Apel naczelnych największych gazet: "Wznówcie śledztwo w sprawie zaginięcia Ziętary"

zw
29.04.2011 , aktualizacja: 29.04.2011 11:08
A A A Drukuj
Jarosław Ziętara Fot. Archiwum rodzinne Jarosław Ziętara
Redaktorzy naczelni największych polskich dzienników opublikowali apel do premiera i Prokuratora Generalnego o ujawnienie wszelkich informacji i wznowienie śledztwa w sprawie zaginięcia przed laty dziennikarza śledczego Jarosława Ziętary. "Czy służby specjalne przekazały prokuraturze wszystkie informacje? Czy mogły one przyczynić się do wyjaśnienia okoliczności sprawy?" - pytają.
"Panie Premierze, zwracamy się do Pana jako przełożonego służb specjalnych RP o spowodowanie ujawnienia wszelkich informacji dotyczących Jarosława Ziętary, które mogą znajdować się w posiadaniu tych służb. Panie Prokuratorze Generalny, wnosimy o spowodowanie podjęcia umorzonego w 1999 r. śledztwa w sprawie zaginięcia Jarosława Ziętary i przekazanie go do prowadzenia prokuraturze spoza Poznania, tak aby zagwarantować bezstronność postępowania" - czytamy w apelu.

Jedyny polski dziennikarz, który zaginął bez śladu

Jarosław Ziętara jest jedynym polskim dziennikarzem, który zaginął e tajemniczych okolicznościach, prawdopodobnie w związku ze swoją pracą. 1 września 1992 roku wyszedł do redakcji "Gazety Poznańskiej", w której pracował, ale nigdy do niej nie dotarł. Miał 24-lata, mówiło się, że jest jednym z najzdolniejszych młodych dziennikarzy, zajmował się przede wszystkim aferami gospodarczymi i politycznymi. Przed zaginięciem najprawdopodobniej wpadł na trop afery, w którą mogły być zamieszane organy państwowe.

"Policja szuka Ziętary przez rok po zaginięciu, ale nie wszczyna śledztwa, bo nie ma przesłanek, że doszło do przestępstwa" - czytamy w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej". " Dopiero jesienią 1993 r. powstaje policyjna specgrupa. (...) A prokuratura zaczyna poszukiwanie z paragrafu "uprowadzenie".

W 1995 r. śledztwo zostało umorzone z powodu braku przesłanek. Trzy lata później wznawia je prokurator Andrzej Laskowski, który podejrzewa, że Ziętra mógł zostać zamordowany na zlecenie. Świadkowie incognito wskazują domniemanego zabójcę i miejsca ukrycia zwłok. Jednak ciała nigdzie nie ma, a rzekomy morderca się wypiera. Prokuratura nie widzi sensu na dalsze prowadzenie śledztwa i w 1999 r. je umarza.

W "Wyborczej" czytamy: "Członkowie Komitetu Społecznego "Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary", głównie dziennikarze znający zaginionego, twierdzą, że domniemany zabójca został uprzedzony o działaniach prokuratury, zaś jego zleceniodawcy mogli przenieść zwłoki w inne miejsce. Tak twierdzi "Głos Wielkopolski". Potwierdzać mają to zeznania osób siedzących w celi z domniemanym zabójcą i strażnika więziennego. Czy doszło do przecieku? Sprawdzi to prokuratura w Opolu."

"Prawda o zniknięciu Ziętary musi zostać dokładnie wyjaśniona"

W swoim apelu redaktorzy naczelni "Gazety Wyborczej", "Polski", "Rzeczpospolitej", "Super Expressu" i "Faktu" zwracają uwagę na niejasną rolę Urzędu Ochrony Państwa, który podejmował w sprawie Ziętary działania operacyjne. "Czy służby specjalne przekazały prokuraturze wszystkie informacje?" - pytają.

"Okoliczności tej sprawy są bulwersujące i wymagają rzetelnego zbadania" - kończą redaktorzy naczelni. "Niejasna rola służb specjalnych nakłada na organa państwowe szczególny obowiązek, by uczynić wszystko, co tylko możliwe, by prawda o zniknięciu Jarosława Ziętary została dokładnie wyjaśniona."

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy