Pięć sekund na skasowanie biletu. Emerytka nie zdążyła
30.05.2011
, aktualizacja: 29.05.2011 21:32
- Miała pani pięć sekund na skasowanie biletu - usłyszała od kontrolera Ewa Malicka. Teraz ma zapłacić 200 zł kary. Zarząd Transportu Miejskiego może ją anulować, ale nawet nie zgrał zapisu monitoringu z autobusu.
ZOBACZ TAKŻE
- Komentarz: wracamy nad Wartę (30-05-11, 12:00)
- Skakali aż do nieba - zobacz zdjęcia (30-05-11, 10:00)
- Marszałek Woźniak dostanie dziś absolutorium (30-05-11, 11:00)
- Strefa na tip-top? Dopiero na wakacje (30-05-11, 08:00)
- Co kryje dno jeziora Malta? Akcja płetwonurków (30-05-11, 07:00)
To było w piątek krótko po południu. 61-letnia Ewa Malicka wracała z centrum na Strzeszyn. O niemiłej przygodzie w autobusie linii 68 opowiada tak: - Wsiadłam i od razu poszukałam wolnego siedzenia. Zawsze tak robię, bo mam problemy z chodzeniem i zdarzało mi się już upaść, gdy autobus ruszał. Wyjęłam z torebki bilet i próbowałam go skasować. Patrzę: kasownik zablokowany. Idę do drugiego - to samo.
Okazało się, że na tym samym przystanku wsiedli kontrolerzy i zaczęli kontrolę. Jeden z nich zobaczył, że kobieta szuka czynnego kasownika. - Nie ma pani skasowanego biletu - zauważył i poprosił o dokumenty do wypisania mandatu.
Pasażerka zaznacza: - Byłam w szoku. Bo przecież bilet trzymałam w ręce i właśnie chciałam go odbić.
Zaczęła się dyskusja. - Kontroler tłumaczył mi, że powinnam wsiąść z biletem w ręce, bo ponoć na jego skasowanie mam tylko pięć sekund - opisuje kobieta.
Początkowo nie chciała przyjąć mandatu. Uległa dopiero gdy kontrolerzy zaczęli grozić, że wezwą policję. - Czułam się osaczona, wręcz zastraszona - podkreśla.
Od 2009 r. kontrolami biletów zajmuje się nie MPK, tylko Zarząd Transportu Miejskiego. Jego kontrolerzy przeprowadzają 30-40 tys. kontroli miesięcznie i łapią kilka tysięcy gapowiczów. Nie wszystkim łatwo przyjąć karę. - Nie ma dnia bez trudnego pasażera - mówił nam niedawno jeden z kontrolerów. Dlaczego jednak zmusili do przyjęcia mandatu emerytkę, która po prostu nie zdążyła skasować biletu przed zablokowaniem kasowników?
W regulaminie kontroli biletów ZTM czytamy: "Kontroler może przystąpić do sprawdzania biletów po ruszeniu pojazdu z przystanku, a pasażerowie, którzy weszli do pojazdu na ostatnim przystanku, skończyli kasować bilety lub nie wykazują takiego zamiaru".
Kierownik działu kontroli biletów ZTM Michał Hajder tłumaczy: - Nasi kontrolerzy zawsze obserwują, co się dzieje przy kasownikach. Najwyraźniej uznali, że wszyscy, którzy weszli do pojazdu na ostatnim przystanku, skończyli kasować bilety. I że można zaczynać kontrolę.
"Gazeta": - Ale kobieta dopiero sięgała po bilet i zaraz potem poszła z nim do kasownika.
Hajder: - Przy kontrolach trafia się wiele osób, które po zajęciu miejsca w tramwaju lub autobusie gorączkowo szukają biletu, szukają i jakoś nie mogą znaleźć, bo tak naprawdę wcale nie zamierzają go kasować. Zapewne w tym przypadku kontrolerzy odnieśli właśnie takie wrażenie. Uważam, że zachowali się prawidłowo. Zresztą pani Malicka sama przyznała w reklamacji, że kontrola nie zaczęła się od razu, tylko po chwili. Zwykle to 20-30 sekund po ruszeniu pojazdu.
