Płomienna Wiara (Lecha) i kasa
15.05.2011
, aktualizacja: 16.05.2011 11:27
Na trybuny Lecha przychodzi wielu normalnych kibiców. Ale i tacy, którzy wolą schować twarz pod kominiarką (maj 2010 r.)
Gdy Donald Tusk i prokurator generalny Andrzej Seremet licytują się w pomysłach na zakazy i kary dla chuliganów stadionowych, wyważają otwarte drzwi. Prawo istnieje, tyle że pozostaje martwe. Jego egzekwowanie nie leży w interesie klubów, bo kibole napędzają fanatyzmem biznesową machinę. Taki system wzajemnych korzyści wyrósł i dojrzał pod nazwą Lech Poznań. W jaki sposób doszło do wynaturzeń?
ZOBACZ TAKŻE
- Ryszard Grobelny - prezydent poznańskich kiboli (05-05-11, 19:48)
- Pięścią w telewizję. Kto pobił pracownika Polsatu? (22-11-11, 01:00)
- Mają catering, chcą więcej (19-09-11, 08:20)
- Czy ochrona polowała na oplutego kibica? (23-05-11, 07:00)
- Pierwszy kibol RP (28-01-11, 01:00)
- Prywatny stadion - jak Poznań ceni nadkibola (28-02-11, 01:00)
- Nielegalne zajęcie. Jak Litar wziął magazyn na stadionie (14-05-11, 08:00)
RAPORTY
By wyrzucić chuliganów ze stadionów, wystarczy egzekwować prawo. Fakt. Ale to nie leży w interesie klubów, bo kibole napędzają fanatyzmem biznesową machinę. Wspólnie tworzą znak towarowy, który w klapy wpinają samorządowcy. Taki system wzajemnych korzyści wyrósł i dojrzał już w Poznaniu pod nazwą Lech Poznań. Pączkuje pod nazwą Legia Warszawa. To system, który w poznańskim modelu już doprowadził do wynaturzeń.
Wraz z Ryszardem Żukowskim, dyrektorem Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji chodziłem niedawno po trybunach nowego stadionu w Poznaniu. Biały kolos z krzesełkami w barwach Lecha wybudowany za prawie 800 mln zł z kasy samorządu i skarbu państwa. Poznańskie Ośrodki obiektem zarządzają. Pod jedną z trybun pokazuję Żukowskiemu magazyn o powierzchni 100 m kw.
- Wie pan, do kogo należy? - pytam. Nie wie.
- Za drzwiami znajdzie pan lodówki i grille firmy kateringowej należącej do Krzysztofa M., zwanego "Litarem", przywódcy poznańskich kiboli, wyjaśniam. Kto jesienią wynajął to kibolowi?
Żukowski patrzy na stadionowych pracowników. Milczą.
- Ile kibol za to płaci?
Milczą.
- Czy można otworzyć magazyn?
Dzwonią do kibola, pytają o zgodę. Kibol się nie zgadza. Przykro mi - mówi mi Żukowski i obiecuje, że to wyjaśni.
Wdzięczność
By zrozumieć tę scenę, trzeba się cofnąć aż o dziesięć lat.
Jest 2000 rok. Lech w kryzysie, spada do II ligi. Kibice nie przychodzą, na mecz wyjazdowy z Hetmanem Zamość jedzie ledwie stu najwierniejszych. Na mrozie, wietrze stoją na trybunie, machając transparentami, które malowali w nocy za własne pieniądze. Malował też Krzysztof M.
Dominik Antonowicz, socjolog z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, tłumaczy takie poświęcenie quasi-religijnym charakterem kibicowania. Jak pisze, to "wspólnota religijna połączona kultem świętej idei klubu, mająca swoich religijnych przewodników, czekająca na ich sygnał, podążająca za ich głosem".
W tym czasie "Litar" nie jest jeszcze przewodnikiem. Ledwie 20-letni, otacza się już jednak bojówkarzami, którzy walczą dla barw klubowych w kibolskich ustawkach, pojedynkach na gołe ręce, w lesie, na polu, między fanatykami dwóch drużyn.
Radosław Majchrzak, ówczesny menedżer Lecha Poznań: - Nie było pieniędzy, piłkarze grali fatalnie, nastroje były złe. Została ta garstka kibiców z "Litarem. Szukaliśmy sposobu na przyciągnięcie kibiców, bo tylko pieniądze z biletów nas ratowały.
"Litar" i jego kompani palą więc na meczach race, które nie są jeszcze zakazane, machają kolorowymi kartonami, pojawia się zapiewajło, niejaki Pyra, który później za oszustwa wyląduje za kratami. Majchrzak: - Ludzie oglądali to z otwartymi ustami. To był pionierski w Polsce system kibicowania.
Po kilkunastu takich pokazach na Lechu pojawia się 20 tysięcy kibiców. Klub wymienia też kilku zawodników i trenera. Piłkarze znów awansują do I ligi. Średnia frekwencja na Lechu nie spadnie już nigdy poniżej 10 tysięcy, a Lech utrzyma się na stałe w I lidze.
Pięć lat temu Lecha kupuje Jacek Rutkowski, właściciel klubu Amiki Wronki i czołowy producent sprzętu AGD. Dofinansowany klub staje się potęgą piłkarską. Chwali się nowoczesnym modelem biznesowym: programem lojalnościowym dla kibiców. Karnety, nawet artykuły spożywcze można kupić z logo Lecha, płacąc kartą kredytową w niebieskich barwach.
Rutkowski w spadku dostaje też fanatyków, którzy zarejestrowali się pod nazwą stowarzyszenie Wiara Lecha. Kibole napędzający doping swoimi oprawami są hermetyczną grupą. Wśród dziennikarzy krążą na razie tylko plotki, że jedną z tajemnic ich zdyscyplinowanego dopingu jest kodeks zachowań przewidujący nawet przemoc wobec kibiców, którzy stojąc na ich trybunie, wykazują bierność w dopingu. Ale nikt nie mówi o tym oficjalnie. Bo dyscyplinę egzekwują członkowie bojówek.
Wraz z Ryszardem Żukowskim, dyrektorem Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji chodziłem niedawno po trybunach nowego stadionu w Poznaniu. Biały kolos z krzesełkami w barwach Lecha wybudowany za prawie 800 mln zł z kasy samorządu i skarbu państwa. Poznańskie Ośrodki obiektem zarządzają. Pod jedną z trybun pokazuję Żukowskiemu magazyn o powierzchni 100 m kw.
- Wie pan, do kogo należy? - pytam. Nie wie.
- Za drzwiami znajdzie pan lodówki i grille firmy kateringowej należącej do Krzysztofa M., zwanego "Litarem", przywódcy poznańskich kiboli, wyjaśniam. Kto jesienią wynajął to kibolowi?
Żukowski patrzy na stadionowych pracowników. Milczą.
- Ile kibol za to płaci?
Milczą.
- Czy można otworzyć magazyn?
Dzwonią do kibola, pytają o zgodę. Kibol się nie zgadza. Przykro mi - mówi mi Żukowski i obiecuje, że to wyjaśni.
Wdzięczność
By zrozumieć tę scenę, trzeba się cofnąć aż o dziesięć lat.
Jest 2000 rok. Lech w kryzysie, spada do II ligi. Kibice nie przychodzą, na mecz wyjazdowy z Hetmanem Zamość jedzie ledwie stu najwierniejszych. Na mrozie, wietrze stoją na trybunie, machając transparentami, które malowali w nocy za własne pieniądze. Malował też Krzysztof M.
Dominik Antonowicz, socjolog z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika, tłumaczy takie poświęcenie quasi-religijnym charakterem kibicowania. Jak pisze, to "wspólnota religijna połączona kultem świętej idei klubu, mająca swoich religijnych przewodników, czekająca na ich sygnał, podążająca za ich głosem".
W tym czasie "Litar" nie jest jeszcze przewodnikiem. Ledwie 20-letni, otacza się już jednak bojówkarzami, którzy walczą dla barw klubowych w kibolskich ustawkach, pojedynkach na gołe ręce, w lesie, na polu, między fanatykami dwóch drużyn.
"Litar" i jego kompani palą więc na meczach race, które nie są jeszcze zakazane, machają kolorowymi kartonami, pojawia się zapiewajło, niejaki Pyra, który później za oszustwa wyląduje za kratami. Majchrzak: - Ludzie oglądali to z otwartymi ustami. To był pionierski w Polsce system kibicowania.
Pięć lat temu Lecha kupuje Jacek Rutkowski, właściciel klubu Amiki Wronki i czołowy producent sprzętu AGD. Dofinansowany klub staje się potęgą piłkarską. Chwali się nowoczesnym modelem biznesowym: programem lojalnościowym dla kibiców. Karnety, nawet artykuły spożywcze można kupić z logo Lecha, płacąc kartą kredytową w niebieskich barwach.
Rutkowski w spadku dostaje też fanatyków, którzy zarejestrowali się pod nazwą stowarzyszenie Wiara Lecha. Kibole napędzający doping swoimi oprawami są hermetyczną grupą. Wśród dziennikarzy krążą na razie tylko plotki, że jedną z tajemnic ich zdyscyplinowanego dopingu jest kodeks zachowań przewidujący nawet przemoc wobec kibiców, którzy stojąc na ich trybunie, wykazują bierność w dopingu. Ale nikt nie mówi o tym oficjalnie. Bo dyscyplinę egzekwują członkowie bojówek.
- 155 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
168 głosów
-
Płomienna Wiara i kasa
mistral.41
15.05.11, 12:24
Nie ludzcie sie ze przywodzcy klubowi nie ulegna pokusie siegniecia po latwy pieniadz.Tak jak doskonale pomyslal i wykorzystal to Litar.A moze sie tak dziac tylko przy pomocy skorumpowanego »
-
Płomienna Wiara i kasa
ajakzupa
15.05.11, 12:39
Fakt, uderzenie bardzo celne, iście Tuskowe (a raczej - tuskowo-ludowe): zastosować odpowiedzialność zbiorową i bić tych, co nie zawinili. Bierut, Gomułka, Cyrankiewicz, Gierek i Jaruzelski »
-
Zrodlo warszawskiego chamstwa chca znalez Poznaniu
maciu1946
16.05.11, 00:51
Alez przewrotna metoda, tak jakby wczesniej nie bylo tego na Legii.»
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć