Stadion zamknięty. Lech idzie do sądu
05.05.2011
, aktualizacja: 05.05.2011 20:46
Lech Poznań zagra w sobotę z Górnikiem Zabrze przy pustych trybunach. Po zadymie w Bydgoszczy wojewoda wielkopolski zamknął stadion przy ul. Bułgarskiej. - To decyzja polityczna, drastyczna i bezpodstawna - komentuje prezes Lecha Andrzej Kadziński. I zapowiada, że klub będzie walczył w sądzie o odszkodowanie
ZOBACZ TAKŻE
- Ryszard Grobelny - prezydent poznańskich kiboli (05-05-11, 19:48)
- Obrona stadionowego bandytyzmu na prezydenckim blogu (05-05-11, 20:00)
- Sobotni mecz Lecha pod specjalnym nadzorem (12-05-11, 19:54)
- Piłka nożna. Kto w kibolu widzi partnera? (11-05-11, 07:00)
- Złapani o świcie. Policja zatrzymuje pseudokibiców (10-05-11, 21:19)
- Okrągły stół: kibice z policją i wojewodą o stadionie (09-05-11, 20:54)
- Policja zatrzymała 24 kiboli Lecha i Legii (10-05-11, 07:00)
- Komentarz: premier bije Lecha po kieszeni (08-05-11, 10:00)
- Ekstraklasa. Komu opłaci się zamknięcie stadionów (06-05-11, 22:30)
- Jaki majątek ma prezydent Grobelny? (06-05-11, 12:00)
- Policja może wrócić na stadiony. Legia i Lech bez kibiców do końca sezonu? (06-05-11, 11:03)
- Opinia Grobelnego o kibicach szkodzi Poznaniowi (06-05-11, 10:00)
- Prezes Łukomska-Pyżalska: Zostaję w Warcie na kolejny sezon (06-05-11, 06:00)
- Premier Donald Tusk: Będziemy zamykać do skutku (05-05-11, 19:35)
- Pierwszy kibol RP (28-01-11, 01:00)
- Prywatny stadion - jak Poznań ceni nadkibola (28-02-11, 01:00)
- Poznańscy kibole prą do władzy (25-03-11, 07:00)
- Pierwsze kary dla chuliganów: zakazy na 4-6 lat (10-05-11, 15:32)
We wtorek - po finale Pucharu Polski w Bydgoszczy - doszło do zamieszek z udziałem chuliganów w barwach Legii i Lecha. Następnego dnia premier Donald Tusk zapowiedział ostrą reakcję. Dziś wysłał do wojewodów polecenie, by ci - w wypadku negatywnych opinii policji co do bezpieczeństwa na stadionach - bez dyskusji je zamykali.
Dzisiaj komendant wielkopolskiej policji wnioskował do wojewody o to, by sobotni mecz Lecha z Górnikiem Zabrze odbył się przy pustych trybunach. Tłumaczył to tym, że klub nie jest w stanie zagwarantować pełnego bezpieczeństwa na obiekcie.
Wojewoda Piotr Florek przychylił się do wniosku policji - i zamknął stadion dla kibiców, ale tylko na sobotę. Niedzielny mecz Warty Poznań z Sandecją Nowy Sącz może odbyć się z udziałem publiczności.
Poznańscy urzędnicy nie kryli wczoraj zaskoczenia, bo jeszcze w środę - już po zadymie w Bydgoszczy - poznańska policja wydała pozytywną opinię w sprawie meczu z Górnikiem. Dlatego prezydent Ryszard Grobelny wydał zgodę na jego rozegranie. Ale zdaniem wojewody robiąc to, złamał prawo. - Taka decyzja powinna być wydana najpóźniej tydzień przed meczem, a prezydent zrobił to dopiero dziś - mówił Florek.
Dlaczego wojewoda nie reagował wcześniej, gdy policja w tym sezonie aż pięciokrotnie wystawiała negatywne opinie przed meczami Lecha, a Grobelny je ignorował? - Wojewoda nie jest organem, do którego automatycznie trafia taka informacja. W tym przypadku sam zainteresowałem się sprawą i zapytałem prezydenta - mówi Florek.
Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji podkreśla, że pozytywnej opinii ze środy nie można wiązać z wczorajszym wnioskiem o zamknięcie stadionu. - Chodzi o to, że Lech od dawna nie podejmuje żadnych działań w stosunku do kibiców łamiących stadionowy regulamin - mówi.
Wojewoda Florek podawał dziś przykłady jesiennej bijatyki kiboli Lecha i Wisły Kraków, wnoszenia i odpalania zakazanych prawem rac, a także ujawnionego przez "Gazetę" ataku szefa poznańskich kiboli na rodzinę z dziećmi. - Te zdarzenia, a nie sugestia premiera Tuska, wpłynęły na moją decyzję. Biorę za nią odpowiedzialność - podkreślał.
