Korpikiewicz Maria (1913-1989)
06.08.2009
, aktualizacja: 06.08.2009 14:32
MARII w 20. rocznicę rozstania...
Maria Korpikiewicz z d. Włodarczak - socjolog, poetka, podróżnik, urodziła się w Będlewie 28 X 1913 r. Do szkół chodziła w Kościanie. Od najmłodszych lat należała do harcerstwa. Już jako mała dziewczynka pisała wiersze, choć swe utwory ukrywała przed publicznością do późnych lat życia.
Dla ciebie zgromadzę słoneczne promienie
Ażebyś w ich blasku szczęśliwie kroczyła
Dla ciebie wszystko - cały świat odmienię
Bo we mnie jest wielka i potężna siła [...]
Wlatach 1932-1934 studiowała na Wyższym Katolickim Studium Społecznym w Poznaniu, dyplom uzyskując w 1934 r. Pracowała jako instruktor społeczny w Związku Młodych Polek i redaktor w gazecie Polsce Służ. W Sandomierzu była instruktorem w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Żeńskiej. Tam, w 1936 r. poznała przyszłego męża, Piotra. Piotra, który miał zupełnie inny charakter i zainteresowania, który jednak trwał przy Niej jak opoka do końca swoich dni. Który zawsze czuwał nad nami i dzięki którego cichej pracy mogłyśmy realizować swą podróżniczą pasję.
Okupacja zastała Ją w Generalnej Guberni. W 1940 r. wzięła ślub z Piotrem. W 1943 r. została wraz z bratem i mężem aresztowana przez gestapo. Maria desperacko uciekła z transportu do obozu. W ręce ściskała obrazek „Jezu, ufam Tobie”. Ten szary, pogięty obrazek zawsze nosiła przy sobie; zabrała go także w swoją ostatnią drogę...
[...] Zamilkły już krzyki, zastygły już łzy,
A serca walą jak młotem...
Czmychają ludzie ścigani jak psy
Cichaczem pod płotem.. [...]
W 1945 r. wróciła do Poznania z pierwszymi rosyjskimi samochodami jadącymi na Berlin i zapisała się na socjologię na Uniwersytet Poznański, dodatkowo uczęszczając na zajęcia z polonistyki. Rozpoczęła pracę w Bibliotece w Kościanie, porządkowała jej księgozbiór, jednocześnie przygotowując pracę magisterską "Publiczność Literacka". W tym czasie spadły na Nią nieszczęścia: umarła ukochana ciocia Celina, która Ją wychowywała. Długo oczekiwane dziecko urodziło się martwe, a Piotra prześladowało UB.
Gdy w 1950 r. urodziła córkę, Maria utonęła w matczynych obowiązkach. Najlepsze swe lata poświęciła całkowicie wychowaniu długo oczekiwanego dziecka. Wycofała się z pracy zawodowej. Inspirowała moje zainteresowania przyrodą, książką i podróżami, pomagała znoszonym do domu zwierzętom, tolerowała indiańskie bijatyki, po których ogród wyglądał jak pobojowisko. Odkryła w dziecku radość obcowania z przyrodą, wiodła nizinnymi i górskimi ścieżkami, wpajając bakcyl turystyki, radości z wygwieżdżonego nieba, szumu lasu, wieczoru przy ognisku. Zaczęłyśmy rasowe włóczęgi - piesze, wodne, górskie, zdobywając odznaki turystyki kwalifikowanej. Szczególnie pasjonowała nas Górska, której zdobyłyśmy wszystkie stopnie, aż po "Dużą Złotą" i "Za wytrwałość". Przewędrowałyśmy na nią całe polskie góry - ok. 500 km w niespełna 4 tygodnie. Maria miała wtedy 60 lat.
Wśród mazurskiej ciszy
twój cień wędruje bez końca.
Pod baldachimem drzew
Dla ciebie zgromadzę słoneczne promienie
Ażebyś w ich blasku szczęśliwie kroczyła
Dla ciebie wszystko - cały świat odmienię
Bo we mnie jest wielka i potężna siła [...]
Wlatach 1932-1934 studiowała na Wyższym Katolickim Studium Społecznym w Poznaniu, dyplom uzyskując w 1934 r. Pracowała jako instruktor społeczny w Związku Młodych Polek i redaktor w gazecie Polsce Służ. W Sandomierzu była instruktorem w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Żeńskiej. Tam, w 1936 r. poznała przyszłego męża, Piotra. Piotra, który miał zupełnie inny charakter i zainteresowania, który jednak trwał przy Niej jak opoka do końca swoich dni. Który zawsze czuwał nad nami i dzięki którego cichej pracy mogłyśmy realizować swą podróżniczą pasję.
Okupacja zastała Ją w Generalnej Guberni. W 1940 r. wzięła ślub z Piotrem. W 1943 r. została wraz z bratem i mężem aresztowana przez gestapo. Maria desperacko uciekła z transportu do obozu. W ręce ściskała obrazek „Jezu, ufam Tobie”. Ten szary, pogięty obrazek zawsze nosiła przy sobie; zabrała go także w swoją ostatnią drogę...
[...] Zamilkły już krzyki, zastygły już łzy,
A serca walą jak młotem...
Czmychają ludzie ścigani jak psy
Cichaczem pod płotem.. [...]
W 1945 r. wróciła do Poznania z pierwszymi rosyjskimi samochodami jadącymi na Berlin i zapisała się na socjologię na Uniwersytet Poznański, dodatkowo uczęszczając na zajęcia z polonistyki. Rozpoczęła pracę w Bibliotece w Kościanie, porządkowała jej księgozbiór, jednocześnie przygotowując pracę magisterską "Publiczność Literacka". W tym czasie spadły na Nią nieszczęścia: umarła ukochana ciocia Celina, która Ją wychowywała. Długo oczekiwane dziecko urodziło się martwe, a Piotra prześladowało UB.
Gdy w 1950 r. urodziła córkę, Maria utonęła w matczynych obowiązkach. Najlepsze swe lata poświęciła całkowicie wychowaniu długo oczekiwanego dziecka. Wycofała się z pracy zawodowej. Inspirowała moje zainteresowania przyrodą, książką i podróżami, pomagała znoszonym do domu zwierzętom, tolerowała indiańskie bijatyki, po których ogród wyglądał jak pobojowisko. Odkryła w dziecku radość obcowania z przyrodą, wiodła nizinnymi i górskimi ścieżkami, wpajając bakcyl turystyki, radości z wygwieżdżonego nieba, szumu lasu, wieczoru przy ognisku. Zaczęłyśmy rasowe włóczęgi - piesze, wodne, górskie, zdobywając odznaki turystyki kwalifikowanej. Szczególnie pasjonowała nas Górska, której zdobyłyśmy wszystkie stopnie, aż po "Dużą Złotą" i "Za wytrwałość". Przewędrowałyśmy na nią całe polskie góry - ok. 500 km w niespełna 4 tygodnie. Maria miała wtedy 60 lat.
Wśród mazurskiej ciszy
twój cień wędruje bez końca.
Pod baldachimem drzew
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień



