Skorumpowani policjanci chronili gangsterów
04.07.2011
, aktualizacja: 04.07.2011 14:15
Sabotowali śledztwa, uprzedzali o zatrzymaniach, radzili, jak uniknąć wpadki - tak skorumpowani policjanci z Poznania chronili kredytowych oszustów i samochodowych złodziei z gangu "Makowca".
ZOBACZ TAKŻE
- Z sądu: "Kanada" obciąża poznańskich policjantów (30-01-12, 16:52)
- Żona Makowca: Jakie łapówki? Nam pomagali mecenasi (18-11-11, 14:00)
- Korupcja w poznańskiej policji (24-05-10, 21:38)
- Syn sypie. Makowcowi się nie upiecze? (31-03-10, 08:00)
- Korupcja w policji. Trzech zatrzymanych funkcjonariuszy (03-02-10, 20:32)
- Rodzina "Makowca" w końcu razem (29-05-09, 21:09)
- Gangster Kanada zatrzęsie Poznaniem (20-10-08, 00:00)
Kulisy korupcji wśród poznańskich policjantów znają skruszeni gangsterzy Tomasz M. i Krzysztof W. Gdy prokurator obiecał im, że zostaną świadkami koronnymi i sami unikną kary, zaczęli sypać. Ukryto ich w jednym z aresztów. Na przesłuchania jeżdżą w asyście antyterrorystów.
Rewelacje bandytów, którzy opowiadają też o niewyjaśnionych sprawach sprzed lat, weryfikowali prokuratorzy z Gorzowa. Właśnie wysłali do sądu akt oskarżenia. Za branie łapówek odpowiadać ma sześciu byłych już policjantów. Na ławie oskarżonych zasiądzie z nimi Iwona B., żona legendarnego gangstera "Makowca", która dała jedną z łapówek.
Zbyszko B., "Makowiec", razem z synami Marcinem i Maciejem jeszcze kilka lat temu rządził poznańskim półświatkiem. Wspomniany Krzysztof W., "Kanada", był zaufanym wspólnikiem gangsterskiej rodziny. Gdy zmarł jego ojciec, były policjant, "Makowiec" przygarnął go i traktował jak syna. "Kanada" ze swoimi żołnierzami kradł samochody dla "Makowca". Jeszcze 10 lat temu była to plaga, w Poznaniu każdego dnia ginęło kilkanaście aut, więc policja stworzyła specjalny wydział ścigający złodziei. "Kanada" szybko poznał policyjnych wywiadowców, którzy pragnęli mieć swoją wtykę w gangu. Ale to oni sami stali się jego wtyką.
Prokurator Dariusz Domarecki zdradza, że oskarżeni policjanci informowali "Kanadę" o postępach śledztwach i planowanych zasadzkach. A kiedy powinęła mu się noga i wpadł na gorącym uczynku, przyjaciele z policji załatwili, że od razu wyszedł. Innym razem załatwili, że dwaj przestępcy trafili do tej samej celi i mogli ustalić wspólną wersję.
O szczegółach śledczy nie chcą mówić, bo część akt ma klauzulę "ściśle tajne", ale korupcyjny mechanizm znamy z pisanego w areszcie pamiętnika "Kanady": "B. jeździł ze mną odzyskiwać pieniądze, trzy lub cztery razy byliśmy zatrzymywani przez policję, jakoby chcieliśmy haracz, lecz kumpel miał układy z policją. Daliśmy na pół po 30 tys. zł i wyszliśmy po 48 godzinach z komisariatów. Sprawy były umarzane, a poszkodowany był namawiany przez funkcjonariuszy, aby wycofał zeznania".
Dzięki relacjom Tomasza M., drugiego skruszonego przestępcy, prokuratorzy poznali też kulisy tuszowania gigantycznego kredytowego oszustwa. W latach 2006-2008 z poznańskich banków wyparowało kilkanaście milionów złotych! Wyłudzał je - jako właściciel biura pośrednictwa kredytowego - Tomasz M. Było pewne, że prędzej czy później sprawą zajmie się policja, dlatego Tomasz M. szukał ochrony. I znalazł podinspektora Ryszarda S., który w komendzie wojewódzkiej nadzorował pracę operacyjną wydziału przestępczości gospodarczej. S. sabotował działania swoich podwładnych, by oszustwa jak najdłużej nie wyszły na jaw. Tomasz M. z pierwszej ręki dostał informację, że ma być zatrzymany. Zaczął się ukrywać, a policjant radził mu, by nie używał komórki i nie pojawiał się w domu.
