Urzędnicy z misją w Brazylii - odcinek szósty

Tomasz Cylka
01.07.2011 , aktualizacja: 02.09.2010 17:21
A A A Drukuj
Z kolejną misją gospodarczą do Brazylii wyruszyli w minioną sobotę urzędnicy marszałka. - Z tych podróży nie ma żadnego pożytku - twierdzą radni opozycji.
Wicemarszałek Wielkopolski Leszek Wojtasiak
Fot. Andrzej Monczak / AG
Wicemarszałek Wielkopolski Leszek Wojtasiak
Pracownicy Urzędu Marszałkowskiego kochają egzotyczne podróże. Stefan Mikołajczak, b. marszałek województwa wielkopolskiego, latał z urzędnikami np. do Korei Południowej. Dziś nikt nie potrafi wymienić wielkopolskich przedsiębiorstw, które współpracują z firmami z prowincji Chungbcheongnam.

Następcy marszałka Mikołajczaka też pokochali Azję. W 2008 r. marszałek Marek Woźniak i podlegli mu urzędnicy polecieli m. in. do Indii. Podróż kosztowała podatników ok. 180 tys. zł, a urzędnicy klęskę wyjazdu tłumaczą zamachem bombowym w Bombaju i strachem biznesmenów przed terrorystami.

Od dwóch lat na kierunek podróży wybrano Amerykę Południową, a konkretnie regiony w Brazylii - Sao Paulo, Parana i Goias.

W tym tygodniu trwa szósta już misja gospodarcza, w której uczestniczy osiem firm. Pobyt jednej osoby kosztuje ok. 9 tys. zł. Oprócz marszałków w takiej delegacji uczestniczą urzędnicy z Departamentu Gospodarki. Połowę kwoty przedsiębiorcy wykładają z własnej kieszeni. Reszta, podobnie jak i całe koszta pobytu urzędników, pochodzi z pieniędzy publicznych. Na promocję gospodarczą Wielkopolski mamy aż 3 mln euro, z tego dwie trzecie to europejska dotacja. Pieniądze musimy wydać w ciągu trzech lat.

- Nikt z nas w Brazylii nie wypoczywa. Latamy klasą ekonomiczną, podróż trwa prawie 30 godzin, nie śpimy w luksusowych hotelach. Gdybyśmy chcieli wypoczywać na plaży, to wykupilibyśmy komercyjną wycieczkę w biurze podróży. Podczas wyjazdu spotykamy się z reprezentantami samorządów regionalnych i gospodarczych - broni wyjazdów wicemarszałek Leszek Wojtasiak (PO), odpowiedzialny za sprawy gospodarcze.

Radni sejmiku mają jednak duże wątpliwości co do celowości takich wyjazdów, bo nikt z władz wojewódzkich nie potrafi podać konkretnych efektów misji. - Marszałkowie zasłaniają się tajemnicą handlową. Ale gdyby jakaś firma podpisała kontrakt np. na pięć milionów dolarów, to na pewno wszyscy by się tym pochwalili. Zatem kontakty nie są chyba zbyt żywiołowe - mówi Zbigniew Czerwiński, wiceprzewodniczący sejmiku i szef klubu PiS. Prawicowy klub w zeszłym roku wyliczył, ile nas kosztowały podróże samego wicemarszałka Leszka Wojtasiaka (38 tys.).

Przewodniczący klubu lewicy jest jeszcze bardziej stanowczy: - Tajemnica handlowa to tylko gadanina - odpowiada Zbigniew Ajchler. - Wyjazdy zagraniczne budzą wśród wyborców zrozumiałe emocje i należy im się wyliczenie, co te dalekie misje gospodarcze dają wielkopolskim firmom. Od kilku miesięcy postulujemy o spotkanie z przedsiębiorcami, którzy przekonaliby nas, że takie wyjazdy urzędników mają sens. Niestety, jesteśmy zbywani.

Władze województwa przekonują, że efekty będą widoczne za kilka lat.

- Misje gospodarcze są potrzebne, ale konieczny jest szerszy dobór partnerów do rozmów po obu stronach - mówi Tomasz Jakubowski, prezes spożywczej firmy Rolpak z Wrześni, który uczestniczył w brazylijskiej misji.

- Firmy potrzebują kontaktów zagranicznych. Można zrozumieć emocje radnych, którzy chcą szybko poznać efekty wyjazdów. Dlatego samorządy muszą przygotować dokładną informację, na co wydawane są pieniądze podatników - zaznacza Maria Ładzińska-Depko, wiceprezydent Wielkopolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Poznaniu.

tomasz.cylka@poznan.agora.pl

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Urzędnicy z misją w Brazylii - odcinek szósty plendz 03.09.10, 11:53

    Tak, urzędnicy i biznesmeni powinni siedzieć w Polsce i powinno się im zakazać podróży. Wielkopolska to nie Branderburgia, czy Toskania, albo Katalonia. My nie chcemy mieć pojęcia o świecie »

  • mrzonki lukask73 03.09.10, 14:30

    Najwyraźniej wierzysz w to, że urzędnik zna się na biznesie lepiej od biznesmenów.Poza tym nawet gdyby tak było, jest to najzwyczajniej nieuczciwe wobec firm, które nie korzystają z tych »