Strzeszyn: kto komu da tu szkołę?
22.03.2011
, aktualizacja: 21.03.2011 21:55
O budowie nowej szkoły na Strzeszynie wiadomo było od sześciu lat, budynek już stoi, dzieci mają się tam uczyć od września. A urzędnicy zdają się być zszokowani, że ją wybudowali. Trudno inaczej opisać sytuację, gdy o przeznaczeniu budynku zaczyna się rozmawiać w czasie, gdy rusza nabór do szkół - komentuje dziennikarz "Gazety" Mariusz Kutka..
Dziś podczas sesji rady miasta ma zapaść decyzja, ile gimnazjów będzie na Podolanych i Strzeszynie. Wcześniej radni z komisji oświaty zastanawiali się nad tym przez miesiąc. Powinny być dwa gimnazja - jak obiecywało mieszkańcom miasto w grudniu? Jedno - jak chciało w styczniu? A może jedno, ale na dwóch osiedlach, jak zaproponował prezydent Ryszard Grobelny w lutym?
Radni zgodni są tylko w jednym: kto jest winny zamieszaniu. Radny Przemysław Aleksandrowicz na ostatniej komisji oświaty wskazywał palcem na prezydenta Sławomira Hinca i podległych mu urzędników. Radny Marek Sternalski dodał, że dyskusja powinna odbyć się pół roku wcześniej.
Zgadzam się z nimi. Jałowego sporu można było uniknąć.
Nie dziwię się wzburzeniu rodziców ze Strzeszyna, którym co innego obiecywano, a co innego otrzymali. Nie dziwię się radnym, którzy sprawiają wrażenie zdezorientowanych. Bo muszą zgadywać, ile na osiedlach jest dzieci, i czy - tworząc dziś gimnazjum na Strzeszynie - przypadkiem za dwa lata nie będą musieli likwidować gimnazjum na Podolanach. Wydział oświaty i mieszkańcy Strzeszyna przerzucają się statystykami - obie strony mają dane zebrane przez miasto, ale inaczej je interpretują. I dzieci na osiedlu jest albo za mało (według urzędników), albo za dużo (według mieszkańców). Skłonny jestem uwierzyć matce, która zawozi codziennie córkę do szkoły na Piątkowo i przekonuje, że chce, aby od września córka uczyła się bliżej domu. Zza biurek urzędników wygląda to inaczej: te dzieci nie wrócą, bo po co miałyby zmieniać szkołę?
W prowadzonej na ostatnią chwilę dyskusji padają coraz bardziej obraźliwe i absurdalne stwierdzenia - zarówno pod adresem mieszkańców, jak i dyrekcji szkoły. Nerwowa atmosfera nie służy ani społeczności, ani szkole. Jedyna korzyść, jaka może wyniknąć z tego zamieszania - raczej iluzoryczna - to oszczędność 168 tys. zł rocznie. O tyle mniej kosztuje prowadzenie jednego gimnazjum w dwóch budynkach niż dwóch osobnych szkół. Ale czy rzeczywiście tylko te, w sumie nie tak wielkie pieniądze, tu się liczą?
Radni zgodni są tylko w jednym: kto jest winny zamieszaniu. Radny Przemysław Aleksandrowicz na ostatniej komisji oświaty wskazywał palcem na prezydenta Sławomira Hinca i podległych mu urzędników. Radny Marek Sternalski dodał, że dyskusja powinna odbyć się pół roku wcześniej.
Zgadzam się z nimi. Jałowego sporu można było uniknąć.
Nie dziwię się wzburzeniu rodziców ze Strzeszyna, którym co innego obiecywano, a co innego otrzymali. Nie dziwię się radnym, którzy sprawiają wrażenie zdezorientowanych. Bo muszą zgadywać, ile na osiedlach jest dzieci, i czy - tworząc dziś gimnazjum na Strzeszynie - przypadkiem za dwa lata nie będą musieli likwidować gimnazjum na Podolanach. Wydział oświaty i mieszkańcy Strzeszyna przerzucają się statystykami - obie strony mają dane zebrane przez miasto, ale inaczej je interpretują. I dzieci na osiedlu jest albo za mało (według urzędników), albo za dużo (według mieszkańców). Skłonny jestem uwierzyć matce, która zawozi codziennie córkę do szkoły na Piątkowo i przekonuje, że chce, aby od września córka uczyła się bliżej domu. Zza biurek urzędników wygląda to inaczej: te dzieci nie wrócą, bo po co miałyby zmieniać szkołę?
W prowadzonej na ostatnią chwilę dyskusji padają coraz bardziej obraźliwe i absurdalne stwierdzenia - zarówno pod adresem mieszkańców, jak i dyrekcji szkoły. Nerwowa atmosfera nie służy ani społeczności, ani szkole. Jedyna korzyść, jaka może wyniknąć z tego zamieszania - raczej iluzoryczna - to oszczędność 168 tys. zł rocznie. O tyle mniej kosztuje prowadzenie jednego gimnazjum w dwóch budynkach niż dwóch osobnych szkół. Ale czy rzeczywiście tylko te, w sumie nie tak wielkie pieniądze, tu się liczą?
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Strzeszyn: kto komu da tu szkołę?
zkl777
22.03.11, 20:25
Nowa szkoła na Strzeszynie to typowy przykład "grobelizmu" - zmarnowane szanse i pieniądze, nieudolność nieusuwalnych urzędników Prezydenta Wszystkich Kiboli przy walnym udziale Pozorowanej »
Najczęściej czytane24 htydzień