Kontrolerzy w raporcie zaznaczyli też, że zły stan zdrowia pasażerki nie przeszkadzał jej w niekulturalnym, a nawet wulgarnym zachowaniu.
Pani Ewa po kontroli i tak skasowała bilet. Być może właśnie to uchroni ją przed zapłaceniem kary (jeszcze tego samego dnia złożyła reklamację). - Rozważymy możliwość anulowania opłaty dodatkowej. Posiadany bilet, dołączony do reklamacji i jego skasowanie po kontroli również będzie brane pod uwagę - podkreśla Hajder.
Wiele mógłby wyjaśnić zapis monitoringu z autobusu. Pasażerka w reklamacji wyraźnie poprosiła o jego zabezpieczenie, ale prośby nie spełniono. Powód? Reklamacja trafiła do ZTM-u w piątek po południu, a na biurko kierownika... dopiero w poniedziałek rano. Tymczasem zapis monitoringu jest kasowany po 28 godzinach.
- Pewnie mój przypadek nie jest jedyny. Po kontroli przysiadła się do mnie pewna kobieta i powiedziała, że niedawno spotkała ją podobna przygoda. Mówiła: "Dobrze, że się pani postawiła" - kontynuuje pani Ewa.
O anulowanie kary walczy co dziewiąty ukarany pasażer. W zeszłym roku ZTM nałożył ponad 82 tys. kar za jazdę bez biletu, reklamacji było nieco ponad 9 tys. Ile z nich rozpatrzono pozytywnie? Tego ZTM nie potrafi podać.
- Takie sytuacje są niestety dość powszechne w wielu miastach - komentuje Przemysław Wójcik, wiceprezes Fundacji Pomocy Osobom Starszym i Niepełnosprawnym "Zawsze Potrzebni". - Starsi ludzie są dla kontrolerów łatwym celem. Bo wiadomo, że nie uciekną i zwykle z pokorą przyjmą karę. To podejście powinno się zmienić. Trzeba przekonywać pracowników komunikacji miejskiej, żeby z większą empatią podchodzili do starszych osób. Bo czas jest nieubłagany i każdego z nas mogą kiedyś spotkać podobne problemy.
Okazało się, że na tym samym przystanku wsiedli kontrolerzy i zaczęli kontrolę. Jeden z nich zobaczył, że kobieta szuka czynnego kasownika. - Nie ma pani skasowanego biletu - zauważył i poprosił o dokumenty do wypisania mandatu.
Pasażerka zaznacza: - Byłam w szoku. Bo przecież bilet trzymałam w ręce i właśnie chciałam go odbić.
Zaczęła się dyskusja. - Kontroler tłumaczył mi, że powinnam wsiąść z biletem w ręce, bo ponoć na jego skasowanie mam tylko pięć sekund - opisuje kobieta.
Początkowo nie chciała przyjąć mandatu. Uległa dopiero gdy kontrolerzy zaczęli grozić, że wezwą policję. - Czułam się osaczona, wręcz zastraszona - podkreśla.
Od 2009 r. kontrolami biletów zajmuje się nie MPK, tylko Zarząd Transportu Miejskiego. Jego kontrolerzy przeprowadzają 30-40 tys. kontroli miesięcznie i łapią kilka tysięcy gapowiczów. Nie wszystkim łatwo przyjąć karę. - Nie ma dnia bez trudnego pasażera - mówił nam niedawno jeden z kontrolerów. Dlaczego jednak zmusili do przyjęcia mandatu emerytkę, która po prostu nie zdążyła skasować biletu przed zablokowaniem kasowników?
W regulaminie kontroli biletów ZTM czytamy: "Kontroler może przystąpić do sprawdzania biletów po ruszeniu pojazdu z przystanku, a pasażerowie, którzy weszli do pojazdu na ostatnim przystanku, skończyli kasować bilety lub nie wykazują takiego zamiaru".