Tomasz M. w końcu wpadł, a prokuratura wciąż bada, co stało się z wyłudzonymi milionami. Wie już, że Tomasz M. utrzymywał z tych gros poznańskiego półświatka, w tym rodzinę "Makowca", której opłacał się w zamian za ochronę przed innymi bandytami.
Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy. Kary za korumpowanie policjantów unikną skruszeni gangsterzy. To nagroda za ujawnienie procederu.
Rewelacje bandytów, którzy opowiadają też o niewyjaśnionych sprawach sprzed lat, weryfikowali prokuratorzy z Gorzowa. Właśnie wysłali do sądu akt oskarżenia. Za branie łapówek odpowiadać ma sześciu byłych już policjantów. Na ławie oskarżonych zasiądzie z nimi Iwona B., żona legendarnego gangstera "Makowca", która dała jedną z łapówek.
Zbyszko B., "Makowiec", razem z synami Marcinem i Maciejem jeszcze kilka lat temu rządził poznańskim półświatkiem. Wspomniany Krzysztof W., "Kanada", był zaufanym wspólnikiem gangsterskiej rodziny. Gdy zmarł jego ojciec, były policjant, "Makowiec" przygarnął go i traktował jak syna. "Kanada" ze swoimi żołnierzami kradł samochody dla "Makowca". Jeszcze 10 lat temu była to plaga, w Poznaniu każdego dnia ginęło kilkanaście aut, więc policja stworzyła specjalny wydział ścigający złodziei. "Kanada" szybko poznał policyjnych wywiadowców, którzy pragnęli mieć swoją wtykę w gangu. Ale to oni sami stali się jego wtyką.
Prokurator Dariusz Domarecki zdradza, że oskarżeni policjanci informowali "Kanadę" o postępach śledztwach i planowanych zasadzkach. A kiedy powinęła mu się noga i wpadł na gorącym uczynku, przyjaciele z policji załatwili, że od razu wyszedł. Innym razem załatwili, że dwaj przestępcy trafili do tej samej celi i mogli ustalić wspólną wersję.
O szczegółach śledczy nie chcą mówić, bo część akt ma klauzulę "ściśle tajne", ale korupcyjny mechanizm znamy z pisanego w areszcie pamiętnika "Kanady": "B. jeździł ze mną odzyskiwać pieniądze, trzy lub cztery razy byliśmy zatrzymywani przez policję, jakoby chcieliśmy haracz, lecz kumpel miał układy z policją. Daliśmy na pół po 30 tys. zł i wyszliśmy po 48 godzinach z komisariatów. Sprawy były umarzane, a poszkodowany był namawiany przez funkcjonariuszy, aby wycofał zeznania".
Dzięki relacjom Tomasza M., drugiego skruszonego przestępcy, prokuratorzy poznali też kulisy tuszowania gigantycznego kredytowego oszustwa. W latach 2006-2008 z poznańskich banków wyparowało kilkanaście milionów złotych! Wyłudzał je - jako właściciel biura pośrednictwa kredytowego - Tomasz M. Było pewne, że prędzej czy później sprawą zajmie się policja, dlatego Tomasz M. szukał ochrony. I znalazł podinspektora Ryszarda S., który w komendzie wojewódzkiej nadzorował pracę operacyjną wydziału przestępczości gospodarczej. S. sabotował działania swoich podwładnych, by oszustwa jak najdłużej nie wyszły na jaw. Tomasz M. z pierwszej ręki dostał informację, że ma być zatrzymany. Zaczął się ukrywać, a policjant radził mu, by nie używał komórki i nie pojawiał się w domu.
Tomasz M. w końcu wpadł, a prokuratura wciąż bada, co stało się z wyłudzonymi milionami. Wie już, że Tomasz M. utrzymywał z tych gros poznańskiego półświatka, w tym rodzinę "Makowca", której opłacał się w zamian za ochronę przed innymi bandytami.
Żaden z oskarżonych nie przyznaje się do winy. Kary za korumpowanie policjantów unikną skruszeni gangsterzy. To nagroda za ujawnienie procederu.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Poznań - miasto korupcji ...
xaliemorph
04.07.11, 11:27
Poznań - miasto korupcji, od prezydenta miasta poprzez POSiR po policję. Brawo. Wiemy dlaczego miasto się zatrzymało w rozwoju.»
Najczęściej czytane24 htydzień




