycznej, ale zawsze starał się pomóc, wyciągnąć pomocną dłoń do tych, którzy jej potrzebowali. Dyrektor nigdy nie odtrącił tej wyciągniętej ręki, zawsze starał się pomóc, oczywiście w granicach swoich możliwości.

Zależało mu bardzo, żeby jego szkoła - Liceum Medyczne była najlepszą ze wszystkich o tym profilu. Stąd ciągła mobilizacja do pogłębiania wiedzy, doskonalenia swojego warsztatu pracy, wewnętrznej dyscypliny. Dla naszego ukochanego Dyrektora nie było spraw niemożliwych i dlatego nasza szkoła była zawsze w czołówce najlepszych szkół medycznych w kraju. I właśnie Jemu zawdzięczamy tę renomę, i to na każdej niwie; czy to konkursy medyczne, działalność artystyczna, chociażby Pro-Sinfonika, zawody sportowo-turystyczne itd. Związki zawodowe takie jak Solidarność czy ZNP należały do najbardziej czynnych związków w naszym województwie.

Będąc na emeryturze w dalszym ciągu działał w Związku Nauczycielstwa Polskiego, był prezesem naszego Ogniska. Mobilizował kolegów-emerytów do czynnego udziału, pragnął bowiem, żeby tak jak w czynnej pracy czuli się dalej jedną, wspólną rodziną.

Należy jeszcze wspomnieć, że miał duszę prawdziwego artysty. Nie tylko sam malował, ale organizował wystawy wielu artystom, a ich satysfakcja i radość odzwierciedlała się w wielkiej wdzięczności.

O tym jak bardzo był kochany i ceniony świadczą tłumy Jego kolegów i absolwentów, którzy przyszli odprowadzić Go na miejsce wiecznego spoczynku. Wśród nich nasz katecheta ks. Jacek Markowski, który obecnie jest proboszczem w Grodzisku Wielkopolskim. O śmierci Dyrektora dowiedział się z nekrologu i mimo, że piętnaście lat temu opuścił mury Liceum Medycznego, przyjechał do Poznania, aby odprawić Mszę Świętą, wygłosić homilię i poprowadzić całą ceremonię pogrzebową na cmentarzu górczyńskim. Tym samym wykazał swoją solidarność z nami wszystkimi, którzy pogrążeni byli w wielkim bólu.

To miejsce ukwiecone setkami wieńców i wiązankami kwiatów niech świadczy, że pamięć o Nim i Jego miłości do człowieka była odwzajemniona i będzie zawsze żywa wśród nas wszystkich, którzy Go kochali.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów