O Mikołaju i o Gwiazdorze. Przeczytaj i pomagaj

Natalia Mazur
12.12.2010 , aktualizacja: 12.12.2010 20:24
A A A Drukuj
- Możesz być nie wiem jak przedsiębiorczy, są sytuacje, gdy stajesz się bezsilny - mówi Jakub Pyżalski, prezes Family House. Wraz z żoną Izabellą jako Gwiazdorzy pomogą Mikołajowi
Anna Domańska z 11-miesięcznym synkiem Mikołajem
Fot. Lukasz Ogrodowczyk / Agencja Gazeta
Anna Domańska z 11-miesięcznym synkiem Mikołajem
Mikołaj lubi kolory, padający śnieg, zabawę w "a kuku!". Lubi rzucać pluszową krową, która ryczy. I gaworzyć. Jak każde 11-miesięczne dziecko.

Mówi: - Babababa.

- Kiedy powiesz mama? Powiedz: mama - prosi synka Anna Domańska.

A on huśta wózkiem i macha rączkami, bo w kawiarni gra muzyka kubańska. Mikołaj najbardziej lubi dźwięki.

Mikołaj

W domu ma żabę grającą na gitarze. To jedna z pierwszych zabawek, dostał ją od dziadków. Przy zastrzykach wystarczy włączyć żabę, a chłopiec zastyga zasłuchany.

Płacze bardzo rzadko. - Taki pogodny, a taki chory - dziwią się koleżanki Anny. Bo choroby nie widać. Chłopiec jest śliczny, radosny. Nie widać odleżyn, które wskutek słabego krążenia robią mu się nawet na uszkach. Nie widać taśm, którymi poklejone jest całe jego ciało. Główkę ma malutką, zgrabną. Kto uwierzy w wodogłowie? - To dzięki zastawce, proszę dotknąć, tu, za uszkiem, jego to nie boli - Anna głaszcze syna po delikatnych włosach. - A wodogłowie to tylko jeden z gratisów, który Mikołaj dostał wraz z wrodzoną chorobą. Tak mówię: gratisy. Rozszczepowi kręgosłupa mogą towarzyszyć różne choroby, Mikołaj to podręcznikowy przypadek, ma komplet.

Wylicza. Nie nadążam z notowaniem.

Dzień Mikołaja zaczyna się od cewnikowania, bo chłopiec nie potrafi się do końca wysiusiać. Potem chwila drzemki i śniadanie wraz z zestawem leków.

Później przychodzi rehabilitant. Ćwiczenia zapobiegają krzywieniu się kręgosłupa. Ćwiczyć trzeba ostrożnie. Mikołaj ma zwichnięte biodro: słabe mięśnie po lewej stronie ciała nie trzymają panewki.

W niektóre dni Mikołaj jedzie z mamą do lekarza, z Leszna do Poznania.

Wieczorem rodzice czytają Mikołajowi wiersze.

- W ciąży czułam się świetnie, lekarze nie zauważyli nic podejrzanego - Anna przekłada synowi grzechotkę z prawej do lewej rączki. - Lewa rączka też chce się bawić - przypomina. Nawet zabawa jest rehabilitacją.

Mikołaj był w szpitalu 11 razy, przeszedł pięć operacji. Jego rodzice są gotowi w każdej chwili jechać na izbę przyjęć. Tata chłopca robi doktorat na Uniwersytecie Przyrodniczym i pracuje. Choć zarobki nie są rewelacyjne, nie zmieni pracy, bo wyrozumiały szef bez problemu daje mu wolne. Po opłaceniu mieszkania, leków, terapeuty, Domańskim zostaje 500 zł na miesiąc. Anna jest bankowcem. Chciała dorobić, mogłaby nawet skręcać długopisy. Ale gdy zarobi choćby złotówkę, stracą prawo do świadczeń.

Mają marzenie: mata do hydromasażu dla Mikołaja. 25 minut z matą daje tyle, co godzina z rehabilitantem. Ale mata kosztuje 4 tys. zł.

Anna pisała do różnych fundacji, rozsyłała maile wśród znajomych. Jedna fundacja odpisała, że przed Mikołajem w kolejce czeka 11 tys. dzieci.

Gwiazdor

Izabella Łukomska-Pyżalska i Jakub Pyżalski poznali się przez znajomego. Ona prowadziła agencję modelek, wynajmowała biuro u jego kolegi, a on wpadł w odwiedziny. Trwał casting, w agencji tłum pięknych dziewczyn, a on wypatrzył jedną. Potem spotkali się znów, przypadkiem, na imprezie. I znowu, na siłowni. Potem on zaprosił ją na obiad do restauracji.

I zawiózł motorem na lody do Puszczykowa.

Po trzech latach wzięli ślub. Mieli ziemię w Czapurach. Izabella namówiła męża: zamiast sprzedawać działki, zbudujmy domki z ogrodami. Założyli firmę Family House. Izabella: - Kolejna działka, kolejne inwestycje. Firma się rozwijała.

Jakub: - Można powiedzieć, że jesteśmy ludźmi sukcesu. Ale przecież różnie bywało. Pamiętasz, Iza, w pewnym momencie myśleliśmy, że będę się przenosił w zaświaty.

Izabella: - Nie mów! Ja nigdy tak nie myślałam.

Problemy zaczęły się pół roku po pierwszej randce. Jakub stawał się coraz słabszy, nie wiedział co mu jest, tracił wzrok. - Wcześniej wydawało mi się, że mogę wszystko. I nagle zdałem sobie sprawę, że możesz być nie wiem jak kreatywny i przedsiębiorczy, w obliczu choroby jesteś bezsilny. Po tym wszystkim zupełnie mi się zmieniło podejście do życia. Nie wiem, może pomagając innym, dziękuję za swój los?

Family House lubi pomagać kompleksowo. Wsparli świetlicę socjoterapeutyczną w Gnieźnie, gdy 30 dzieciom groziła nuda na podwórkach. Pomogli kilkakrotnie zorganizować wieczerzę wigilijną dla ludzi starszych i potrzebujących. Niedawno zrobili przelew, by dwójka małych Kambodżan mogła się uczyć, zamiast pracować na śmietnisku. Jakub zamiast dawać proszącym na ulicy o pieniądze, woli dać numer telefonu, żeby zgłosili się do pracy na budowie. Niestety, nie zgłaszają się.

Gdy Iza i Jakub przeczytali listy od dzieci do Gwiazdora, od razu postanowili zostać Gwiazdorami.

A potem usłyszeli historię Mikołaja, za małego, by pisać listy. Chcą, by pod choinkę dostał matę do hydromasażu.

Mama Mikołaja uśmiecha się: - Moja była sąsiadka przeczytała w pracy mój list i się rozpłakała. Koleżanka z firmy mówi jej: "Nie rycz. Mam to samo co Mikołaj". Czasem bardzo ją boli, ale żyje, pracuje, jest samodzielna. Ma 36 lat i daje mi nadzieję. Przy dobrej rehabilitacji Mikołaj też ma taką szansę.

Zostań Gwiazdorem!

Chcesz być Gwiazdorem? Pisz: zostangwiazdorem @ poznan.agora.pl; dzwoń: 61 85 89 254; czytaj: Poznan.gazeta.pl/Gwiazdor

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów