'Litar' z zakazem. Na stadion nie wejdzie
26.05.2011
, aktualizacja: 26.05.2011 20:22
Szef "Wiary Lecha" Krzysztof M., który opluł rodzinę z dziećmi podczas meczu Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej, dostał zakaz stadionowy. Do końca śledztwa nie może wejść na mecze Lecha Poznań i reprezentacji narodowej
ZOBACZ TAKŻE
- Porażka "Litara". Nie zmieni się sędzia w jego procesie (15-09-11, 18:17)
- Proces "Litara" za atak na rodzinę nie rozpoczął się (31-08-11, 08:31)
- Sąd uniewinnia kibica, którego opluł Litar (18-07-11, 18:14)
- Prokurator umarza. Tak trudno rozpoznać kibola? (14-06-11, 08:00)
- Sprawa Macieja W. Czy to odwet Lecha? (30-06-11, 00:00)
- Litar już oskarżony za plucie na stadionie (03-06-11, 20:13)
- Zamkną II trybunę na stadionie Lecha? (02-06-11, 22:00)
- Litar się przyznał. Pół roku więzienia w zawieszeniu (26-05-11, 09:00)
- Nielegalne zajęcie. Jak Litar wziął magazyn na stadionie (14-05-11, 08:00)
- Kibol na aucie. Kolejorz zerwie współpracę z Wiarą Lecha? (12-05-11, 01:00)
- Marketing na serio, czyli o mariażu Lecha z Litarem (12-05-11, 01:00)
- Piłka nożna. Kto w kibolu widzi partnera? (11-05-11, 07:00)
- Opluty złożył zeznania w sprawie Litara (20-04-11, 07:00)
- PZPN ukarał Litara. Łagodnie (04-03-11, 20:01)
- Nie można chować głowy w piasek, kiedy kibol pluje (09-02-11, 21:08)
- Litar po wyroku. Wiarze Lecha to nie przeszkadza (02-02-11, 07:00)
- Pierwszy kibol RP (28-01-11, 01:00)
- Prywatny stadion - jak Poznań ceni nadkibola (28-02-11, 01:00)
Prokuratura wezwała Krzysztofa M., ps. "Litar", by zakazać mu zbliżania się do oplutego kibica i członków jego rodziny, którzy są świadkami w śledztwie. Nałożyła też na niego zakaz stadionowy obejmujący "sportowe imprezy masowe z udziałem Lecha Poznań i reprezentacji Polski". Oznacza to, że "Litar" nie wejdzie na mecze poznańskiej drużyny do końca śledztwa, a jeśli sąd nie zmieni tej decyzji - również do końca procesu.
Śledztwo dotyczy wydarzenia, do którego doszło jesienią ub. roku na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Tuż przed meczem Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej "Litar" podszedł do kibica w biało-czerwonym stroju, popchnął go, uderzył głową i opluł. Gdy z górnej części trybuny zeszły dwie kobiety z dziećmi, "Litar" splunął w kierunku jednej z nich. Widać to na zapisie z monitoringu stadionowego, który "Gazeta" ujawniła w styczniu.
Po naszej publikacji sprawą zajęła się policja. "Litar" nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Zeznawał natomiast poszkodowany. W połowie maja Krzysztofowi M. postawiono dwa zarzuty: naruszenia nietykalności cielesnej kibica oraz znieważenia go przez plucie. Grozi za to kara grzywny albo rok więzienia.
Policjanci uznali, że "Litar" na czas trwania śledztwa powinien dostać zakaz stadionowy. Taki wniosek wysłali prokuraturze, a ta uwzględniła go.
Tymczasem Lech Poznań chce ukarać zakazem stadionowym Macieja W., czyli kibica oplutego przez "Litara". Nietrzeźwy Maciej W. podczas niedawnego meczu z Borussią Dortmund stał w przejściu na schodach, czego zabrania stadionowy regulamin. Zatrzymał go osobiście dyrektor ds. bezpieczeństwa Lecha Henryk Szlachetka. Twierdził, że kibic ignorował polecenia ochrony i nie chciał zejść ze schodów. Na podstawie zeznań Szlachetki policja skierowała sprawę do sądu.
Maciej W. zapewnia, że ochrona nie wydawała mu żadnych poleceń, a zarzuty wobec niego to odwet klubu za zeznania, które obciążają szefa "Wiary Lecha". Sprawa nie jest jednoznaczna nawet dla sądu, który zrezygnował z wydania wyroku w trybie przyspieszonym i chce ściągnąć z prokuratury akta śledztwa w sprawie oplucia.
Władze Lecha od kilku miesięcy bagatelizowały nagranie z monitoringu. Dopiero kiedy "Litarowi" postawiono zarzuty, zapowiedziały rozwiązanie umowy z jego firmą kateringową Trocadero, która miała wyłączność na stadionową gastronomię. Nadal jednak współpracują z nim jako szefem "Wiary Lecha", bo nie zrezygnował z kierowania stowarzyszeniem. A Lech, co zapowiedział jego wiceprezes Arkadiusz Kasprzak, uszanuje każdą decyzję kibiców.
Krzysztof M. zrezygnował jedynie z zasiadania w zespole Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. kontaktów z kibicami. Jednak zrobił to dopiero wtedy, gdy władze związku zapowiedziały, że go odwołają. PZPN kazał zapłacić "Litarowi" tysiąc złotych kary za oplucie rodziny.
Śledztwo dotyczy wydarzenia, do którego doszło jesienią ub. roku na stadionie przy ul. Bułgarskiej. Tuż przed meczem Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej "Litar" podszedł do kibica w biało-czerwonym stroju, popchnął go, uderzył głową i opluł. Gdy z górnej części trybuny zeszły dwie kobiety z dziećmi, "Litar" splunął w kierunku jednej z nich. Widać to na zapisie z monitoringu stadionowego, który "Gazeta" ujawniła w styczniu.
Po naszej publikacji sprawą zajęła się policja. "Litar" nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Zeznawał natomiast poszkodowany. W połowie maja Krzysztofowi M. postawiono dwa zarzuty: naruszenia nietykalności cielesnej kibica oraz znieważenia go przez plucie. Grozi za to kara grzywny albo rok więzienia.
Policjanci uznali, że "Litar" na czas trwania śledztwa powinien dostać zakaz stadionowy. Taki wniosek wysłali prokuraturze, a ta uwzględniła go.
Tymczasem Lech Poznań chce ukarać zakazem stadionowym Macieja W., czyli kibica oplutego przez "Litara". Nietrzeźwy Maciej W. podczas niedawnego meczu z Borussią Dortmund stał w przejściu na schodach, czego zabrania stadionowy regulamin. Zatrzymał go osobiście dyrektor ds. bezpieczeństwa Lecha Henryk Szlachetka. Twierdził, że kibic ignorował polecenia ochrony i nie chciał zejść ze schodów. Na podstawie zeznań Szlachetki policja skierowała sprawę do sądu.
Maciej W. zapewnia, że ochrona nie wydawała mu żadnych poleceń, a zarzuty wobec niego to odwet klubu za zeznania, które obciążają szefa "Wiary Lecha". Sprawa nie jest jednoznaczna nawet dla sądu, który zrezygnował z wydania wyroku w trybie przyspieszonym i chce ściągnąć z prokuratury akta śledztwa w sprawie oplucia.
Władze Lecha od kilku miesięcy bagatelizowały nagranie z monitoringu. Dopiero kiedy "Litarowi" postawiono zarzuty, zapowiedziały rozwiązanie umowy z jego firmą kateringową Trocadero, która miała wyłączność na stadionową gastronomię. Nadal jednak współpracują z nim jako szefem "Wiary Lecha", bo nie zrezygnował z kierowania stowarzyszeniem. A Lech, co zapowiedział jego wiceprezes Arkadiusz Kasprzak, uszanuje każdą decyzję kibiców.
Krzysztof M. zrezygnował jedynie z zasiadania w zespole Polskiego Związku Piłki Nożnej ds. kontaktów z kibicami. Jednak zrobił to dopiero wtedy, gdy władze związku zapowiedziały, że go odwołają. PZPN kazał zapłacić "Litarowi" tysiąc złotych kary za oplucie rodziny.
- 16 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
63 głosy
-
Zakaz tylko na kadrę, nie na Lecha.
per3z
26.05.11, 16:32
Zakaz obowiązuje na mecze PZPN, nie na ligę, czy europejskie puchary, gdzie organizatorem jest klub.»
-
Litar ty padluchu
drx
26.05.11, 22:50
zbieraj swoje dziadowskie torby i do Korei. Tam se ustawiaj zasuszonych Koreańczyków»
-
'Litar' z zakazem. Na stadion nie wejdzie
kibolodlat
27.05.11, 09:28
dobra wiadomośc na poczatek weekendu:)»
Najczęściej czytane24 htydzień




