Burza kulturalna po wiernopoddańczym liście

Michał Wybieralski, Michał Danielewski, Sylwia Wilczak
01.07.2011 , aktualizacja: 18.08.2010 20:35
A A A Drukuj
Ewa Wójciak - dyrektor Teatru Ósmego Dnia Fot. Tomasz Kamiński / Agencja Gazeta Ewa Wójciak - dyrektor Teatru Ósmego Dnia
- Straty w reputacji Poznania są ogromne - uważa Grzegorz Gauden. Dziś zrezygnował z udziału w radzie wspierającej starania naszego miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. To reakcja na list, w którym szefowie poznańskich instytucji kulturalnych opowiedzieli się po stronie władzy przeciwko aktorom Teatru Ósmego Dnia
SONDAŻ
Kto ma rację w sporze o Palikota? Teatr Ósmego Dnia, czy oponenci

Teatr. Artyści mają prawo wyrażać swoje poglądy
Oponenci. Korzystanie z publicznych pieniędzy wiąże się z apolitycznością
Nie mam zdania na ten temat

List popierający wiceprezydenta Sławomira Hinca, który zrugał szefową Teatru Ósmego Dnia za poparcie posła Palikota, podpisali dyrektorzy przygniatającej większości miejskich instytucji kultury.

- Kultura finansowana ze środków publicznych winna być apolityczna, bowiem jest adresowana do wszystkich odbiorców, niezależnie od ich poglądów - zadeklarowali dyrektorzy teatrów Animacji i Muzycznego, Galerii Miejskiej Arsenał, Centrum Kultury Zamek, Biblioteki Raczyńskich, Muzeum Archeologicznego i Walk Niepodległościowych, Estrady Poznańskiej, a nawet Domu Kultury "Stokrotka". W ten sposób nawiązali do konfliktu wiceprezydenta Hinca z Teatrem Ósmego Dnia i opowiedzieli się po stronie władzy przeciwko artystom.

Sprawa listu jest tajemnicza. Ani sygnatariusze, ani Sławomir Hinc nie przyznają się do jego napisania. - Nie inspirowałem tego listu. Zaangażowanie dyrektorów było dla mnie równie dużą niespodzianką, jak dla mediów - mówi "Gazecie" Hinc i przekonuje, że cała sprawa to wynik ciągu nieporozumień.

W podobnym duchu wypowiada się również prezydent Ryszard Grobelny: - Atmosfera wokół tej sprawy nie służy Poznaniowi, ale wynika z nieporozumienia. Opinia publiczna poznała ją z mediów, które przedstawiają ją jako ograniczenie wolności słowa. Podkreślam, że coś takiego nie ma miejsca.

Inne zdanie ma Grzegorz Gauden. Były naczelny "Rzeczpospolitej" i szef Instytutu Książki wycofał się z członkostwa w radzie merytorycznej wspierającej starania Poznania o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016. - List szefów placówek kultury skompromitował Poznań. Straty w reputacji są ogromne i nie do odrobienia przez lata - napisał do przewodniczącego rady miasta Grzegorza Ganowicza, któremu wysłał swoją rezygnację.

Paweł Szkotak, szef Teatru Polskiego, jest jedynym dyrektorem miejskiej instytucji kultury, który nie podpisał się pod listem. - Głęboko nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "kultura finansowana ze środków publicznych winna być apolityczna" - mówi. - Uważam, że takie żądanie wobec teatru jest po pierwsze, żądaniem absolutnie antydemokratycznym, a po drugie, żądaniem nie do spełnienia.

Do listu o "apolitycznej kulturze" odniósł się na swoim blogu Janusz Palikot, od którego zaczęła się cała afera. "Pomijam niegodziwości tkwiące w fakcie, że się chce łamać kręgosłupy uzależnionym od siebie urzędnikom, ale nie mogę zaakceptować faktu tej polityki urazów. Nie dość, że robi się głupstwa, to się brnie w nie dalej. Oczekuję dymisji Hinca!" - napisał poseł Platformy Obywatelskiej. Palikot zaapelował również, by każdy, kto nie zgadza się na cenzurę, wysłał SMS-a do Hinca. I podał czytelnikom jego służbowy numer telefonu.

Wiceprezydent Hinc powiedział w Radiu Merkury około godz. 17, że dostał 50 SMS-ów. - Część od ludzi popierających mnie - zaznaczył.

Podziel się

  • 12 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów