Poznań nie cumuje nad Wartą
22.07.2011
, aktualizacja: 21.07.2011 17:13
Przez Poznań przebiega Wielka Pętla Wielkopolska - wodny szlak, którym okrążyć można cały region. Wodniacy jednak w Poznaniu się nie zatrzymają, bo nie mają gdzie zacumować. Na ratunek wychodzą im podpoznańskie przystanie. Puszczykowo, Stobnica, Śrem to tylko niektóre z miejscowości, które już je mają
ZOBACZ TAKŻE
- Warta widziana z kajaka. Spływ już w niedzielę (02-08-11, 19:10)
- Wartostradą pojedziemy po obu stronach rzeki (27-07-11, 12:00)
- W wielkopolskiej PO wrze przez ulotki Dzikowskiego (22-07-11, 14:00)
- Ireneusz Szpot - Poznaniak bardzo ekstremalny (21-07-11, 17:16)
- Zrób zdjęcie z Wartą, bo naprawdę warto (19-07-11, 18:29)
- Bajka: Politechnika idzie ku Warcie (15-07-11, 12:00)
- Warta dla wodniaków! - apeluje nasz Czytelnik (13-07-11, 10:00)
- Dopiero wpisujemy się w mapę - śmieje się Artur Strzelec, prezes Stowarzyszenia "Wodniacy Śrem". W 2008 r. miłośnicy sportów wodnych ze Śremu mieli już dość cumowania swych łodzi gdzie popadnie. Wzięli sprawy we własne ręce i sprawili, że tuż przy czynnej przepompowni powstała przystań dla łodzi. - Śrem był zawsze nad Wartą. Mamy silne tradycje żeglarskie i wodniackie. Gdy mariny nie było, łódki parkowaliśmy na wałach albo każdorazowo slipowaliśmy, czyli spuszczaliśmy na rzekę - tłumaczy Strzelec. I dodaje: - Dziś na stałe w przystani cumuje ponad 30 jednostek. A będzie ich coraz więcej. Bo nikt nie myśli o łodziach, kiedy nie ma gdzie cumować. Ale po latach tradycja pływania Wartą odżywa, miejsc, gdzie można się zatrzymać, jest coraz więcej. Swe łodzie mają u nas nawet poznaniacy, bo przy betonowym brzegu ciężko zacumować.
Strzelec uważa Wartę z jedną z najpiękniejszych rzek. - Woda jest coraz czystsza. Ostrogi rzeczne regulują nurt i chronią brzeg przed podmywaniem. Wszędzie spokój, cisza, natura i wędkarze - wylicza walory rzeki wodniak ze Śremu, który poza tym, że sam żegluje, często gości też pasjonatów rzeki z innych miast. - Ostatnio marinę odwiedzili chłopaki z Żar. Własnoręcznie zbudowali i wodowali tratwę. Bez silnika spływają nurtem Warty. Przed nimi przybiło do nas 50 uczestników ogólnopolskiego rejsu organizowanego przez PTTK. Nawet wigwam ze sobą mieli - opowiada Strzelec, który nie wyobraża sobie, żeby miasta nie szły w kierunku rzeki. - Przystanie się reaktywują. To widać.
Śrem leży na warciańskim odcinku Wielkopolskiej Wielkiej Pętli, czyli liczącego ponad 700 km wodnego szlaku, który poza Wartą prowadzi m.in. przez Noteć, Kanał Bydgoski, jezioro Gopło, Kanał Ślesiński. Ci, którym nie uda przycumować się w Śremie, kolejną okazję do zatrzymania się w przyzwoitych warunkach mogą mieć dopiero w Puszczykowie. W środę po kilku latach starań wreszcie została tam oddana do użytku wodna przystań. Inicjatorem jej powstania był Andrzej Winkel. - Do pomysłu przyłączyło się miasto, bo naturalnie się uzupełniamy. Ja mieszkam przy brzegu, mam budynek i zaplecze, a miasto ma teren - zaznacza Winkel, który jest pewien, że przystań w Puszczykowie ożywi rzekę. - Zainteresowanie było widać już podczas powstawania mariny. Przypłynęli motorowodniacy z Bydgoszczy, a także berlińczycy z Havel Club. Zresztą Niemcy regularnie pływają po wielkiej pętli. Warta ma u nich jak najlepszą opinię - ma w sobie dzikość i naturalność, której brakuje innym rzekom. Z kolei ich kanały mają coś, czego brakuje u nas - co 5-6 km marina. Co ciekawe, pierwszy przewodnik po wielkopolskiej pętli najpierw ukazał się po niemiecku, a dopiero później po polsku - mówi Winkel. I wspomina, jak Wartę w Puszczykowie traktowano przed laty: - Jeszcze w latach 60. obok domu wczasowego Lech była przystań, z której regularnie odbywały się rejsu do Śremu i Poznania. Teraz wożę kajaki do Jaszkowa i stamtąd organizuję jednodniowe spływy do Puszczykowa. Stawiam na masowość, rodzinną atmosferę i rekreację. Z prądem nawet niezaawansowani wodniacy przepłyną ten odcinek w 3-4 godziny.
