Semax oszukał inwestorów. Zatrzymano zarząd
18.01.2011
, aktualizacja: 18.01.2011 21:18
Prezesa, wiceprezesa, członka Zarządu i główną księgową znanej spółki odzieżowej Semax zatrzymała we wtorek rano poznańska policja. Prokuratura zarzuca im oszukanie obligatariuszy
ZOBACZ TAKŻE
- W Domu Tramwajarza będzie kino Malta, i nie tylko (19-01-11, 11:00)
- Czy będą unijne pieniądze na rewitalizację? (19-01-11, 09:00)
- Ojciec zabił siebie i córkę w odwecie? (18-01-11, 21:00)
- " S" przeprasza za słowo pedał, nie za poglądy (18-01-11, 19:40)
- Posłowie boją się powodzi. A woda opada (18-01-11, 19:34)
- Zabójstwo w Gnieźnie: znaleziono zwłoki 74-letniej kobiety (18-01-11, 15:17)
- Czy warto wspierać humanistów? Teatrolog bije na alarm (19-01-11, 12:00)
- Prokurator prześwietli rozmowy pracowników Raiffeisen Banku z klientami (26-02-10, 20:23)
Semax to poznańska spółka odzieżowa. Należały do niej takie znane marki odzieżowe, jak Deep czy Hot Oil, oraz sieć sklepów z końcówkami kolekcji Vabbi Factory Outlet. O inwestorach, którzy na jej obligacjach stracili 20 mln zł, pisaliśmy w "Gazecie" przed rokiem.
Firma wyemitowała obligacje, bo szykowała się do wejścia na giełdę i potrzebowała pieniędzy. To nic innego jak wysoko oprocentowana pożyczka: po kilku miesiącach firma wykupuje obligacje, a inwestor zarabia.
Jednak na początku 2009 r. wybuchła bomba: Raiffeisen Bank, który jeszcze kilka dni wcześniej oferował obligacje swoim klientom, ogłosił, że Semax jest niewypłacalny i składa wniosek o upadłość. To oznaczało, że spółka nie wykupi obligacji.
Pani R. z Poznania straciła w ten sposób milion złotych. Jako zamożna klientka należała w banku do tzw. klubu VIP i miała osobistego doradcę. To on zaproponował jej obligacje Semaksu, gdy sama myślała raczej o firmie handlującej szpitalnymi długami. Doradca stwierdził, że to nieetyczne dorabiać się na ludzkiej krzywdzie. I polecał Semax. - Jest jakieś ryzyko? - pytała klientka. - Żadnego - usłyszała.
Osoby, które zdecydowały się na kupno obligacji, poczuły się oszukane. - Spółki obracające dziesiątkami milionów nie upadają z dnia na dzień. Semax musiał wiedzieć, że ma kłopoty. I bank także - uznali i zawiadomili prokuraturę.
Ta badała sprawę obligacji od półtora roku. Dotarła do 19 poszkodowanych. To klienci banku, którzy kupili obligacje Semaksu pod koniec 2008 r. i na początku 2009 r. Rekordzista stracił 3 mln zł. W sumie Semax nie wykupił obligacji za 20 mln zł.
Prokuratura poprosiła o opinię biegłych od rachunkowości. Ich wnioski znała już od kilku tygodni, ale w sprawie nic się nie działo. Aż do wtorku.
"Gazeta" dowiedziała się, że na polecenie prokuratury policja zatrzymała we wtorek rano członków zarządu Semaksu: prezesa Mariusza Sz., wiceprezesa Zbigniewa K., Wojciecha M. oraz główną księgową firmy. Postawiono im cztery zarzuty. - Najcięższy dotyczy oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości, za co grozi kara do dziesięciu lat więzienia - mówi rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
Zarząd jest podejrzany także o przemilczenie istotnych informacji o stanie majątkowym spółki w memorandum informacyjnym (raport o stanie firmy niezbędny przy emisji obligacji).
Władze Semaksu pogrąża opinia biegłych, którzy porównali dokumentację finansową spółki z tym, co podawała w memorandum. "Gazeta" poznała tę opinię. Biegli ustalili m.in., że:
*Memorandum informacyjne nie zawierało wszystkich istotnych elementów pozwalających na właściwą ocenę ryzyka inwestycyjnego.
* Obligatariusze podejmowali decyzję w warunkach niedopuszczalnego ryzyka.
* Spółka znajdowała się w złej kondycji finansowej już w 2008 r., a złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości powinno nastąpić najpóźniej na podstawie poprawnie sporządzonego sprawozdania finansowego za 2008 r.
O tym wszystkim obligatariusze tacy jak pani R. z Poznania jednak nie wiedzieli. A czy wiedział bank, który zachęcał ich do kupna obligacji? Semax miał kredyty w Raiffeisen Banku, więc musiał informować go o swojej sytuacji. Nie wiadomo tylko, czy podawał prawdę i co bank zrobił z tą wiedzą. Prokuratura wciąż bada ten wątek i nie wyklucza, że podejrzanych w tej sprawie będzie więcej.
- Mam nadzieję, że te zarzuty rozwiążą języki zarządowi Semaksu i od nich dowiemy się, jaka była rola banku - mówi Robert Dakowski, radca prawny reprezentujący pokrzywdzonych.
Nikt z zatrzymanych nie przyznał się we wtorekdo winy. Wyjaśnienia składał tylko prezes Semaksu Mariusz Sz. Prawdopodobnie nie prokuratura nie będzie wnosiła o areszt i podejrzani wyjdą na wolność za kaucją.
Firma wyemitowała obligacje, bo szykowała się do wejścia na giełdę i potrzebowała pieniędzy. To nic innego jak wysoko oprocentowana pożyczka: po kilku miesiącach firma wykupuje obligacje, a inwestor zarabia.
Jednak na początku 2009 r. wybuchła bomba: Raiffeisen Bank, który jeszcze kilka dni wcześniej oferował obligacje swoim klientom, ogłosił, że Semax jest niewypłacalny i składa wniosek o upadłość. To oznaczało, że spółka nie wykupi obligacji.
Pani R. z Poznania straciła w ten sposób milion złotych. Jako zamożna klientka należała w banku do tzw. klubu VIP i miała osobistego doradcę. To on zaproponował jej obligacje Semaksu, gdy sama myślała raczej o firmie handlującej szpitalnymi długami. Doradca stwierdził, że to nieetyczne dorabiać się na ludzkiej krzywdzie. I polecał Semax. - Jest jakieś ryzyko? - pytała klientka. - Żadnego - usłyszała.
Osoby, które zdecydowały się na kupno obligacji, poczuły się oszukane. - Spółki obracające dziesiątkami milionów nie upadają z dnia na dzień. Semax musiał wiedzieć, że ma kłopoty. I bank także - uznali i zawiadomili prokuraturę.
Ta badała sprawę obligacji od półtora roku. Dotarła do 19 poszkodowanych. To klienci banku, którzy kupili obligacje Semaksu pod koniec 2008 r. i na początku 2009 r. Rekordzista stracił 3 mln zł. W sumie Semax nie wykupił obligacji za 20 mln zł.
Prokuratura poprosiła o opinię biegłych od rachunkowości. Ich wnioski znała już od kilku tygodni, ale w sprawie nic się nie działo. Aż do wtorku.
"Gazeta" dowiedziała się, że na polecenie prokuratury policja zatrzymała we wtorek rano członków zarządu Semaksu: prezesa Mariusza Sz., wiceprezesa Zbigniewa K., Wojciecha M. oraz główną księgową firmy. Postawiono im cztery zarzuty. - Najcięższy dotyczy oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości, za co grozi kara do dziesięciu lat więzienia - mówi rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus.
Zarząd jest podejrzany także o przemilczenie istotnych informacji o stanie majątkowym spółki w memorandum informacyjnym (raport o stanie firmy niezbędny przy emisji obligacji).
Władze Semaksu pogrąża opinia biegłych, którzy porównali dokumentację finansową spółki z tym, co podawała w memorandum. "Gazeta" poznała tę opinię. Biegli ustalili m.in., że:
*Memorandum informacyjne nie zawierało wszystkich istotnych elementów pozwalających na właściwą ocenę ryzyka inwestycyjnego.
* Obligatariusze podejmowali decyzję w warunkach niedopuszczalnego ryzyka.
* Spółka znajdowała się w złej kondycji finansowej już w 2008 r., a złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości powinno nastąpić najpóźniej na podstawie poprawnie sporządzonego sprawozdania finansowego za 2008 r.
O tym wszystkim obligatariusze tacy jak pani R. z Poznania jednak nie wiedzieli. A czy wiedział bank, który zachęcał ich do kupna obligacji? Semax miał kredyty w Raiffeisen Banku, więc musiał informować go o swojej sytuacji. Nie wiadomo tylko, czy podawał prawdę i co bank zrobił z tą wiedzą. Prokuratura wciąż bada ten wątek i nie wyklucza, że podejrzanych w tej sprawie będzie więcej.
- Mam nadzieję, że te zarzuty rozwiążą języki zarządowi Semaksu i od nich dowiemy się, jaka była rola banku - mówi Robert Dakowski, radca prawny reprezentujący pokrzywdzonych.
Nikt z zatrzymanych nie przyznał się we wtorekdo winy. Wyjaśnienia składał tylko prezes Semaksu Mariusz Sz. Prawdopodobnie nie prokuratura nie będzie wnosiła o areszt i podejrzani wyjdą na wolność za kaucją.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Semax oszukał inwestorów. Zatrzymano zarząd
kuba2010
19.01.11, 00:05
Nie chce sie wierzyc. Dotychczas Mariusz, ktorego znam to porzadny facet I dzialacz spoleczny. Ale slynny Medoff naciagnal na znacznie wiecej swoich znajomych I przyjaciol. I tez byl mily »
-
Semax oszukał inwestorów. Zatrzymano zarząd
andredpg
19.01.11, 12:55
To ze bank naciagal to pewne ale i tak tego nikt nie udowodni.jak ktos chce kupowac obligacje, a nie zna sie na finansach, to powinienzaciagnac profesjonalnej opinii na ten tematistnieja juz»
Najczęściej czytane24 htydzień




