Nie ma mocnych na Club Broadway w centrum Poznania
13.12.2010
, aktualizacja: 12.12.2010 19:54
Straż pożarna zmienia swoją decyzję i pozwala dalej grać dzikiej dyskotece przy ul. Gwarnej. Mało tego! Podnosi dopuszczalny limit gości z 300 do 500. Sąsiedzi są zrozpaczeni: - Przez hałas nie możemy spać, wywozimy stąd dzieci. Pomóżcie!
W listopadzie minął rok, odkąd Club Broadway zaczął robić dyskoteki w bramie przy ul. Gwarnej 9. Cztery razy w tygodniu puszcza muzykę house i dance. Tak głośno, że mieszkańcy sąsiednich kamienic zasnąć mogą dopiero nad ranem.
- Imprezy zaczynają się w środę. Wieczorem wywożę synów do szwagierki na Bałtycką. Rano jadę po nich i przywożę do szkoły w centrum - opowiada pani Agnieszka z kamienicy przy ul. Kościuszki 80.
Jest kilka minut po godz. 21. W Clubie Broadway zaczyna grać muzyka. Rozmawiamy na podwórku na tyłach dyskoteki. Zza ściany coraz głośniejsze dudnienie.
Córka pani Renaty choruje na fenyloketonurię. Gdy didżej dodaje decybeli, dziewczyna wpada w szał. - Wzywam karetkę. Przyjeżdża lekarz, daje leki na uspokojenie - matka załamuje ręce. W tej samej kamienicy mieszka jej ciotka po zawale serca. - Kiedy w Broadwayu rozkręca się impreza, musi zażywać relanium - opowiada pani Renata.
- Ostatnio był koncert Agnieszki Chylińskiej. Nie potrzebowaliśmy biletów. Można było przyjść do naszego mieszkania i posłuchać - pani Joanna gorzko żartuje.
- Tylko tu, na tyłach dyskoteki, mieszka 30 rodzin - mówi Mirosława Halilović z rady osiedla Św. Marcin.
O Broadwayu piszemy w "Gazecie" od 10 miesięcy. Ujawniliśmy, że lokal powstał w dawnych garażach KW PZPR bez zezwolenia na przebudowę, właściciele unikają kontroli, a muzyka przekracza kilkakrotnie dopuszczalne normy hałasu. Po naszych tekstach urzędnicy próbowali zamknąć dziką dyskotekę. Bez skutku. Problem rozwiązałaby eksmisja, bo właściciele Broadwaya zalegają z czynszem. Zasłaniają się jednak zwolnieniami lekarskimi i sprawa w sądzie nie może nawet ruszyć.
Nadzieja pojawiła się dwa tygodnie temu. Napisaliśmy w "Gazecie", że straż pożarna nakazała właścicielom natychmiastowe zamknięcie Broadwaya ze względów bezpieczeństwa. O co chodzi? Policjanci ze Starego Miasta ustalili, że w klubie bawi się więcej osób, niż dopuścili strażacy. Ci najpierw ignorowali policyjne meldunki, tłumacząc, że właściciele dyskoteki zaprzeczają. Zmienili podejście dopiero, gdy napisaliśmy, że straż nie wierzy policji.
Jednak po wydaniu decyzji pojawił się problem z jej wyegzekwowaniem. Właściciel nie zamknął dobrowolnie Broadwaya. Pytani przez nas prawnicy twierdzili, że strażacy mogą poprosić o pomoc policję i w jej asyście zamknąć klub. Ale strażacy przez blisko miesiąc o nią nie poprosili! "Gazetę" zapewniali tylko, że sprawa jest w toku.
Tymczasem ustaliliśmy, że kilka dni temu straż wydała kolejną decyzję. Uchyla w niej poprzednią o zamknięciu klubu i... podnosi dopuszczalny limit gości z 300 do 500!
- Lokal spełnił wszystkie wymagania dotyczące technicznych warunków ewakuacji - tłumaczy rzecznik poznańskiej straży Michał Kucierski. I podkreśla: - W tej sytuacji musieliśmy uchylić poprzednią decyzję.
Nakazując zamknięcie dyskoteki, strażacy wskazali, że w drzwiach ewakuacyjnych nie ma urządzeń ratujących życie w razie paniki (umożliwiają otwarcie drzwi od wewnątrz, nawet jeśli te zostały zamknięte na klucz), a rozsuwane drzwi nie mają połączenia z systemem sygnalizacji pożaru.
- Chodzimy od urzędu do urzędu, mamy całe teczki pism. Jesteśmy bezsilni. A oni? Czują się coraz bardziej bezkarni - załamuje ręce Mirosława Halilović z rady osiedla.
Pan Robert z ul. Kościuszki 80 nerwowo pali papierosa: - Gdy dzwonimy po policję, przyjeżdżają, wystawiają mandat i odjeżdżają. A didżej podkręca wtedy muzykę i krzyczy: "Pozdrowienia dla sąsiadów!". Co na to władze miasta? Zajmują się nowym stadionem i blokami przy nim, które niby drżą od dopingu kibiców. A w samym centrum ludzie od roku nie mogą normalnie żyć.
- Imprezy zaczynają się w środę. Wieczorem wywożę synów do szwagierki na Bałtycką. Rano jadę po nich i przywożę do szkoły w centrum - opowiada pani Agnieszka z kamienicy przy ul. Kościuszki 80.
Jest kilka minut po godz. 21. W Clubie Broadway zaczyna grać muzyka. Rozmawiamy na podwórku na tyłach dyskoteki. Zza ściany coraz głośniejsze dudnienie.
Córka pani Renaty choruje na fenyloketonurię. Gdy didżej dodaje decybeli, dziewczyna wpada w szał. - Wzywam karetkę. Przyjeżdża lekarz, daje leki na uspokojenie - matka załamuje ręce. W tej samej kamienicy mieszka jej ciotka po zawale serca. - Kiedy w Broadwayu rozkręca się impreza, musi zażywać relanium - opowiada pani Renata.
- Ostatnio był koncert Agnieszki Chylińskiej. Nie potrzebowaliśmy biletów. Można było przyjść do naszego mieszkania i posłuchać - pani Joanna gorzko żartuje.
- Tylko tu, na tyłach dyskoteki, mieszka 30 rodzin - mówi Mirosława Halilović z rady osiedla Św. Marcin.
O Broadwayu piszemy w "Gazecie" od 10 miesięcy. Ujawniliśmy, że lokal powstał w dawnych garażach KW PZPR bez zezwolenia na przebudowę, właściciele unikają kontroli, a muzyka przekracza kilkakrotnie dopuszczalne normy hałasu. Po naszych tekstach urzędnicy próbowali zamknąć dziką dyskotekę. Bez skutku. Problem rozwiązałaby eksmisja, bo właściciele Broadwaya zalegają z czynszem. Zasłaniają się jednak zwolnieniami lekarskimi i sprawa w sądzie nie może nawet ruszyć.
Nadzieja pojawiła się dwa tygodnie temu. Napisaliśmy w "Gazecie", że straż pożarna nakazała właścicielom natychmiastowe zamknięcie Broadwaya ze względów bezpieczeństwa. O co chodzi? Policjanci ze Starego Miasta ustalili, że w klubie bawi się więcej osób, niż dopuścili strażacy. Ci najpierw ignorowali policyjne meldunki, tłumacząc, że właściciele dyskoteki zaprzeczają. Zmienili podejście dopiero, gdy napisaliśmy, że straż nie wierzy policji.
Jednak po wydaniu decyzji pojawił się problem z jej wyegzekwowaniem. Właściciel nie zamknął dobrowolnie Broadwaya. Pytani przez nas prawnicy twierdzili, że strażacy mogą poprosić o pomoc policję i w jej asyście zamknąć klub. Ale strażacy przez blisko miesiąc o nią nie poprosili! "Gazetę" zapewniali tylko, że sprawa jest w toku.
Tymczasem ustaliliśmy, że kilka dni temu straż wydała kolejną decyzję. Uchyla w niej poprzednią o zamknięciu klubu i... podnosi dopuszczalny limit gości z 300 do 500!
- Lokal spełnił wszystkie wymagania dotyczące technicznych warunków ewakuacji - tłumaczy rzecznik poznańskiej straży Michał Kucierski. I podkreśla: - W tej sytuacji musieliśmy uchylić poprzednią decyzję.
Nakazując zamknięcie dyskoteki, strażacy wskazali, że w drzwiach ewakuacyjnych nie ma urządzeń ratujących życie w razie paniki (umożliwiają otwarcie drzwi od wewnątrz, nawet jeśli te zostały zamknięte na klucz), a rozsuwane drzwi nie mają połączenia z systemem sygnalizacji pożaru.
- Chodzimy od urzędu do urzędu, mamy całe teczki pism. Jesteśmy bezsilni. A oni? Czują się coraz bardziej bezkarni - załamuje ręce Mirosława Halilović z rady osiedla.
Pan Robert z ul. Kościuszki 80 nerwowo pali papierosa: - Gdy dzwonimy po policję, przyjeżdżają, wystawiają mandat i odjeżdżają. A didżej podkręca wtedy muzykę i krzyczy: "Pozdrowienia dla sąsiadów!". Co na to władze miasta? Zajmują się nowym stadionem i blokami przy nim, które niby drżą od dopingu kibiców. A w samym centrum ludzie od roku nie mogą normalnie żyć.
- 27 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Nie ma mocnych na Club Broadway w centrum Poznania
andpel
13.12.10, 10:47
Niesamowite. Tajemnicą poliszynela w Poznaniu jest fakt, iż to miejsce prowadzi poznańska mafia. Czy to znaczy, że w układy z mafią umoczeni są wszyscy w tym mieście? Od urzędników po »
-
Nie ma mocnych na Club Broadway w centrum Poznania
2re-k
13.12.10, 15:45
To nie jest specyfika poznańska, tak dzieje się w całym kraju. Coś mi się wydaje, że pewien były minister obecnego rządu miał rację, mówiąć, że Polska to dziki kraj. Tak jest także w buszu, »
-
Nie ma mocnych na Club Broadway w centrum Poznania
pandemonium_5
14.12.10, 20:49
Bagatelizowanie sprawy przez urzędników miejskich i organy ścigani mogą skutkować atakami terrorystycznymi na których ucierpią nie tylko sprawcy hałasu ale i niewinni ludzie. Jestem »
Najczęściej czytane24 htydzień