Wodniacy twierdzą, że najciekawiej Warta prezentuje się między Obrzyckiem a Obornikami. Nieregularne brzegi, wysokie skarpy, dzika roślinność. To właśnie tam, w Stobnicy, 5 lat temu ziemię zakupił Maciej Szopiński. - Zrobiłem ogród, żeby wypocząć. Okazało się, że co chwilę ktoś podpływał po prąd i wodę. Więc przystań powstała naturalnie, ale przez przypadek - tłumaczy Szopiński. I zaznacza, że taki obiekt nie musi być wcale wielkim wydatkiem - ziemia, wiaty, podciągnięcie mediów to koszt ok. 30 tys zł. Marina w Stobnicy czynna jest od maja do czerwca. Poza 40 metrami linii brzegowej oferuje sławojkę (ubikację), dostęp do mediów, wiat, miejsce na ognisko, prysznic i pole namiotowe. - Najwięcej cumuje u nas spacerówek. To około 10-metrowe łodzie z własną łazienką, kuchnią i miejscami noclegowymi. Z ciekawszych gości mieliśmy Wojtka z Konina, który kajakiem w 5-6 tygodni opływał wielką pętlę, i Anglika, który płynął w kierunku Szczecina. Tankują i ładują akumulatory u mnie ci, którzy chcą, ale nie mają warunków, by zatrzymać się w Poznaniu.
Strzelec uważa Wartę z jedną z najpiękniejszych rzek. - Woda jest coraz czystsza. Ostrogi rzeczne regulują nurt i chronią brzeg przed podmywaniem. Wszędzie spokój, cisza, natura i wędkarze - wylicza walory rzeki wodniak ze Śremu, który poza tym, że sam żegluje, często gości też pasjonatów rzeki z innych miast. - Ostatnio marinę odwiedzili chłopaki z Żar. Własnoręcznie zbudowali i wodowali tratwę. Bez silnika spływają nurtem Warty. Przed nimi przybiło do nas 50 uczestników ogólnopolskiego rejsu organizowanego przez PTTK. Nawet wigwam ze sobą mieli - opowiada Strzelec, który nie wyobraża sobie, żeby miasta nie szły w kierunku rzeki. - Przystanie się reaktywują. To widać.
Śrem leży na warciańskim odcinku Wielkopolskiej Wielkiej Pętli, czyli liczącego ponad 700 km wodnego szlaku, który poza Wartą prowadzi m.in. przez Noteć, Kanał Bydgoski, jezioro Gopło, Kanał Ślesiński. Ci, którym nie uda przycumować się w Śremie, kolejną okazję do zatrzymania się w przyzwoitych warunkach mogą mieć dopiero w Puszczykowie. W środę po kilku latach starań wreszcie została tam oddana do użytku wodna przystań. Inicjatorem jej powstania był Andrzej Winkel. - Do pomysłu przyłączyło się miasto, bo naturalnie się uzupełniamy. Ja mieszkam przy brzegu, mam budynek i zaplecze, a miasto ma teren - zaznacza Winkel, który jest pewien, że przystań w Puszczykowie ożywi rzekę. - Zainteresowanie było widać już podczas powstawania mariny. Przypłynęli motorowodniacy z Bydgoszczy, a także berlińczycy z Havel Club. Zresztą Niemcy regularnie pływają po wielkiej pętli. Warta ma u nich jak najlepszą opinię - ma w sobie dzikość i naturalność, której brakuje innym rzekom. Z kolei ich kanały mają coś, czego brakuje u nas - co 5-6 km marina. Co ciekawe, pierwszy przewodnik po wielkopolskiej pętli najpierw ukazał się po niemiecku, a dopiero później po polsku - mówi Winkel. I wspomina, jak Wartę w Puszczykowie traktowano przed laty: - Jeszcze w latach 60. obok domu wczasowego Lech była przystań, z której regularnie odbywały się rejsu do Śremu i Poznania. Teraz wożę kajaki do Jaszkowa i stamtąd organizuję jednodniowe spływy do Puszczykowa. Stawiam na masowość, rodzinną atmosferę i rekreację. Z prądem nawet niezaawansowani wodniacy przepłyną ten odcinek w 3-4 godziny.
Wodniacy twierdzą, że najciekawiej Warta prezentuje się między Obrzyckiem a Obornikami. Nieregularne brzegi, wysokie skarpy, dzika roślinność. To właśnie tam, w Stobnicy, 5 lat temu ziemię zakupił Maciej Szopiński. - Zrobiłem ogród, żeby wypocząć. Okazało się, że co chwilę ktoś podpływał po prąd i wodę. Więc przystań powstała naturalnie, ale przez przypadek - tłumaczy Szopiński. I zaznacza, że taki obiekt nie musi być wcale wielkim wydatkiem - ziemia, wiaty, podciągnięcie mediów to koszt ok. 30 tys zł. Marina w Stobnicy czynna jest od maja do czerwca. Poza 40 metrami linii brzegowej oferuje sławojkę (ubikację), dostęp do mediów, wiat, miejsce na ognisko, prysznic i pole namiotowe. - Najwięcej cumuje u nas spacerówek. To około 10-metrowe łodzie z własną łazienką, kuchnią i miejscami noclegowymi. Z ciekawszych gości mieliśmy Wojtka z Konina, który kajakiem w 5-6 tygodni opływał wielką pętlę, i Anglika, który płynął w kierunku Szczecina. Tankują i ładują akumulatory u mnie ci, którzy chcą, ale nie mają warunków, by zatrzymać się w Poznaniu.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Poznań nie cumuje nad Wartą
smichalski
22.07.11, 12:28
Trochę pływam po Warcie, więc wiem:- Stobnica - super miejsce i bardzo sympatyczni gospodarze- Śrem - nie wiem czy to przystań - chyba raczej miejsce postojowe dla stałych bywalców - ciężko »
-
Poznań nie cumuje nad Wartą
tomekmil
25.07.11, 08:31
Zgadza się nie ma gdzie w Poznaniu, niby wielkim mieście, cumować. Przystań przyciągnęłaby turystów i skłoniła mieszkańców do trzymania swoich łodzi tutaj, a nie w okolicy bliższej lub »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć