Ryszard Grobelny - prezydent poznańskich kiboli

Piotr Żytnicki
05.05.2011 , aktualizacja: 05.05.2011 22:24
A A A Drukuj
Komentarz dziennikarza "Gazety"
Maj 2010 r. Krzysztof Markowicz (z lewej) odbiera od prezydenta Poznania okolicznościowy puchar po zdobyciu przez Lecha tytułu mistrza Polski
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Maj 2010 r. Krzysztof Markowicz (z lewej) odbiera od prezydenta Poznania okolicznościowy puchar po zdobyciu przez Lecha tytułu mistrza Polski
ZOBACZ TAKŻE
Jeszcze nigdy żaden samorządowiec nie stanął tak otwarcie w obronie stadionowego bandytyzmu jak Ryszard Grobelny. Co zdaniem blogującego prezydenta półmilionowego Poznania i prezesa Związku Miast Polskich zdarzyło się po finale Pucharu Polski w Bydgoszczy? "Wyraźna prowokacja, która miała doprowadzić do zamieszek". Grobelny wchodzi w skórę stadionowych bandytów, powtarza formułki z kibolskich forów. Kiedy ci z Legii wtargnęli na boisko, zastanawiał się, jak długo poznaniacy wytrzymają w sektorach: "Skoro tamtym wolno biegać, to dlaczego nie nam?".

Odpowiem prezydentowi: dlatego, że łamać prawa nie wolno nikomu, niezależnie od tego, jaki nosi szalik. Wieszanie obraźliwych transparentów nie jest - jak chce Grobelny - " formą debaty publicznej, którą kibice jak każda grupa społeczna mają prawo prowadzić".

Czy prezydent Poznania sam doszedł do takich refleksji, czy usłyszał je od siedzącego podczas meczu na VIP-owskiej trybunie Krzysztofa Markowicza, ksywa "Litar"? Grobelny przyjmuje go na salonach i nagradza, nie przeszkadza mu, że szef poznańskich kiboli siedział w areszcie za udział w bójce, miał trzyletni zakaz stadionowy, na meczu reprezentacji zaatakował rodzinę z dziećmi. To firma "Litara" dostarczyła catering na wieczór wyborczy Grobelnego.

Mizdrzący się do kiboli Grobelny ubolewa, że zadymą w Bydgoszczy strzelili sobie oni samobója, i usprawiedliwia: "Nikt nie potrafi poradzić sobie z chuliganami". A co on sam zrobił, by przemoc panoszącą się na stadionach zlikwidować?

Ale czy to zło zlikwiduje dzisiejsza decyzja o zamknięciu stadionów Lecha i Legii? Jest nieprzemyślana, efekciarska, słabo uargumentowana. Politycy przez lata tolerowali kiboli albo się z nimi bratali.

Państwo reaguje za późno, inni wcale. Legia tłumaczy, że ma najbezpieczniejszy stadion w kraju. Ale gdy wkraczają tam kibole, bezpiecznie nie jest. Ich herszt uderzył piłkarza, grozi kibicom, że zaj... im w łeb, wybuchają petardy, z tysięcy gardeł bucha wulgarny ryk. Lech zaś ma z kibolami układ, wśród organizatorów meczów są dwaj gangsterzy, a porządku na trybunach pilnują sami kibole.

Państwo uderzyło dzisiaj na odlew. I trafiło w normalnych, niewinnych kibiców. Ukarało ich za przestępstwa kiboli, którzy znów fetują bezradność polityków. Kibole za tydzień wrócą, plaga pozostanie.

Czekamy na Wasze opinie: czytelnicy@poznan.agora.pl >

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 70 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    24 głosy