Prezes Lecha Andrzej Kadziński decyzję wojewody nazwał polityczną, drastyczną i bezpodstawną. - Stwierdzenia, że bandziory rządzą klubem, są tylko opowieścią. Mamy cierpieć za to, że policja nie potrafi zrobić porządku na źle zabezpieczonym stadionie w Bydgoszczy? Przecież poznański stadion jest bezpieczny - mówił.
Meczu z Górnikiem nie obejrzy ok. 20 tys. kibiców, w tym 15 tys. posiadaczy karnetów. Kadziński zapowiedział, że klub zaskarży decyzję wojewody w sądzie i zażąda odszkodowania. - Nie chodzi tylko o pieniądze, ale o naszą wiarygodność w kontakcie z kibicami - podkreślał. - Tworzymy pewną więź, sprzedając im karnety i wiążąc ich z nami programem lojalnościowym. Ta więź i zaufanie do nas została przerwana, gdyż my nie potrafimy wyjaśnić kibicom, dlaczego nie mogą wejść na mecz.
Dzisiaj komendant wielkopolskiej policji wnioskował do wojewody o to, by sobotni mecz Lecha z Górnikiem Zabrze odbył się przy pustych trybunach. Tłumaczył to tym, że klub nie jest w stanie zagwarantować pełnego bezpieczeństwa na obiekcie.
Wojewoda Piotr Florek przychylił się do wniosku policji - i zamknął stadion dla kibiców, ale tylko na sobotę. Niedzielny mecz Warty Poznań z Sandecją Nowy Sącz może odbyć się z udziałem publiczności.
Poznańscy urzędnicy nie kryli wczoraj zaskoczenia, bo jeszcze w środę - już po zadymie w Bydgoszczy - poznańska policja wydała pozytywną opinię w sprawie meczu z Górnikiem. Dlatego prezydent Ryszard Grobelny wydał zgodę na jego rozegranie. Ale zdaniem wojewody robiąc to, złamał prawo. - Taka decyzja powinna być wydana najpóźniej tydzień przed meczem, a prezydent zrobił to dopiero dziś - mówił Florek.
Dlaczego wojewoda nie reagował wcześniej, gdy policja w tym sezonie aż pięciokrotnie wystawiała negatywne opinie przed meczami Lecha, a Grobelny je ignorował? - Wojewoda nie jest organem, do którego automatycznie trafia taka informacja. W tym przypadku sam zainteresowałem się sprawą i zapytałem prezydenta - mówi Florek.
Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji podkreśla, że pozytywnej opinii ze środy nie można wiązać z wczorajszym wnioskiem o zamknięcie stadionu. - Chodzi o to, że Lech od dawna nie podejmuje żadnych działań w stosunku do kibiców łamiących stadionowy regulamin - mówi.
Wojewoda Florek podawał dziś przykłady jesiennej bijatyki kiboli Lecha i Wisły Kraków, wnoszenia i odpalania zakazanych prawem rac, a także ujawnionego przez "Gazetę" ataku szefa poznańskich kiboli na rodzinę z dziećmi. - Te zdarzenia, a nie sugestia premiera Tuska, wpłynęły na moją decyzję. Biorę za nią odpowiedzialność - podkreślał.
Prezes Lecha Andrzej Kadziński decyzję wojewody nazwał polityczną, drastyczną i bezpodstawną. - Stwierdzenia, że bandziory rządzą klubem, są tylko opowieścią. Mamy cierpieć za to, że policja nie potrafi zrobić porządku na źle zabezpieczonym stadionie w Bydgoszczy? Przecież poznański stadion jest bezpieczny - mówił.
Meczu z Górnikiem nie obejrzy ok. 20 tys. kibiców, w tym 15 tys. posiadaczy karnetów. Kadziński zapowiedział, że klub zaskarży decyzję wojewody w sądzie i zażąda odszkodowania. - Nie chodzi tylko o pieniądze, ale o naszą wiarygodność w kontakcie z kibicami - podkreślał. - Tworzymy pewną więź, sprzedając im karnety i wiążąc ich z nami programem lojalnościowym. Ta więź i zaufanie do nas została przerwana, gdyż my nie potrafimy wyjaśnić kibicom, dlaczego nie mogą wejść na mecz.
- 74 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
Stadion zamknięty. Lech idzie do sądu
anders76
05.05.11, 22:05
"Ta więź i zaufanie do nas została przerwana, gdyż my nie potrafimy wyjaśnić kibicom, dlaczego nie mogą wejść na mecz.".Proponuje proste wyjasnienie. Z powodu zakazu wojewody a ten zakaz z »
-
Stadion zamknięty. Lech idzie do sądu
marjab21
06.05.11, 09:25
politykier.pl/kat,1025795,page,2,wid,13379257,wiadomosc.htmlto wszystko w tym temacie»
-
Przerażające
plendz
06.05.11, 13:25
"W czwartek wojewodowie mazowiecki i wielkopolski zdecydowali o zamknięciu stadionów w Warszawie i Poznaniu na najbliższe mecze. Komendant główny policji nazwał to działaniem prewencyjnym. -»
Najczęściej czytane24 htydzień