Kierownik działu kontroli biletów ZTM Michał Hajder tłumaczy: - Nasi kontrolerzy zawsze obserwują, co się dzieje przy kasownikach. Najwyraźniej uznali, że wszyscy, którzy weszli do pojazdu na ostatnim przystanku, skończyli kasować bilety. I że można zaczynać kontrolę.
"Gazeta": - Ale kobieta dopiero sięgała po bilet i zaraz potem poszła z nim do kasownika.
Hajder: - Przy kontrolach trafia się wiele osób, które po zajęciu miejsca w tramwaju lub autobusie gorączkowo szukają biletu, szukają i jakoś nie mogą znaleźć, bo tak naprawdę wcale nie zamierzają go kasować. Zapewne w tym przypadku kontrolerzy odnieśli właśnie takie wrażenie. Uważam, że zachowali się prawidłowo. Zresztą pani Malicka sama przyznała w reklamacji, że kontrola nie zaczęła się od razu, tylko po chwili. Zwykle to 20-30 sekund po ruszeniu pojazdu.
Kontrolerzy w raporcie zaznaczyli też, że zły stan zdrowia pasażerki nie przeszkadzał jej w niekulturalnym, a nawet wulgarnym zachowaniu.
Pani Ewa po kontroli i tak skasowała bilet. Być może właśnie to uchroni ją przed zapłaceniem kary (jeszcze tego samego dnia złożyła reklamację). - Rozważymy możliwość anulowania opłaty dodatkowej. Posiadany bilet, dołączony do reklamacji i jego skasowanie po kontroli również będzie brane pod uwagę - podkreśla Hajder.
Wiele mógłby wyjaśnić zapis monitoringu z autobusu. Pasażerka w reklamacji wyraźnie poprosiła o jego zabezpieczenie, ale prośby nie spełniono. Powód? Reklamacja trafiła do ZTM-u w piątek po południu, a na biurko kierownika... dopiero w poniedziałek rano. Tymczasem zapis monitoringu jest kasowany po 28 godzinach.
- Pewnie mój przypadek nie jest jedyny. Po kontroli przysiadła się do mnie pewna kobieta i powiedziała, że niedawno spotkała ją podobna przygoda. Mówiła: "Dobrze, że się pani postawiła" - kontynuuje pani Ewa.
O anulowanie kary walczy co dziewiąty ukarany pasażer. W zeszłym roku ZTM nałożył ponad 82 tys. kar za jazdę bez biletu, reklamacji było nieco ponad 9 tys. Ile z nich rozpatrzono pozytywnie? Tego ZTM nie potrafi podać.
- Takie sytuacje są niestety dość powszechne w wielu miastach - komentuje Przemysław Wójcik, wiceprezes Fundacji Pomocy Osobom Starszym i Niepełnosprawnym "Zawsze Potrzebni". - Starsi ludzie są dla kontrolerów łatwym celem. Bo wiadomo, że nie uciekną i zwykle z pokorą przyjmą karę. To podejście powinno się zmienić. Trzeba przekonywać pracowników komunikacji miejskiej, żeby z większą empatią podchodzili do starszych osób. Bo czas jest nieubłagany i każdego z nas mogą kiedyś spotkać podobne problemy.
- 63 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
57 głosów
-
Panie Michale Hajder..
micnow
30.05.11, 10:35
..niech się pan mocno zastanowi nad sobą, nad swoimi podwładnymi, pewnie kiedyś się sumienie odezwie.. takie bzdury można wciskać tylko ludziom, którzy nie korzystają z MPK i nie widzą na »
-
Zły system kontroli !!!
aleabc
30.05.11, 12:00
Ten system kontroli biletów, polegający na nalotach kanarów na pasażerów, po prostu się nie sprawdza i wielki czas na zmianę tego systemu.MPK/ZTM niech odpowie na pytanie - czy zalezy im na »
-
Pięć sekund na skasowanie biletu. Emerytka nie ...
e-eliff
30.05.11, 21:48
pff... to nie nowość. Mój chłopak miał tak samo, chociaż on to chyba nawet 5 sekund nie miał... Ledwo wszedł do autobusu i dostał mandat bo nie skasował biletu...»
Najczęściej czytane24 htydzień




