Dycha Starego Marycha. Świętowali nawet Tajwańczycy

Violetta Szostak
20.03.2011 , aktualizacja: 20.03.2011 21:00
A A A Drukuj
Salwą humorową z nadmuchanych tytek poznańska wiara uczciła w niedzielę 10. urodziny pomnika Starego Marycha
Tak świętowaliśmy Dychę Starego Marycha
Fot. Lukasz Ogrodowczyk / Agencja Gazeta
Tak świętowaliśmy Dychę Starego Marycha
- Wasz przyjaciel, wasz powiernik, sumienie tego miasta - mówił Juliusz Kubel, dokonując ponownego odsłonięcia pomnika. - Najbardziej się świeci w okolicy kierownicy. Podobno kobiety najchętniej go tam dotykają. Prośba w imieniu Starego Marycha, żeby nie ciągnąć go za dzwonek - dodawał.

Pomnik od 10 lat stoi na poznańskim deptaku. W niedzielę najpierw go uroczyście zasłonięto - żeby raz jeszcze odsłonić i mieć z niego frajdę na nowo.

- Marych to z jednej strony bezwarunkowa miłość do Poznania, ale z drugiej - krytyczne spojrzenie na to, co się w mieście dzieje. To nie tylko gwara, ale cięte, złośliwe uwagi na temat rządzących. Marych potrafił nabijać się z naszych przywar - mówił Kubel. To on w "Blubrach Starego Marycha" wymyślił tę postać, everymana, który tak zawładnął zbiorową wyobraźnią poznaniaków, że wystawili mu pomnik. - Zadali tym samym kłam obiegowej opinii o sobie, że nie mają poczucia humoru - dowodził.

Na niedzielne świętowanie Dychy Starego Marycha przyszła wuchta wiary. Grała Kapela Zza Winkla, były szneki z glancem, konkurs gwary, układano fraszki o Marychu.

"Zapytano raz Marycha, czemu jakoś ciężko wzdycha/ Może mu się zepsuł rower?/ Może kapie mu na głowę?/ Może by się poczuł lepiej, jak by dostał ryby ślepe?/ Może objaw to gorączki?/ Marych na to: - Chcę do Frącki..." - zrymowała Alina Domańska i wygrała rower retro w konkursie Radia Merkury na fraszkę. - Piszę tylko wiersze niepoważne. Wymyślam je w czasie sprzątania - opowiadała autorka, z wykształcenia elektryk, z zawodu informatyk.

- Brawa dla DYNKSA! - wiara oklaskiwała też zwycięzcę konkursu na najpopularniejsze słowo poznańskiej gwary. - Przyznam, że ja też na dynks głosowałem. Najbardziej wszechstronne słowo, właściwie wszystko można nazwać dynksem - mówił naczelny "Gazety" Włodzimierz Bogaczyk. "Gazeta" konkurs organizowała, czytelnicy przesyłali swoje typy i uzasadnienia, najciekawsze nagrodzono.

- To słowo rzuca kłam opinii, że w Wielkopolsce wszyscy są tacy uporządkowani, bez fantazji, nudni. Czy ktokolwiek poza Wielkopolską wymyślił tak pojemne słowo jak dynks? - mówił Jan Balcerzak, który na urodziny przyjechał z Piły.

Grażyna i Walenty Ruciakowie przyszli na urodziny z wnuczkami. - Żeby dziewczyny trochę gwarę poznały. No powiedz, jak jest drożdżówka? - pyta babcia starszą wnuczkę. - Nie pamiętam... Tytka tylko pamiętam - odpowiada 10-letnia Kinga.

Byli też goście z zagranicy. Wycieczka Tajwańczyków, przechodząca akurat deptakiem, fotografowała się z żywą repliką pomnika w postaci Mariana Krzywosza, który pomalowany na złoto z teką i rowerem, wyglądał wypisz wymaluj jak Marych. - Local hero! - potakiwali ze zrozumieniem, instruowani przez miejscowych.

- Stary Marych to jeden z nas - mówił zaś Ryszard Rakower z Sekcji Rowerzystów Miejskich. Rowerzyści spod pomnika ruszyli w niedzielę nad Wartę, gdzie utopili marzannę, która przybrała postać problemu nękającego cyklistów w Poznaniu. - W tym roku topimy sygnalizację świetlną - pokazywali kawałek słupka z dynksem, którym włącza się zielone światło. - Przycisków nie powinno być, zielone światło na ścieżkach rowerowych powinno włączać się automatycznie - wskazywali.

A co Stary Marych ma w tece? - Za 10 lat to ujawnimy... - mówił na koniec Juliusz Kubel, zapraszając na następne urodziny.

Dychę Starego Marycha zorganizowało Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT. Współorganizatorzy to Radio Merkury i "Gazeta Wyborcza", dzięki którym 10 lat temu Stary Marych stanął na deptaku.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy