Nostalgiczny Poznań marzy o starej Malcie
09.07.2011
, aktualizacja: 08.07.2011 22:04
Wielkopolski Tydzień
ZOBACZ TAKŻE
- Malta każe się zastanowić: w jakim mieście żyjemy? (11-07-11, 11:00)
- Czas osadzonych. Czas wykluczonych, czyli Malta... (09-07-11, 09:00)
- W sobotę koniec Malty. Festiwal zamkną Katalończycy (08-07-11, 22:02)
W tym tygodniu miejskim metronomem był festiwal Malta - to ta impreza odmierzała rytm Poznania. Czasami w znaczeniu wyjątkowo ścisłym, bo koncerty Manu Chao, Fleet Foxes i Portishead były jednymi z głównych wydarzeń festiwalu. W tym sensie coraz bardziej zrozumiała staje się zmiana nazwy najsłynniejszej poznańskiej imprezy kulturalnej. Od ubiegłego roku nie mamy już festiwalu teatralnego Malta, tylko maltafestival. Trwające przez tydzień wydarzenie dowodzone twardą ręką Michała Merczyńskiego staje się coraz bardziej interdyscyplinarne i coraz bardziej zmienia swój charakter. W tym momencie jego odnoga teatralna staje się propozycją dla koneserów i miłośników teatru, a w charakterze masowej imprezy dla tzw. ludożerki występują raczej imprezy muzyczne, zwłaszcza darmowe koncerty w Pasażu Kultury na Starym Rynku. Dobrze to czy źle? Poznań w tej sprawie wydaje się podzielony, a dyskusje na temat zmiany profilu Malty były jednymi z najgorętszych, jakie prowadziłem w ostatnich dniach.
Według mnie taka zmiana była nieunikniona, jeśli Malta nie chciała dryfować w stronę teatralnego festynu, jeśli chciała inwestować w wartość artystyczną programu. Postawienie na temat przewodni festiwalu i teatralną artystyczną pierwszą ligę z jednej strony, z drugiej na muzyczne wydarzenia z gatunku niezwykłych i wyjątkowych wydaje się pomysłem spójnym i rozsądnym. Ale przeciwnicy obecnej formuły mają też kilka zastrzeżeń, które organizatorzy festiwalu powinni wziąć sobie do serca.
"Malta znikła z przestrzeni miejskiej, ukrywając się za murem biletowanych imprez dla wybranych" - to najpoważniejsze z nich. Być może jest nieco przesadzone, bo jednak - choćby na Starym Rynku - wydarzeń dostępnych dla wszystkich było sporo, ale nie ulega wątpliwości, że wielu poznaniaków czuje się odseparowanych od festiwalu, nie czują atmosfery miejskiego święta, które pamiętają sprzed lat. Owszem, sporo w tym narzekaniu resentymentu i idealizowania "starych, dobrych czasów", ale nie wolno tych głosów ignorować, bo wyobcowanie festiwalu i powstający mur między imprezą a "statystycznym poznaniakiem" to sytuacja fatalna dla obu stron.
Miałem jeszcze wspomnieć, że w tym tygodniu odwołano tegoroczny koncert z cyklu Poznań dla Ziemi, ale czuję się nieco zagubiony i nic z tego w sumie nie rozumiem. Już sam nie wiem - odwołano czy nie odwołano. Czym ma w końcu być ta impreza? Pojęcia nie mam zielonego. Jak urzędnicy zdecydują się w końcu coś spójnego w tej sprawie powiedzieć, będzie można to komentować. Na razie uznajmy, że Poznań dla Ziemi był. Ale się zmył. Bogu dzięki, że jest Malta.
Według mnie taka zmiana była nieunikniona, jeśli Malta nie chciała dryfować w stronę teatralnego festynu, jeśli chciała inwestować w wartość artystyczną programu. Postawienie na temat przewodni festiwalu i teatralną artystyczną pierwszą ligę z jednej strony, z drugiej na muzyczne wydarzenia z gatunku niezwykłych i wyjątkowych wydaje się pomysłem spójnym i rozsądnym. Ale przeciwnicy obecnej formuły mają też kilka zastrzeżeń, które organizatorzy festiwalu powinni wziąć sobie do serca.
"Malta znikła z przestrzeni miejskiej, ukrywając się za murem biletowanych imprez dla wybranych" - to najpoważniejsze z nich. Być może jest nieco przesadzone, bo jednak - choćby na Starym Rynku - wydarzeń dostępnych dla wszystkich było sporo, ale nie ulega wątpliwości, że wielu poznaniaków czuje się odseparowanych od festiwalu, nie czują atmosfery miejskiego święta, które pamiętają sprzed lat. Owszem, sporo w tym narzekaniu resentymentu i idealizowania "starych, dobrych czasów", ale nie wolno tych głosów ignorować, bo wyobcowanie festiwalu i powstający mur między imprezą a "statystycznym poznaniakiem" to sytuacja fatalna dla obu stron.
Miałem jeszcze wspomnieć, że w tym tygodniu odwołano tegoroczny koncert z cyklu Poznań dla Ziemi, ale czuję się nieco zagubiony i nic z tego w sumie nie rozumiem. Już sam nie wiem - odwołano czy nie odwołano. Czym ma w końcu być ta impreza? Pojęcia nie mam zielonego. Jak urzędnicy zdecydują się w końcu coś spójnego w tej sprawie powiedzieć, będzie można to komentować. Na razie uznajmy, że Poznań dla Ziemi był. Ale się zmył. Bogu dzięki, że jest Malta.
- 14 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Nostalgiczny Poznań marzy o starej Malcie
kolo125
09.07.11, 11:15
wystarczy spojrzeć na relacje telewizyjne w kraju - ZERO - to daje dużo do myślenia, ten kiedyś wspaniały festiwal stał się prywatnym festiwalikiem merczyńskiego i kulczykowej, »
-
Żywe miasto
wera_woolf
09.07.11, 14:27
Malta sprzed kilkunastu lat ożywiała przestrzeń miejską, inspirowała, widz/uczestnik nie potrzebował zbyt wielu pieniędzy, żeby przeżyć i zobaczyć kilkanaście przedstawień - potrzebował »
Najczęściej czytane24 htydzień


