PiS przyciągnął młodych, ale do wieszania plakatów
04.08.2010
, aktualizacja: 04.08.2010 23:44
Po tragedii smoleńskiej PiS-em interesowało się wielu młodych ludzi. Ale do partii wstąpiło zaledwie kilka osób. - Zmarnowaliśmy doskonałą okazję na przyciągnięcie nowych członków - uważa jeden z poznańskich polityków.
ZOBACZ TAKŻE
- Trzy tony staroci. Poznaniacy lubią nowe Gratowisko (05-08-10, 17:00)
- Przeprowadzka szkoły Salezjan. Trzecia i ostatnia? (04-08-10, 20:38)
- Szpital wojewódzki przyjmuje tylko na ostry dyżur (04-08-10, 20:30)
- Najpopularniejszy klubowicz: Zenek - dziadek z Mięsnej (31-07-10, 08:00)
- Poznań jest gorszy od Wrocławia. Przez polityków (01-07-11, 00:00)
Po ubiegłorocznym wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości Marcina Libickiego i jego współpracowników partia Jarosława Kaczyńskiego liczy w okręgu poznańskim jedynie ok. 200 osób. Nic dziwnego, że kiedy w kwietniu przez biuro przewinęło się blisko 50 nowych osób, władze zacierały ręce. Tym bardziej, że wśród nich było sporo młodych i wykształconych ludzi, a taki elektorat szczególnie trudno przyciągnąć do PiS.
Dziś niektórzy członkowie partii nie kryją rozczarowania. - Przed wyborami prezydenckimi młodych zagoniono do kampanii wyborczej. Musieli rozdawać ulotki, jeździć po gminach. Nic im nie zaproponowano i w efekcie nie potrafiono ich zatrzymać - mówi jeden z poznańskich polityków PiS. Inny dodaje: - Młodzi mieli zapał, ale kiedy zobaczyli, że w Poznaniu bardziej liczy się środowisko "Gazety Polskiej" i spotkania dla emerytów i rencistów w salkach parafialnych, to się zniechęcili. W innych okręgach organizowano wyjazdy integracyjne. U nas po wyborach wszyscy rozjechali się na wakacje. Jestem pewien, że jesienią już ich nie zobaczymy.
Poseł PiS Tomasz Górski oficjalnie przyznaje, że poznański PiS powinien bardziej otworzyć się na młodych i nowych ludzi. - Nie można ich traktować jako taniej siły roboczej do rozwieszania plakatów i rozdawania gadżetów. Oni muszą czuć, że PiS jest partią rozwojową, która potrafi docenić studentów. To dla nich powinniśmy otwierać listy samorządowe podczas jesiennych wyborów. W tym kontekście czas kampanii w jakiś sposób zmarnowano - podsumowuje Górski.
Radny PiS Szymon Szynkowski vel Sęk, szef kampanii wyborczej i członek zarządu poznańskiego PiS, nie zgadza się z krytyką. - PiS nie zmarnował ostatnich trzech miesięcy - zapewnia. - Jest grupa 25-30 młodych osób, która zaangażowała się w działalność naszej partii. Owszem, rozjechali się na wakacje, ale mam z nimi kontakt. Są gotowi do współpracy. Mam nadzieję, że jesienią zaangażują się w samorządową kampanię wyborczą. Chciałbym, żeby przynajmniej niektórzy z nich znaleźli się na listach wyborczych.
Statystyki jednak nie kłamią. Ponad 180-osobowy Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego, jaki powstał w Poznaniu, nie przełożył się na znaczący wzrost liczby członków partii w Poznaniu. - Rzeczywiście, nie wszyscy nasi sympatycy złożyli deklaracje członkowskie - przyznaje Szynkowski. Ile młodych osób zapisało się do partii? - Kilka - mówi Szynkowski.
O tym, ilu nowych ludzi znajdzie się na listach wyborczych, zarząd PiS-u zadecyduje we wrześniu.
Dziś niektórzy członkowie partii nie kryją rozczarowania. - Przed wyborami prezydenckimi młodych zagoniono do kampanii wyborczej. Musieli rozdawać ulotki, jeździć po gminach. Nic im nie zaproponowano i w efekcie nie potrafiono ich zatrzymać - mówi jeden z poznańskich polityków PiS. Inny dodaje: - Młodzi mieli zapał, ale kiedy zobaczyli, że w Poznaniu bardziej liczy się środowisko "Gazety Polskiej" i spotkania dla emerytów i rencistów w salkach parafialnych, to się zniechęcili. W innych okręgach organizowano wyjazdy integracyjne. U nas po wyborach wszyscy rozjechali się na wakacje. Jestem pewien, że jesienią już ich nie zobaczymy.
Poseł PiS Tomasz Górski oficjalnie przyznaje, że poznański PiS powinien bardziej otworzyć się na młodych i nowych ludzi. - Nie można ich traktować jako taniej siły roboczej do rozwieszania plakatów i rozdawania gadżetów. Oni muszą czuć, że PiS jest partią rozwojową, która potrafi docenić studentów. To dla nich powinniśmy otwierać listy samorządowe podczas jesiennych wyborów. W tym kontekście czas kampanii w jakiś sposób zmarnowano - podsumowuje Górski.
Radny PiS Szymon Szynkowski vel Sęk, szef kampanii wyborczej i członek zarządu poznańskiego PiS, nie zgadza się z krytyką. - PiS nie zmarnował ostatnich trzech miesięcy - zapewnia. - Jest grupa 25-30 młodych osób, która zaangażowała się w działalność naszej partii. Owszem, rozjechali się na wakacje, ale mam z nimi kontakt. Są gotowi do współpracy. Mam nadzieję, że jesienią zaangażują się w samorządową kampanię wyborczą. Chciałbym, żeby przynajmniej niektórzy z nich znaleźli się na listach wyborczych.
Statystyki jednak nie kłamią. Ponad 180-osobowy Komitet Poparcia Jarosława Kaczyńskiego, jaki powstał w Poznaniu, nie przełożył się na znaczący wzrost liczby członków partii w Poznaniu. - Rzeczywiście, nie wszyscy nasi sympatycy złożyli deklaracje członkowskie - przyznaje Szynkowski. Ile młodych osób zapisało się do partii? - Kilka - mówi Szynkowski.
O tym, ilu nowych ludzi znajdzie się na listach wyborczych, zarząd PiS-u zadecyduje we wrześniu.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Przecież to największy obciach jaki może być !!!
paulhandyman
05.08.10, 13:46
Jeśli ktoś chciałby uchodzić za największego "obciachowca" w towarzystwiemłodych ludzi to powinien właśnie się zapisać do PIS. Legitymacja członkowskaPIS to największa siara i obciach !!! Na»
Najczęściej czytane24 htydzień




